Facebook Google+ Twitter

Ruch w sejmowej i rządowej puszce konserw

Kolejka ustawiła się przed kramikiem Marka Kuchcińskiego. Stanęli grzecznie posłowie Samoobrony, PSL in corpore, przebiera nogami. Byle się tylko „załapać”, byle się nie dać wyprzedzić w gorliwości modlitwy o pomyślność Lecha i Jarosława.

Budynek Sejmu przy ul. Wiejskiej w Warszawie/AKPA „Chcieliście Polski, no to ją macie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie, pstrąg” – pisał poeta.
W sejmowej i rządowej puszce konserw ruch się odbywa nieustanny. „Kitłaszą” się rybeczki nasze smażone, wędzone i marynowane. Łypią oczkami, zastanawiając się „co by tu jeszcze spieprzyć panowie, co by tu spieprzyć”. A pole do manewru psucia wszystkiego co wokół jest coraz mniejsze. Zepsuć bowiem można tylko to, co funkcjonuje dobrze. A co jeszcze funkcjonuje dobrze?

Elektorat ma się całkiem nieźle. Słyszy, widzi, oddycha. Tyle, że zupełnie przestał myśleć. Kompletnym szaleńcom dał w rękę szable. A ci, szaleni mężowie wymachują szabelkami w lewo i w prawo. Wszystko co trafi pod ostrze ginie marnie. Lepper pojedynkuje się z Kaczyńskim. Kaczyński pojedynkuje się ze wszystkimi. Dzielnie sekunduje mu reszta „zagończyków” z PiS-u.

Poseł Kuchciński zmienił wczoraj zasady walki. Schował na chwilkę miecz, a otworzył walizkę z „lewą kasą”. Dał (chyba po raz pierwszy w historii parlamentaryzmu) prawdziwy cassus belli. Ogłosił wielkie kaperowanie. W „okrąglaku” na Wiejskiej porozstawiał kramy. Stoją za nimi partyjni aparatczycy, wołając: dam służbowe auto z „kogutem”, członkostwo w radzie nadzorczej, ministerialny stołek, „przymknę oko” na wyrok, załatwię kredyt, dam „w łapę”. Handelek kwitnie, aż miło!. Kolejka ustawiła się przed kramikiem Marka Kuchcińskiego. Stanęli grzecznie posłowie Samoobrony, PSL in corpore, przebiera nogami. Byle się tylko „załapać”, byle się nie dać wyprzedzić w gorliwości modlitwy o pomyślność Lecha i Jarosława. Honor odrzuciwszy kupczą swoimi głosami. Może uda się przetrwać jeszcze kilka miesięcy! Może się uda jeszcze coś „spieprzyć”.

Jakże trafnie opisał Młynarski zachowanie purpuratów władzy. „A ja leżę sobie pod gruszą”, przecieram oczy ze zdumienia, czerwienię się przed całym światem i nabieram ogromnej ochoty na życie. Większej może nawet niż w czasach realnego socjalizmu, demokracji socjalistycznej, „komuny” i wszystkich innych nonsensownych systemów. Nabieram tej ochoty, bo postawiłem sobie cel wielki: „przeżyć jeszcze kilku s...”!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Pan Andrzej zyskał Fun Club.. poetów :) Super.

Komentarz został ukrytyrozwiń

z samego ranka dobry artykuł Andrzeja Zaranka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ktoś gdzieś kiedyś powiedział, że: "tam, gdzie poprzednio był socjalizm, powinien być tylko... socjalizm". Zaczynam rozumieć, co ten ktoś miał na myśli... Zbyt ciężko zmienić pewne nawyki, przyzwyczajenia, choćby nabyte. Żeby nie powiedzieć... jest to już niemożliwe. Ale czy naprawdę..?
Niezwykle trudno jest porządkować zdewastowane "pomieszczenia", kórych jeszcze "chuligani" nie opuścili, czyż nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.