Facebook Google+ Twitter

Ruda Śląska po wyborach (Część I). Jest nowa Rada Miejska

Współautorzy: Barbara Podgórska

W Rudzie Śląskiej odbyło się drugie posiedzenie pierwszej sesji, nowo wybranej Rady Miasta.

Inauguracyjną sesję przerwano tydzień temu na wniosek prowadzącej obrady, radnej seniorki - Cecylii Gładysz z Platformy Obywatelskiej, która zaproponowała takie rozwiązanie, gdyż w drugiej turze wyborów w szrankach o fotel prezydenta miasta wałczyło nadal dwoje z radnych: Andrzej Stania i Grażyna Dziedzic.

Wniosek, choć przeszedł, spotkał się z krytyką, i został odebrany jako swoista manipulacja. Radni
pozostałych ugrupowań zwołali nawet specjalną "protestacyjną" konferencję prasową. Dzisiaj jednak wszystko przebiegło pięknie i zgodnie z mickiewiczowskim "Kochajmy się!", wskutek dogadywania się komitetów i zawieranych aliansów. Mimo pewnych spekulacji, były prezydent Andrzej Stania nie zrezygnował w mandatu radnego. Grażyna Dziedzic, wybrana prezydentem z powszechnym głosowaniu, z mocy prawa utraciła mandat radnego, więc przegłosowana ustawa Rady Miasta w tej materii była zupełnie zbędna. Tym bardziej, że nowa pani prezydent, ani nie musiała nikogo zapewniać, że zrzeka się mandatu, ani nawet informować. Po tym drobnym pokazie sztuki dla sztuki, i wcześniejszej uchwale w sprawie zmian w regulaminie głosowania, narzucającej odrębny tryb głosowania na każdego z kandydatów, przystąpiono do wyborów "szefostwa" rady miasta.

Radny Kazimierz Myszur (Prawo i Sprawiedliwości) zaproponował na przewodniczącego rady Jarosława Wieszołka (PiS), który w pierwszej turze wyborów ubiegał się o stanowisko prezydenta miasta. Jarosław Wieszołek uzyskał 23 głosy poparcia, a więc wszystkich pozostałych radnych, niezależnie od opcji politycznych.

Były przewodniczący Rady Miasta, Jarosław Kania, nałożył imiennikowi na ramiona insygnium władzy - złoty łańcuch. Identycznie było z kandydaturą Zbigniewa Domżalskiego, zgłoszonego przez radnego Witolda Hankego z ugrupowania wyborczego Porozumienie Dla Rudy Śląskiej. Była to przemyślana kandydatura doświadczonego działacza samorządowego, radnego kilku kadencji, niegdyś wiceprezydenta miasta, wiceprzewodniczącego rady (historia zatoczyła więc koło),
prężnego działacza społecznego, aktywnego w wielu organizacjach, lidera Porozumienia dla Rudy Śląskiej. Jest powszechnie postrzegany jako rozdający karty w obecnych władzach miasta.
Otrzymał o jeden głos poparcia mniej.

Jeszcze mniej głosów za, bo 15 (wystarczyłoby 13) otrzymał Józef Osmenda kandydat z ramienia SLD, zgłoszony przez Dariusza Potyrałę (SLD). O jego kwalifikacjach, mimo rogatego charakteru, świadczy niekwestionowany "wyczyn": jest wybierany do RM nieprzerwanie od 1994 roku!. On też był już wiceprezydentem, był szefem różnych komisji RM, on też jest znany z działalności społecznej w Stowarzyszeniu Nasze Miasto. Na domiar słynie z niewątpliwych zdolności do polemicznej publicystyki.

Wszyscy wybrani zapewniali mniej więcej to samo: pragną pracować wyłącznie dla chwały miasta i dobra obywateli, ponad podziałami, chcą zapoczątkować nowy nurt i rozdział samorządności miejskiej, w której nie będzie wojen personalnych z przeciwnikami, tylko wojna racji, a wszyscy, którzy chcą w tym wspólnym, zbożnym dziele uczestniczyć, znajdą należne miejsce i zostaną docenieni, itp., itd... Zobaczymy, co z tych słów zostanie. Jako wyborcy musimy przecież wierzyć tym, których wybraliśmy. Powiem więcej, nie mamy prawa nie wierzyć! Politycy przecież wiedzą najlepiej, co nam, maluczkim,do szczęścia potrzeba!



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dobrze, kiedy dobrze kończy się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.