Facebook Google+ Twitter

Rudzkie Wilije

Współautorzy: Barbara Podgórska

Już dziś rozpoczniemy upragnione, w tym roku bardzo długie świętowanie. Najradośniejsze, najbardziej uroczyste, najbardziej rodzinne, najbardziej wytęsknione święta w roku.

Dawne zwyczaje i obrzędy ze Śląska, Zagłębia i z Beskidów można obejrzeć podczas "Śląskiej Wiliji" w Górnośląskim Parku Etnograficznym. / Fot. PAP/Andrzej GrygielI najbardziej obrosłe w tradycyjne zwyczaje, przesądy, wróżby. Przypomnijmy, jak we wspomnieniach i zapiskach rudzian wyglądały one dawno temu.

Obszerny opis Wigilii sporządził bielszowianin, Grzegorz Bolesław Marek, dziś mieszkający w Łaziskach. „ ...wszyscy byli dobrze wyposzczeni, a dzieci pilnie wypatrywały, czy na niebie nie ukazała się pierwsza gwiazdka, o czym pilnie powiadamiały matkę, dając tym samym sygnał do rozpoczęcia wieczerzy. Stół wigilijny nakrywano cienką warstwą siana, czasem i słomy, na co kładziono „serwet”, czyli obrus, na którym dopiero ustawiano potrawy wigilijne.

Przestrzegano zawsze zasady, aby wszyscy byli obecni podczas wieczerzy, bywał zwyczaj, że ojciec na krótko przed wieczerzą wychodził na drogę popatrzeć, czy nie idzie jakiś podróżny, by takowego zaprosić do domu na wieczerze, zgodnie ze starym: „Gość w dom, Bóg w dom”. Jeżeli przypadkowych gości nie było, to wtedy stawiał do kątów izby cztery snopy nie młóconej słomy.

Wieczerzę rozpoczynano wspólną modlitwą, po czym pilnie przestrzegano, by w trakcie wieczerzy nikt nie wstawał od stołu, by nikt nie żartował, by zachowana była powaga i skupienie. Dodawało to nastroju powagi całemu dniu, w którym szczególnie obowiązywało milczenie, nie wolno było sie kłócić i bić dzieci, bo jak tradycja przekazywała, to co się czyniło w tym dniu, to też się miało czynić w następnym roku.

Na stole wigilijnym oprócz potraw znajdowały sie też inne przedmioty, przeważnie te, które w ciągu następnego roku miały być najpotrzebniejsze, jak chleb, pieniądze itp. Przy stole bywało też jedno miejsce wolne z przygotowanym nakryciem, dla osoby ubogiej, samotnej, nieobecnej, zmarłej lub znajdującej się daleko. Po poważnym spożyciu potraw przystępowano do łamania się opłatkiem, co związane było ze składaniem sobie wzajemnych życzeń, następnie podchodzono pod choinkę, która przemyślnie udekorowana stała w jednym z katów izby, aby oglądnąć prezenty, które dla każdego były podłożone.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.