
Warszawa i okolice stolicy zamierają sportowo i turystycznie w sezonie zimowym. Wyjątki od reguły pojawiają się sporadycznie. Jednym z nich jest Rage Race Winter Test. Impreza motoryzacyjno-freesty'lowa skierowana dla miłośników szybkich oraz pięknych samochodów i kobiet.
Gdy obserwuję wydania stołecznych gazet albo słucham rano moich ulubionych warszawskich rozgłośni, widzę i słyszę komunikaty o wydarzeniach kulturalnych, spotkaniach urzędników, politycznych wojnach "na górze" przed kampanią prezydencką. Brakuje mi wtedy choć jednej, jedynej informacji o imprezach motoryzacyjnych. Sportu na szczęście dzięki olimpiadzie przez dwa tygodnie będziemy mieć jeszcze wiele. Dlaczego jednak jest tak mało wydarzeń dla fanów i miłośników czterech kółek?
Organizatorzy testu zimowego Rage Race wyszli z założenia, że warto wykorzystać każde warunki do prezentacji dobrych aut i możliwości doskonałych kierowców. Z drugiej strony uznali, że dobry kierowca powinien doskonale radzić sobie w każdych warunkach, nawet tak srogiej zimy jak tegoroczna. Co więcej jedno i drugie można przyprawić szczyptą zabawy i wyjdzie z tego wreszcie coś barwnego i wesołego w smutnej rzeczywistości.
Inna sprawa, że w styczniu zainaugurowano największe polskie show motoryzacyjne, czyli Rage-Race 2010. Lipcowa impreza ma być jeszcze lepsza niż poprzednie 3 edycje. 1500 kilometrów w 4 dni, kilkadziesiąt luksusowych lub oryginalnych aut, wiele odwiedzonych miast,
tłumy widzów, radość dzieci (pamiątkowe zdjęcia z celebrytami i na tle widzianego po raz pierwszy Ferrari to dla nich tradycja).
Rage Race Winter Test wygląda więc jak budzenie się niedźwiedzia motoryzacji ze snu zimowego. Czyżby to taki motoryzacyjny pierwiosnek?