Facebook Google+ Twitter

Rusza Ekstraklasa. Słaba, biedna, ale nasza

Na sympatyków polskiej ligowej rzeczywistości czekają dwie wiadomości. Dobra jest taka, że zapowiada się wyjątkowo wyrównany sezon. Zła - wszystko wskazuje na to, że na równym, niskim poziomie.

Marność nad marnościami, wszystko marność - po słabiutkich sportowo minionych latach wydawało się, że gorzej być nie może. Okazało się, że może, bo tak ubogo zapowiadających się rozgrywek nie było od dawna.

Efekt Euro 2012? Piłkarska hossa? Nic z tego. Z koniunktury mistrzostw Europy nie zostało nic poza wspomnieniami. Powrót na ligowe boiska poprzedzony został zawstydzającym epizodem w europejskich pucharach wszystkich poza Legią polskich drużyn eksportowych, obnażającym ich elementarne braki.

W ekstraklasowym obiegu krąży mniej pieniędzy niż ostatnio, ale nadal wystarczająco, by zrobić produkt lepszej jakości. Czego brakuje? Chęci? Pomysłu? Odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach? Wszystkiego po trochu. Największym problemem jest brak bodźców do zrobienia nie kroku, ale kroczku do przodu, czy to ze strony Ekstraklasy, czy klubów, czy sponsorów, jak to było przed laty w siatkówce. Połowa drużyn gra na nowoczesnych stadionach, kolejne wznoszone są w Białymstoku, Zabrzu i niebawem w Bielsku-Białej, frekwencja na trybunach (średnio 8,5 tys. w ubiegłym sezonie) rosła mimo godnej pożałowania atrakcyjności. Ten skromny, powoli akumulujący się potencjał, nie zostaje zagospodarowany.

Letnie okno transferowe upłynęło pod znakiem zaciskania pasa. Termin "polityka transferowa" w zasadzie przestał funkcjonować. Kluby ratują się od przypadku do przypadku, jak pokazuje przykład Bartłomieja Grzelaka, którego kontrakt z Górnikiem rozwiązano po czterech dniach, strategi nie ma żadnej, bo na bieżąco trzeba łatać dziury w budżecie. To nie zbieg okoliczności, że tego lata nie znaleziono nowych Meliksonów czy Ljuboji. Gotówkowe transfery były rzadkością. 16 klubów wydało zaledwie około 11 mln złotych.

Mistrz Polski z Wrocławia przemeblował linię obrony, bo żaden z czołowych defensorów nie był zainteresowany pozostaniem w klubie. W kręgu zainteresowań Legii byli wyłącznie piłkarze do wzięcia za darmo, co najwyżej za kwotę symboliczną. Lech bez żalu pozbył się swoich najlepszych obcokrajowców. Wisły, która ma ograniczony budżet do 40 mln zł, nie było stać na wykupienie swojego najlepszego strzelca z ubiegłych rozgrywek. Wyprzedaż Polonii, z której odeszło 15 zawodników, przybierała chwilami karykaturalne kształty i minie jakiś czas, zanim na gruzach po Józefie Wojciechowskim położone zostaną solidne fundamenty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.