Pozycja materiału w rankingach:
Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym w systemie kastowym Indii. To „niedotykalny”, wykonujący tzw. ”nieczyste zawody". W Polsce dalitem więc zostać może każdy.
Idzie powoli, krok za krokiem, pchając przed sobą stary, zardzewiały, głęboki wózek dziecięcy na resorach. Ołowiana twarz, matowy wzrok. Zbliża się do śmietnika. Podchodzę bliżej i zapach upewnia mnie - tak, to polski dalit. Naciska klamkę - wrota do sezamu nie otwierają się. Sięga do wózka i wyciąga pręt, którym zagarnia szparą pod ścianką skarbca, by ewentualnie uszczknąć dla siebie coś ze znajdujących się tam dóbr. Zagadnąłem:Zobacz także:
Artykuły
(122)
Galerie
(3)
Średnia ocen
(4.48)
Wiek: 59 | Miejscowość: Mikołów | Kraj: Polska
O mnie: Wykształcenie wyższe . Kocham kochać... Ludzi... Błędów nie robi ten, co nic nie robi. W swoim ponad półwiecznym życiu zrobiłem ich mnóstwo - taki ze mnie pracuś! :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ira Kasprzak 19.12.2008 22:29
"Może znajdę coś do jedzenia w śmietnikach przy knajpach lub pizzeriach, to sobie zrobię „stół szwedzki”. Klapa pojemnika na śmieci doskonale się do tego celu nadaje - wiele razy wypróbowaliśmy to z moimi braćmi w nędzy i ubóstwie" - poezja
Autor usunął profil 19.12.2008 19:29
Jakże uaktualniają się lektury.... A choćby Żeromskiego "Ludzie bezdomni", "Przedwiośnie", "Granica" Nałkowskiej. I już wcale nie dziwi, że RP znowu przoduje pośród krajów europejskich w samobójstwach z "powodów ekonomicznych". Od 1990 - to są już dziesiątki tysięcy ofiar liberalnego kapitalizmu bez osłony socjalnej (Biuletyny Informacyjne - rozprowadzane w Sejmie). Problemu nie ma tylko dla sytych hipokrytów i obłudników. Marr
Adam Degler 19.12.2008 14:32
Grażynko, kloszard i bywalec mojego osiedla czeka, aż ktoś zejdzie do śmietnika zamkniętego na zamek, z drzwiami i za pozwoleniem wchodzi i wybiera, ludzie znoszą jakieś rzeczy z komórek itd. Ten łzawy tekst nie pokazuje żadnej prawdy, choć stwarza takie pozory. Zupełnie jak wszystkie teksty B. S.
Adam Degler 19.12.2008 10:23
Basiu, chodzi Ci zapewne o "kloszarda"? To z języka francuskiego się wywodzi.
Oczywiście ani słowa o tym, jak to komuna nauczyła ludzi prawdy objawionej: czy się stoi, czy się leży, 1000 złotych się należy. Do tego państwowa polityka peerelu wpychania ludzi w alkoholizm... Ale nie, dla pana B. S. źródłem zła są zwolnienia górników, kapitalizm i supermarkety. Piękne uproszczenie poważnego i smutnego problemu.
BARBARA Romer Kukulska 19.12.2008 07:29
no tak, wówczas było opiekuńcze państwo socjalistyczne, a teraz gdy będziemy mieć podatki jak w Szwecji to też będzie opiekuńcze.
"niyebieskie PTOKI" były stąd tylko, że byą nakaz pracy i bez pieczątki w dowodzie o zatrudnieniu było sie tym ptokiem. Jedank ludzie sznupali z biedy. Bo bieda była. Oj , była. Tylko jakiś hoonor ludzi był większy i sie do niej nie przyznawali, wstydzili się biedy. Dziś nikt nie ma obowiązku pracy. Bo i pracy nie ma tyle ile ludzi którym ona potrzebna do życia. Biedy się ludzie nie wstydzą. A nawet się z nią obnoszą, krzyczą o niej. Chyba słusznie, Ale nie wiem, nie osądzam ludzi biednych. Nie osądzam nikogo. Jeśli ktoś chodzi szupać na śmietnik aby przeżyć, to jest to dla niego napewno upokarzające, dlatego robią to gdy już ciemno.
