Facebook Google+ Twitter

Rozmowy z dalitem - radykalne zmiany

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie więc w Polsce dalitem zostać może każdy.

Magazyn materiałów budowlanych / Fot. Bogusław SieleckiW Nowy Rok nie udało mi się „upolować” Janka - dalita, choć hipotetycznie był to dla niego ostatni dzień potencjalnie godziwego zarobku. Następne dni sam niczym dalit krążyłem między śmietnikami. Rozpytywałem konkurencję Janka, ale ludzie ci okazali się niezbyt dobrymi rozmówcami, więc niczego się nie dowiedziałem. - Może jest chory? - dumałem. Było poniedziałkowe popołudnie i już traciłem nadzieję, gdy przypadkiem na ulicy, w centrum miasta zauważyłem znajomą postać. Tylko osoba ta wyglądała jakoś inaczej, poruszała się żwawo i bez wózka. Kości trzeszczały na mrozie, gdy doganiając tego mężczyznę, zaryzykowałem pytanie:

- Janek?
- Janek, bo co? - usłyszałem w odpowiedzi znany mi głos, jednakże czystego, uśmiechającego się mężczyzny.

- Widzę, że nastąpiły jakieś pozytywne zmiany. Czyżby spełniły się moje noworoczne życzenia dla ciebie?
- Trochę tak - trochę nie. W Sylwestra, gdy wróciłem po ciężkim dniu czekała na mnie w domu wiadomość, że mam zgłosić się w piątek rano w jednej z firm, w której składałem systematycznie swoje CV, bo być może znajdzie się tam dla mnie praca. Przez osiem lat bezskutecznie rozsyłałem swoje CV do kilkudziesięciu firm w mieście i okolicy. Nigdy nikt mi nie odpowiedział i gdy już nie miałem nadziei, doznałem szoku.

- Więc dostałeś pracę? Gdzie? Jaką?
- Ta firma to duży skład materiałów budowlanych. Prowadzący jeden z magazynów odszedł na emeryturę i właściciel przeglądając tyle moich CV zdecydował się dać mi szansę powrotu do życia. Jestem więc magazynierem za 1200 zł. miesięcznie! Ale zatrudniony jestem tylko na próbę i po trzech miesiącach okaże się, czy moim przeznaczeniem nie jest śmietnik. Dojazd mam kiepski - z przesiadką, ale zrobię wszystko, żeby tę szansę wykorzystać, bo następnej mogę już nie dostać. W sumie teraz tracę na dojazdy ponad 4 godziny dziennie, choć to niespełna 30 km. Wiosną kupię sobie rower, to czas dojazdu się skróci, a zyskam na biletach i na zdrowiu.

- Zapraszam cię na piwo, to uczcimy miłe zmiany i pogadamy trochę w cieple - zaproponowałem.
- Chętnie z tobą umówię się na piwo, ale w ostatnią sobotę miesiąca. Będę wtedy po pierwszej wypłacie. W dni powszednie nie mogę - z kogutami wstaję, z kurami spać chodzę. Tylko jakby ktoś do nas dosiadł - to ja się natychmiast ulotnię. Kiedyś, gdy byłem „dziany”, to miałem wielu kolegów. Przez osiem lat jak mnie widzieli na ulicy, to zawsze jakoś mieli interes po jej drugiej stronie. A ile razy widziałem, jak z daleka się ze mnie śmieją? Obiecałem sobie wtedy, że już nigdy przy jednym stole nie siądę z ludźmi, którzy charakterem nie dorównują śmietnikowym szczurom. Te były bardziej przyjazne, zwłaszcza, że interesował nas inny asortyment, więc kolizja interesów nie zachodziła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Panie Bogusławie, dzięki Pana opowieściom niejeden maturzysta mógł się podeprzeć na próbnej maturze z polskiego, pisząc temat o "Ludziach bezdomnych" Gratuluję pomysłu, który obnaża naszą rzeczywistość... rzeczywistosć ,którą niektórzy nie potrafią tak przenikliwie, jak Pan dostrzec,

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.01.2009 13:11

Wczoraj był dość obszerny reportaż o lekarce, która pomagała za darmo naszym dalitom. Leczyła ich - wypisując recepty na własną rodzinę, dożywiała a nawet nocowała najciężej chorych. Biurokracja nie zabiła w niej ludzkich odruchów serca, za to "Wiadomości" podały, że grozi jej obecnie osiem lat więzienia. Pani Stefania poczyniła trafną uwagę: "Obawiam się, że wkrótce Janka - dalita Autor może ujrzeć znów przy śmietnikach; wszak wskaźnik bezrobocia niebawem poszybuje ostro w górę". I my znajdziemy się niebawem w oku cyklonu kryzysu. A dalit - to przecież - dla wielu sytych hipokrytów "ledwie" margines.... Gdyby ktoś zadał sobie trud i policzył tych, którzy zamarzli podczas ostatnich kilkunastu dość lekkich zim...... Ale "jedźmy dalej, nikt nie woła!..." Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obawiam się, że wkrótce Janka - dalita Autor może ujrzeć znów przy śmietnikach; wszak wskażnik bezrobocia niebawem poszybuje ostro w górę.

Lekko, ze swadą o poważnych sprawach; plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nareszcie kolejny odcinek opowieści o Janku - dalicie! Bardzo mi się podoba ta seria artykułów na wesoło poruszająca nasze istotne problemy i bolączki. Artykuł napisany lekko, przyjemny w odbiorze. Daję plusa i proszę o jeszcze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najważniejsze dziś to mieć zdrowie i pracę. Bywa, że czas oczekiwania na wizytę u okulisty to 9 lat! Do innych specjalistów też po kilka lat - istny jest horror! Opodatkowanie SMS na cele pomocy zdrowotnej w tej sytuacji też jest, delikatnie mówiąc, mało eleganckie. Dobrze, że te tematy przywoływane są publicznie, bo w końcu coś z tym trzeba zrobić! Poprawić, a nie tylko mówić o poprawie, gdy jest coraz gorzej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.