Facebook Google+ Twitter

Ruda Śląska: Terminarzyki dla pacjentów przychodni są bezprawne

Terminarzyki – pseudo-dokumenty wprowadzane samowolnie przez przychodnie publiczne w Rudzie Śląskiej są bezprawne i nie obowiązują podczas rejestracji do lekarza. Przychodnie nie mogą żądać od pacjentów noszenia ze sobą „terminarzyków”

 / Fot. AKP
Taką odpowiedź otrzymałem od Sylwii Lis, Dyrektor Departamentu Ubezpieczenia Zdrowotnego w Ministerstwie Zdrowia.
Sytuację z „terminarzykami” opisałem jakiś czas temu w Wiadomościach 24.pl
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/sluzba_zdrowia_terminarzyk_nasz_swiety_powszechny_285825.html

Następnie sformułowałem pytanie do MZ o udzielenie informacji publicznej, na jakiej podstawie prawnej przychodnie wprowadzają i wymagają „terminarzyków’. Odpowiedzi wprost, jak wynika z załączonego pisma, nie uzyskałem.
 / Fot. AKP
Jednak zdaniem szefowej wymienionego departamentu, przychodnie nie mogą wymagać okazania przez pacjenta innych dokumentów uprawniających do świadczenia, poza określonymi w artykule 50. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. z 2008 r. Nr 164 poz. 1027.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Autor artykułu uzyskał odpowiedź, która nie odbiega w swojej konstrukcji od pewnego minimum podręcznikowej logiki. Treść i zachowanie zasady korespondencji, to już zupełnie co innego. Nikt nie obiecuje, że będzie udzielał oczekiwanych odpowiedzi.

Nie tak dawno w jednej z dokumentacji lekarskich zauważyłem, że "Oświadczenie o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych" jest podpisane moim imieniem i nazwiskiem, ale przez osobę trzecią. Też myślałem, że to jakieś przestępstwo, albo kant czy inny sposób na usprawnienie pracy. Okazało się, że kiedyś papiery "się pomieszały" i nie powinienem rościć sobie żadnych pretensji tytułem wyjaśnień.

Kiedy znów zauważyłem, że nie mogłem być obecny w danym dniu jako chory/pacjent u jednego z lekarzy (wpis - porada; ok. 15 minut), też pomyślałem, że to naciąganie na państwowe złotówki, czy może usługa jest tak dalece kompleksowa, że trwa pod moją nieobecność i do tego w odcinkach. Coś tam "się pomieszało" w papierach.

Kiedy indziej zdziwiła mnie kobieta w gabinecie lekarskim twierdząc, że jest tą samą, która udzielała porady jakieś pół roku wcześniej. Zaprotestowałem. Odróżniam jak każdy, bardzo młodą kobietę od kobiety w wieku jakimś tam. Nie znam przyczyn takich zjawisk zbyt dobrze. Niestety, jest ich wiele. Kiedy ze stosowną dokumentacją lub dowodami braków takowej stawiłem się w gabinecie Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej (Lekarzy) w Poznaniu, dopiero wtedy ktoś począł wątpić w ufoludki. Oczywiście, to nie znaczy, że coś się zmieniło. Niemniej, warto nawet taki terminarzyk zwrócić nadawcy celem wyjaśnienia skoro obciąża sumienie chorego/pacjenta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.