Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

159158 miejsce

Rozwój - niedorozwój

Nie wymyślili niczego, co stanowi panaceum na bolączki ludzkości. Zawsze jest to samo – początek i koniec.

Z cyklu obrazów: "Tryumf postępu" / Fot. Jan MatejkoNikt nie potrafił wstrząsnąć tym, co nazywamy istnieniem na tyle, by coś zmienić. Przez ludzkość przetaczała się zawsze fala tego samego – chęci jej naprawy. „Szczęśliwa ludzkość” już z założenia jest utopią. Jest czymś tak niedorzecznym jak stwierdzenie we wszelakich kwestiach, że coś jest tylko dobre lub tylko złe, że wtedy czy wtedy żyło się tylko lepiej lub tylko gorzej. Przez świat od wieków przetaczały się wojny, silniejszy wypychał słabszego, inżynierowie co rusz wymyślali nowe machiny, by móc jeszcze lepiej i jeszcze szybciej zniszczyć wroga. Ich myśli przeistoczyły się w technologie, które można było wykorzystać w walce.
Wymyślili szczepionki przeciwko chorobom, które kiedyś plądrowały ludzkość.

Ułatwili sobie dojazd do miejsca pracy wymyślając samochody, bo w czasach pogoni za pieniądzem czas jest sprawą pierwszorzędną. Wsadzili do nich poduszki – by w razie wypadku mieć statystycznie więcej szans na odsunięcie śmierci w tym cennym dla wszystkich czasie. Wymyślili telewizję – „okno na świat” by mile spędzać chwile po pracy, wiedzieć co się dzieje w świecie, widzieć go tylko zza szkiełka i ogłupiać. Połączyli świat wielką siecią – symbolem globalnej wioski, która łączy ludzi, ale tworzy rzeczywistość na tyle wirtualną, że gdyby człowiek nie miał potrzeb fizjologicznych mógłby faktycznie „zapuścić korzenie”. Nie potrzeba już mu spaceru po lesie, kiedy w każdej chwili może zajrzeć do Puszczy Białowieskiej czy Amazonii. Nie potrzeba mu wstąpić do teatru czy kina, kiedy wszystko ma na YouTube.

Z reguły słowu „rozwój” najczęściej towarzyszy zachwyt nad zmieniającym się od lat otaczającym nas światem, nad jego ewolucją, do której to przyczynił się człowiek. Piszę przyczynił się, bo biorę tu pod uwagę kwestię wyraźnej ingerencji człowieka w byt przyrody, który to, zakładam, że kiedyś powstał i istniał – bez obecności człowieka. Czym zatem jest rozwój? Czyż nie jest naszą odpowiedzią na to, co wcześniej zmodyfikowaliśmy, „unowocześniliśmy”? Czyż nie jest staraniem naprawienia tego, co wcześniej zostało przez nas zniszczone? Czy wymyślanie przeróżnych leków na przeróżne choroby nie wynika z tego, że sami je wcześniej na siebie sprowadziliśmy przez próbę szukania czegoś co ułatwi nam życie, rozwój? Czy skonstruowanie maszyn lotniczych nie było odpowiedzią na ratunek dla czasu, którego potrzeba było więcej i więcej z przeróżnych powodów? Czy wymyślanie coraz to mniej zawodnych samolotów nie jest odpowiedzią rozwoju na rozwój? Jeśli bóg chciałby, żebyśmy latali, po prostu dał by nam skrzydła.

Czy znaleźliśmy lekarstwo na nieuleczalne choroby? Czy rozwinęliśmy się na tyle, by zaprzestać wojen? Czy stworzyliśmy system, dzięki któremu nie potykamy się o meneli na ulicach i nie wrzucamy bezdomnym do kubka dwa złote na chleb? Czy wiemy co jest po śmierci jeśli w ogóle coś jest? Warto wziąć pod uwagę nie tylko korzyści płynące ze stale „rozwijającej” się ludzkości, choć te łatwiej wypunktować. Problemy, których doświadczamy wynikły z chęci jeszcze większej ingerencji człowieka w świat, który ingerencji obcych się brzydzi. Stałe zakłócanie pewnego ładu powoduje komplikacje, a na nie, niestety należy szukać rady. Ot, cały rozwój. A w centrum tego wszystkiego jest „człowiek – istota” – słaba, krucha, łamliwa, śmiertelna, piękna. Od zawsze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobry wątek filozoficznych rozważań. Szkoda, że nikt nie podejmuje się polemiki. Trzeba poczekać na lepsze czasy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.