Facebook Google+ Twitter

Rudzka sztafeta dla papieża Polaka dobiega 1000 km

Współautorzy: Barbara Podgórska

Niemal w samo piątkowe południe „stuknie” 1000 kilometrów, przebytych przez zawodników Rudzkiej Pokojowej Sztafety Biegowej, czczących w ten sposób beatyfikację Jana Pawła II.

 / Fot. Adam K. PodgórskiBiegną już czwarty dzień „do Watykanu”, bez opuszczania Rudy Śląskiej. Przed godziną 8. Mirosław Połeć „minął Wenecję”. Do placu Świetnego Piotra zostało 550-560 kilometrów. Liczba na tablicy wyników zmienia się dynamicznie.

Czytaj też: Ruda Śląska: Ultramaratończycy rudzcy już "w Alpach"

Wokół placu zgodnie z grafikiem biegał Jarosław Węgler, a towarzyszył mu Norbert Klosa, postać znana i barwna, znakomity gawędziarz, obdarzony w roku 2007 zaszczytnym tytułem "Ślązaka Roku". Pan Norbert w wieku 64 lat czynnie uprawia sport. Przez cztery dni w tygodniu biega, a przez dwa dni wędruje z kijkami. W 1998 roku biegł w RPSB do Watykanu naprawdę, jako zawodnik, bez żadnej taryfy ulgowej.

– Niesamowite wspomnienie – mówi – To spotkanie z Janem Pawłem II na placu przed bazylika, tak blisko, że mogłem go dotknąć. Dla mnie, człowieka głęboko wierzącego, był to moment niezwykły.

Dzisiaj „Norbi” przebiegł 18 kółek. Chce zaliczyć co najmniej 10 kilometrów, czyli 40 okrążeń, a jeśli się uda, to nawet 60. W ten sposób wspiera przyjaciół.

Czytaj też: Ruda Śląska: Papieska sztafeta już "w Austrii"

 / Fot. Adam K. PodgórskiDo biegania szykuje się August Jakubik, szef grupy ultramaratończyków
z Klubu Sportowego "Jastrząb". Jego żona Krystyna, jako wolontariuszka pełni rolę głównego sędziego biegu. Sport uprawiają aktywnie dzieci państwa Jakubików. Krzysztof biega, jak ojciec, Damian gra w piłkę i biega, a najmłodsza, dziewiętnastoletnia Katarzyna gra w tenisa stołowego i również biega.

- Mogliśmy pobiec do Watykanu po raz kolejny, w rzeczywistości – mówi August Jakubik. – Zwyciężył jednak zdrowy rozsądek, bowiem próba przebiegnięcia przez Watykan w dniu beatyfikacji naszego papieża byłaby niedorzecznością. Nie chcieliśmy przybiec tam ani tydzień wcześniej, ani tydzień później. Będziemy dokładnie w tym uroczystym dniu. Sercami i myślami. I „z balastem” 1498 kilometrów w nogach.

Czytaj też: Nie opuszczając Rudy Śląskiej, dobiegną do Watykanu

Zawodniczy czują się dobrze, chociaż odczuwają już skutki długotrwałego wysiłku, zakwasy, drętwienia i skurcze łydek. To jednak zjawisko normalne i przejściowe, twierdzą.
Jutro, na trasę razem z nimi, wyruszyć obiecała prezydent miasta, Grażyna Dziedzic. Będziemy dopingowali!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.