Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39143 miejsce

Rust and bone, czyli piękna i bokser

Rzec, że dwa ostatnie filmy Audiarda są poruszjące, to mało. Gdybym zobaczyła któryś z nich na festiwalu filmowym, nie byłabym w stanie obejrzeć już niczego innego, taki niosą ze sobą ładunek emocjonalny.

Odtwórcy głównych ról z reżyserem na festiwalu filmowym w Cannes, 2012 / Fot. Georges Biard
Nie chcę jego dwóch ostatnich filmów nazywać dziełami sztuki, ale to co w nich widzimy syntetyzuje wszystko, co w kinie najlepsze – świeżość spojrzenia, suspens, intensywne emocje i przemyślane, sugestywne zachowanie kamery.

„Prorok”, studium przemiany moralnej człowieka, zmanipulowanego przez przywódcę grupy przestępczej, stanowiącej prawo w wewnętrznym światku francuskiego więzienia, zasłużenie został uhonorowany licznymi nagrodami na największych międzynarodowych festiwalach. Podobnie jak w „Rust and bone”, główny bohater przebędzie w filmie swoistą podróż, od dna, do pewnego rodzaju osobistego triumfu. Film pozostawi nas z nadzieją, że bohater na swój sposób wygrał walkę z samym sobą.

Po obrazie nasączonym krwią i muskularną energią, reżyser postanowił odetchnąć, stworzył luźną ekranizację opowiadań Craiga Davidsona, tym razem czyniąc romans główną osią fabuły. Obydwa jednak równie intensywnie wyszarpują z widza skrajne uczucia, również za sprawą doskonale dobranych aktrów. Marion Cotillard stworzyła wielowymiarową postać równie autentycznie obdarzoną delikatnym urokiem, co zimną stanowczością i pewnością siebie. Matthias Schoenaerts okazał się nie ustępować jej talentem, również pokazując niejednoznaczne oblicze, zaskakująco zręcznie oscylując pomiędzy wyrachowanym i nadpobudliwym mięśniakiem, a czułym ojcem.

Film otwierają pourywane sceny z mętnego snu chłopca i od początku wiemy, że będziemy świadkami czegoś brudnego i niepokojącego. Alego poznajemy na życiowym zakręcie. Wydaje się, że od czegoś lub kogoś uciekł i postanowił sam zająć się swoim pięcioletnim synem. Podczas podróży rabuje sklep, grzebie w śmietnikach, nieudolnie stara się przetrwać. Próbuje zacząć od nowa z pomocą swojej siostry, która po długiej rozłące nie rzuca mu się w ramiona na powitanie, nie spodziewa się po nim niczego dobrego. Za to chłopiec, jakby przysparzający ojcu kłopotu, może liczyć na odrobinę kobiecej troski. Również dzięki siostrze, Ali szybko dostaje pracę. W klubie, gdzie pracuje jako ochroniarz, pomaga Stéphanie, rannej po bójce. Zawozi ją do domu, przy okazji poznając jej, można by rzec, niezupełnie udanego partnera i podczas ich chwilowej nieobecności odkrywa ze zdjęć na ścianie, że dziewczyna zajmuje się tresurą orek. Zaintrygowany jej pasją i zapewne zadziornym wdziękiem i urodą, zostawia do siebie kontakt, mimo, że wcześniej bez ogródek skomentował jej nieskromny strój i przyrównał do dziwki.

Po pewnym czasie odbiera od niej telefon, ale wie, że to już nie ta sama kobieta. Wkrótce po relacjonowanym w telewizji wypadku w pracy, w którym straciła nogi, coś skłania ją do tego, żeby przypomnieć o sobie właśnie Alemu. Nie licząc odwiedzającej ją koleżanki z pracy, wydaje się, że jest zupełnie sama. Bez śladu rozckliwienia, czy zastanowienia Ali przystępuje do próby wyciągnięcia Stéph z mieszkania, ale i ze stanu otępienia, letargu, w którym pogrążyła się po tragicznym doświadczeniu. Jego motywy są niejasne, nie ukrywa, że spotyka się z innymi kobietami, nie liczy też na nic w zamian. Wniknięcie w jego myśli nie jest zresztą łatwe, bo niewiele jesteśmy w stanie zobaczyć przez jego pozbawioną ekspresji postawę. Jedyne emocje, które przebijają się przez jego skorupę, to pochodne gniewu. Co rusz wścieka się, a w rzeczywistości wylewa się z niego bezradność wobec faktu, że nad wieloma rzeczami nie ma kontroli. Żyje na garnuszku siostry i jej męża, nie potrafi sam zadbać o syna, a mimo to, angażuje się w pomoc przypadkowej, równie pokiereszowanej przez życie kobiecie.

