Facebook Google+ Twitter

Różne drogi, podobne odczucia

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-08-29 23:18

Licealisto, studencie, młody człowieku, towarzyszu w poszukiwaniu drogi życiowej - ponarzekamy?

Po ukończeniu szkoły średniej, drogi absolwentów rozchodzą się w dwie strony. Każda z dróg ma dwie odnogi. Pierwsza ścieżka to studia w kraju lub za granicą. Druga to praca w kraju lub za granicą. Gdybyśmy chcieli to rozrysować, schemat jaki ukazałby się naszym oczom byłby niesamowicie prosty. Za prosty, jak na cokolwiek co miałoby przedstawiać życie.
Do studenta, który na studia musiał przeprowadzić się do innego miasta – z konieczności lub z uwagi na pragnienie samodzielności – trzeba dorysować kreskę łączącą studia z pracą. Będzie to najpewniej praca dorywcza. W wypadku wyboru drugiej drogi, na rzecz omawianego tematu, trzeba założyć, że młodemu człowiekowi po szkole średniej szybko udało się znaleźć pracę na pełnym etacie. Taki człowiek, będzie słyszał wiele sprzecznych rad. Jedni będą mówić: idź na studia, później będziesz mógł znaleźć lepszą pracę, drudzy: dobrze zrobiłeś, w dzisiejszych czasach studia to nic nieznaczący papier (warto zaznaczyć, że gdyby wybrał pierwszą ścieżkę, usłyszałby coś analogicznego). Skołowaciały młody człowiek w ramach kompromisu, prawdopodobnie zapisze się na studia zaoczne. W ten sposób nasz wykres zyska kolejną linię łączącą pracę ze studiami W wersji zagranicznej sytuacja będzie wyglądać bardzo podobnie, może tylko więcej młodych uda się tam wyłącznie do pracy.
Dwa lata po skończeniu liceum spotykam mojego rówieśnika, kolegę z klasy. Luźno rzucone „Co tam?”, nakazuje odpowiedź „No studia, kończę drugi rok, u Ciebie?”, „Na razie praca, nie wytrzymałbym kolejnych pięciu lat u rodziców. Ale dziś bez tytułu magistra można sobie darować wysyłanie CV nawet do mięsnego ”. Słyszę tę gorzką ironią w głosie, więc mówię, że tak naprawdę wejdę na rynek pracy pięć lat po nim, że wtedy to pracodawcy będą chcieli parę lat doświadczenia, że ja po studiach to tylko niepotrzebną teorię będę recytować, a mój kierunek to w ogóle bez przyszłości. W trakcie tej przemowy sama się podłamałam, co chyba było widać, bo kolega zaczął roztaczać przede mną wizję praktyk, na których zdobędę doświadczenie i tak naprawdę stałe zatrudnienie. Nie wiedzieć kiedy nasze wzajemne pocieszanie, przeszło w bezwzględną samokrytykę naszych planów na życie. Ja prawię płaczę nad wyborem studiów, on z przerażeniem opowiada, że nie chce całego życia przepracować na tym konkretnym stanowisku. Zapada grobowa cisza. „Czyli co, zapisujesz się na zaoczne, licząc, że poznasz tam magiczne zaklęcie tworzące ciekawe miejsce pracy?” - delikatnie zagajam. „Tak, a Ty znajdziesz dorywczą pracę, mając nadzieję, że układanie ubrań, będzie w przyszłości liczyć się jako doświadczenie?”. W czasie pożegnania, standardowo umawiamy się na spotkanie, które pewnie szybko nie dojdzie do skutku. Oby nie dopiero za trzy lata. Oby nie w MacDonaldzie. Oby nie po dwóch stronach lady.

(Agnieszka Arendt)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.