Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4557 miejsce

Rumuński złodziej obrazów z Rotterdamu żąda procesu w Holandii

Oskarżony o kradzież bezcennych płócien w Rotterdamie Radu Dogaru domaga się procesu w Holandii. Szantażuje wymiar sprawiedliwości, iż w przeciwnym razie nie zdradzi, gdzie znajdują się obrazy mistrzów warte ok. 200 mln euro.

Podczas trwającego w Rumunii procesu o kradzież bezcennych dzieł z muzeum w Rotterdamie główny oskarżony 29-letni Rumun Radu Dogaru żąda przeniesienia procesu z Bukaresztu do Holandii. Twierdzi, że nie ufa wymiarowi sprawiedliwości w swoim kraju. Przyznaje się do rabunku, ale przez adwokata przekazuje, że jeśli proces nie zostanie przeniesiony, nie zdradzi miejsca ukrycia obrazów. Wartość płócien Moneta, Picassa, Matisse'a, Gauguina skradzionych jesienią zeszłego roku z muzeum Kunsthal szacuje się nawet na dwieście milionów euro.

Obrońca Rumuna przekazał na razie, że pięć z siedmiu skradzionych dzieł zostało wywiezionych z Rumunii, gdzie trafiły po kradzieży. Obecnie są za granicą, na Wschodzie, moim zdaniem w Mołdawii - powiedział dziennikarzom w przerwie procesu Catalin Dancu. Dodał, że za granicę wywiózł obrazy "rosyjski lipowanin". Lipowanie to potomkowie rosyjskich staroobrzędowców mieszkający w Rumunii i sąsiednich krajach. Dwa pozostałe obrazy znajdują się, według Dacu, w Belgii.

Jak przekazał prawnik, główny oskarżony Dogaru odmówił jakichkolwiek wyjaśnień na temat losu pięciu obrazów wywiezionych z Rumunii. Według niego oskarżony miał powiedzieć: "Jeśli Holendrzy nie chcą mnie zabrać, nikt nie ujrzy obrazów". Do tej pory nie podjął współpracy, utrzymując, że w sprawę zamieszane są "grube ryby" i grozi mu śmierć, jeśli powie więcej. Jego matka pomiędzy wersją o spaleniu obrazów i odwołaniem jej mówiła, że na polecenie syna sprzedała dzieła mówiącemu po rosyjsku mężczyźnie, który przyjechał czarnym samochodem.

Dogaru jest sądzony za rabunek dzieł razem ze wspólnikiem, Adrianem Procopem. Ten ostatni uniknął zatrzymania i jest sądzony zaocznie. Na ławie oskarżonych zasiada też matka Dogaru, Olga, która uprzednio informowała śledczych, że spaliła obrazy, by pozbyć się dowodów, a potem odwołała te zeznania. Wstępna analiza popiołu z pieca potwierdzała wersję o spaleniu dzieł - znaleziono w nim pozostałości gwoździ, płótna i farb z okresu, z którego pochodziły obrazy. Adwokat Dogaru zapewnił jednak, że żaden ze skradzionych obrazów nie został spalony.

Czytaj także: Rumunia. Czy cenne dzieła m. in. Picassa, Moneta zostały spalone?

Do tej pory nie udało się ustalić, jaki los spotkał bezcenne płótna: "Most Waterloo" oraz "Most Charing Cross" impresjonisty Claude'a Moneta, "Głowa Arlekina" Pabla Picassa,"Czytająca dziewczyna w bieli i żółci" współtwórcy fowizmu Henri Matisse'a, "Kobieta z zamkniętymi oczami" jednego z najwybitniejszych, brytyjskich malarzy współczesnych Luciana Freuda, "Kobieta przed otwartym oknem" postimpresjonisty Paula Gauguina (zwana też "Narzeczoną") oraz "Autoportret" Meijera de Haana.

Wiadomo tylko, że przez jakiś czas dzieła były w Caracliu, rodzinnej wsi Dogaru leżącej we wschodniej Rumunii, w większości zamieszkanej przez staroobrzędowców. O samym Dogaru zaś wiadomo, że w Rumunii był notowany za bójki i drobne przestępstwa, a gdy wyjechał do Holandii, zajmował się stręczycielstwem i okradaniem mieszkań. Jeśli Dogaru zostanie uznany za winnego "kradzieży, której skutki były wyjątkowo poważne", grozi mu maksymalnie 20 lat więzienia.

Czytaj także: Matka złodzieja spaliła obrazy m.in. Picassa, Moneta i Matisse'a. Chciała zniszczyć dowody

Arcydzieła mistrzów malarstwa zostały zrabowane 16 października 2012 roku z muzeum w Rotterdamie; napad zajął sprawcom niewiele ponad 90 sekund.

Źródło: PAP.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

A niech go przenoszą do Holandii. Zawsze mogą go później odesłać do Rumunii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patologia (tj. złodziej) stawia żądania! Świat stanął na głowie!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za zniszczenie dzieł sztuki powinna być stosowana najwyższa kara w danym państwie, bo złodziejstwo jest tolerowane w każdym kraju z różnym tylko stopniem hipokryzji w podejściu do tego zjawiska. Gdy złodziej zabierze ostatnie 100 złotych staruszce, to jest niewielka szkodliwość czynu, natomiast gdy ukradnie z banku parę milionów, to jest to straszne przestępstwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niech idą na każde ustępstwa . Jeśli istnieje choć cień nadziei na odzyskanie arcydzieł warto iść na współpracę .Złodziej nie uzasadnił dlaczego chce mieć proces w Holandii .Może liczy na łagodniejszą karę albo ułaskawienie ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa jestem dalszych losów tych obrazów i czy rzeczywiście przeniosą proces do Holandii. Tak wciągająca historia, iż już można zacząć kręcić film.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.