Być może dzięki swojemu emocjonalnemu pancerzowi, jej ułomność go nie wzrusza, w przeciwieństwie do niej nie obawia się reakcji otoczenia ani nieprzychylności z czyjejkolwiek strony. Traktuje ją jednak podobnie jak syna, jakby dopełniał obowiązku opieki, choć robi to przecież dobrowolnie. Chcielibyśmy, żeby zaczęło mu zależeć, ale nic z tego. Ali bardzo mocno obwarowuje swój niewzruszony wizerunek. Nie potrafi zbliżyć się do Stéph, czy nie chce? Podskórnie wyczuwa, że tkwi w niej coś silnego, co może okazać się zbawienne również dla niego, zapełnić pustkę. Szanuje ją i nadal podziwia, kobieta nie traci w jego oczach tylko dlatego, że skrajnie zmieniła się jej fizjonomia. Dlaczego więc nie próbuje o nią walczyć wprost? Wprowadza w błąd, oferuje seks, wsparcie i nic ponad to. Obawia się odrzucenia? Nie czuje się dla niej wystarczająco dobry? Dopiero ona, po jego wyjściu z imprezy z inną kobietą, wyznacza granice ich relacji. Wkrótce potem ma też szansę odwzajemnić jego pomoc przejmując rolę menadżera, gdy bierze udział w nielegalnych zakładach bokserskich.

Wydaje się, że już wszystko ułoży się wspaniale, gdy na jaw wychodzą konsekwencje jego szemranych interesów. Okazują się zgubne dla jego siostry, ale i dla niego samego. Czy stać go na to, żeby zmierzyć się z kolejnym upokorzeniem? Jak silna okaże się jego zażyłość ze Stéph? Z pewnością warto się przekonać, oglądając film, pozwolić mu się zaskoczyć i zanurzyć w rzeczywistości, którą nie łatwo śledzić. Przy sposobie w jaki prowadzona jest kamera, momentami odnosi się wrażenie oglądania dokumentu. Chwilami jesteśmy bardzo blisko, widzimy niepokojąco mknący świat z perspektywy Steph na wózku, obraz chybocze się, światło jakby niezamierzenie oślepiając odbija się w obiektywie, co nadaje zdjęciom realizmu i dodatkowo wzmaga napięcie, a to reżyserowi wychodzi doskonale.

Rozedrgana kamera Audiarda wiarygodnie oddaje wędrówkę dwojga ludzi, stawiających niepewne, chwiejne kroki po życiowych przejściach. Film jest jednocześnie subtelną rejestracją ich „powstania z popiołów”, odnajdywania ufności w życie i wiary w siebie, jak i w ludzi. Momenty soczyście nasycone brutalnością, przełamywane są krótkimi, kojącymi przebłyskami z wybraną ze smakiem muzyką Bon Iver, czy pokrzepiającym kawałkiem Bruce’a Springsteena.

Mamy tu okazję otrzeć się o coś niecodziennego, pojąć położenie kogoś, kto traci coś nieodwracalnie i bynajmniej nie chodzi tylko o anatomię, ale to jak diametralnie przewartościowuje się życie po takim doświadczeniu. Nasuwa się wniosek jak bardzo kruchy i bezbronny jest człowiek wobec tego, co go napotyka. Zauważamy tu pewien dualizm, z którym człowiek na próżno próbuje się zmagać, jest bowiem zawieszony pomiędzy świadomymi wyborami, a przypadkiem, tym, co nieprzewidywalne, czy też nieuchronne. Warto odnotować, że czasem zwyczajna prośba o pomoc, na którą wielu z nas nie pozwala duma, nierzadko daje szansę odkryć zupełnie inne oblicze drugiego człowieka. Dzięki temu Ali zdał sobie sprawę, że zaczyna coś dla kogoś znaczyć. Czy nie to go uratowało? Oceńcie sami.

Scenariusz: Jacques Audiard, Thomas Bidegain
Reżyseria: Jacques Audiard
Gatunek: romans, dramat
Premiera: Polska - 8 lutego 2013, świat - 17 maja 2012
Produkcja: Belgia, Francja
W rolach głównych: Marion Cotillard, Matthias Schoenaerts

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.