Tu w CH nawet gdby kto chciał to takiej szansy nie ma. śmieci wywożą tylko w dwa dni w tygodniu i ludzie tylko w te dni na godzinę przed śmieciarzami wystawiają zawiązane szczelnie worki.
Wielu biedy sie wstydzi tak bardzo, że ....doprowadza to do targnięcia się na życie. Niestety, to jest tragiczne zjawisko społeczne znane w CH. ....i wówczas wszyscy czujemy się winni...
również pozdrawiam....
PS. a przy okazji...czy mogę zapytać, czy interesują Cie również arty innych autorów, czy też czytasz i komentujesz wyłącznie tylko tych ulubionych?
Monika Ciwis 19.12.2008 01:45
Barbaro: w tamtych czasach "sznupanie po hasiokach" było patologią - "sznupały" tzw. "niybieskie ptoki". Dziś, niestety, dla wielu kiedyś normalnie żyjących ludzi to zajęcie stało się jedynym wyjściem do przeżycia, o ile oczywiście nie chcą kraść. To jest drugie, bardzo wstydliwe i wcale nie małe oblicze współczesnej Polski. To w zasadzie są straceńcy, bo do rzadkości należą przypadki, kiedy któremuś z tych ludzi udaje się dostać pracę i wrócić do normalnego życia. Osobiście czytałam zaledwie o jednym takim przypadku. Zdarza się, że dla przetrwania tworzą coś w rodzaju spółdzielni usługowych (malowanie, sprzątanie itp). Nie mają jednak żadnej bazy finansowej, łatwo więc padają ofiarami urzędników i obowiązującego prawa. Dlaczego dla nich państwo nie stwarza żadnych ulg? Krew człowieka zalewa, gdy TVP pokazuje, jak po kilku miesiącach działania upada kolejna taka spółdzielnia, bo nie zapłaciła gminie czynszu, czy podatku. Coś to nie jest tak, prawda?
Serdeczne pozdrowienia. :)
BARBARA Romer Kukulska 18.12.2008 20:13
Monikachicago,
Po prostu śmietnik to hasiok, tak mówią w Mikołowie skąd nadaje autor artykułu. W Katowicach też. Tak mi się zwyczajnie skojarzyło, przypomniało.
Hasiokowcy mają swoją nazwę, ale wyleciała mi z głowy i "męczy mnie" pamięć, jak się nazywa ludzi sznupiących po hasiokach.
Oczywiście to nie ma sie w żaden sposób do ogólnokrajowego charakteru problemu.
Wyobraź sobie, że tu w Ch poznałam kiedyś człowieka , który żył w Polsce w wojennym bunkrze przez 20 lat PRL. Jego jedynym zórdłem utrzymania były śmietniki. Miał 10 lat gdy jako sierota zamieszkał w bunkrze. Do SZwajcarii przyjechał z grupą ludzi i psychologiem do tutejszej grupy ludzi z psychicznymi problemami społecznymi.
Opowiadam o tym, bo długo z nim rozmawiałam. Był jakby pustelnikiem. Gdy "wrócił do cywilizacji" musiał uczyć się życia od nowa. Wymagał pomocy psychologa. Miał szczęście , że zajęli sie nim wspaniali ludzie.
Jadwiga Nosiadek 18.12.2008 19:11
Jakże dający do myślenia obraz coraz bardziej zróżnicowanego i bezwzględnego, otaczającego nas świata.
Autor usunął profil 18.12.2008 15:11
...ot, nasza polityka społeczna. Xeniu, wszystko ładnie ujęłaś z czym oczywiście się zgadzam.
Jakże często dochodzi do rodzinnych tragedii z powodów ekonomicznych.
Monika Ciwis 18.12.2008 09:23
Mieszkam w Katowicach, czyli też na Śląsku! :) Nie znam tego określenia na G czy K - uważam jednak, że tekst ma wartość uniwersalną i dotyczy nie tylko Śląska. Czyż zatem użycie określeń gwarowych nie ograniczałoby "zakresu obowiązywania" tekstu? Osobiście wydaje mi się, że odbierany byłby wówczas jako obrazek z życia Śląska, podczas gdy problem ma charakter co najmniej ogólnokrajowy. Pozdrawiam. :)
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)