Facebook Google+ Twitter

Rozmowy o niczym

Przyznam się bez bicia, jestem „średnim” (jeśli można użyć takiej skali) fanem występów artystycznych pana Artura Andrusa. Gdy śpiewa z reguły wybieram inny program. Jednak, gdy coś mówi, słucham, z niecierpliwością czekając na morał krótkiej historyjki. Tym razem nie był to ani śpiew, ani mowa, ale blog.

Wpis z dzisiejszego poranka – "czy to Ty ziewałeś w Gdańsku?". Uspokoję, to nie byłem ja. Sprawa dotyczy pana Andrusa, który akurat w Gdańsku przebywał. Jedna ze znajomych artysty akurat przejeżdżała obok przystanku, na którym pan Artur..."ziewał", pewnie czekając na autobus. W gruncie rzeczy, nie ma w tym nic dziwnego. Ziewając dotleniamy mózg. Praktycznie jest to czynność, którą wykonujemy kilka razy dziennie o różnych porach dnia i nocy. Niby ziewanie, dla ziewającego jest czymś błahym, ale dla spoglądającego już niekoniecznie. Bo czy ktoś zastanawia się nad sensem ziewania na przystanku? Raczej nie...

Codzienność...

I tak można mnożyć sytuacje z dnia codziennego. Czasem mówimy "dzień dobry", przechodzimy obok i tak postępujemy każdego następnego dnia. Dla nas to zwykłe "dzień dobry", ale dla drugiej osoby, może to być najpiękniejsze "dzień dobry", wyczekiwane z utęsknieniem. Dla przykładu, wczoraj podeszła do mnie młoda dziewczyna, niespełna dwudziestoletnia. Widywałem ją przynajmniej dwa, trzy razy w tygodniu od ponad 10 lat. Mniej więcej od połowy naszej "wzrokowej" znajomości owa dziewczyna nosiła aparat na zębach, który także każdego dnia widywałem. Do wczoraj. Podeszła i zapytała, czy zauważyłem, że nie nosi już aparatu. Przyznaję, nie zorientowałem się. Bo dla mnie to było coś tak błahego, że nie zwracałem na to uwagi. Ale dla niej, coś, z czym "walczyła" od lat i w końcu się udało. A to przecież "tylko" aparat ortodontyczny...

Gesty...

Takie historie dodają kolorytu, czasem mało barwnej codzienności. Jednego dnia ziewamy, innego zaczesujemy włosy, uśmiechamy się, jeszcze innym razem spuszczamy w dół głowę, nie zdając sobie sprawy, co o tym myślą inni. Dziś pamiętam o dziewczynce w zielonej bluzie, wiążącej buta na chodniku, chłopcu siedzącym na schodach starej kamienicy, i o starszej pani ze strachem w oczach, tuż przed przejściem dla pieszych. Ułamek sekundy, jedno spojrzenie, jeden gest...

Rozmowy o niczym

W biegu mijamy dziesiątki ludzkich twarzy, nie zwracając uwagi na proste gesty, zwyczajne zachowania, błahostki. Kasia Nosowska powiedziała kiedyś, że "życie jest zbyt krótkie, aby tracić czas na rozmowy o niczym". Pewnie dużo w tym prawdy, ale czy czasem nie warto zatrzymać się na chwilę i spojrzeć niecodziennie na sprawy codzienne? Nie dziwmy się, jeśli ktoś jutro zapyta – "czy to nie ty dłubałeś w... oku na dworcu w Koluszkach?". Warto poświęcić choć chwilę na rozmowy o niczym...

Warto przeczytać:
Blog niecodzienny Artura Andrusa

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

warto się zatrzymać i spojrzeć z boku`

Komentarz został ukrytyrozwiń

tak masz rację, że czasem warto pomówić o niczym, a jeszcze lepiej gdy wtedy pośmiejemy się z siebie, gdy jesteś śpiący - wtedy zwyczajnie nie utrzymasz ust przy sobie.......
gdy dłubiesz w nosie.....
gdy patrzysz w lustro każdego ranka - i co wtedy mówisz do siebie?.........
gdy wściekasz się na jakiegoś ważniaka który właśnie teraz myśli że zjadł wszystkie rozumy.........
tak to jest życie i każdy przeżywa to samo, tylko czy potrafi się śmiać........?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.