Facebook Google+ Twitter

Rusza plebiscyt Punkt dla Łodzi 2010

Wczoraj ruszyła druga edycja plebiscytu "Punkt dla Łodzi". Celem konkursu jest wyróżnienie godnych naśladowania działań, przełamujących barierę bierności i marazmu oraz stereotyp Łodzi jako miasta brzydkiego, brudnego i zaniedbanego.

Nagroda specjalna 2009 za inicjatywę estetyczną na poziomie mikro - sklep "Społem" przy Gdańskiej 7, którego kierowniczka od wielu lat urządza w witrynie wystawy okolicznościowe z użyciem dostępnych, ograniczonych środków. / Fot. Marek Jurkiewicz Organizatorami plebiscytu są aktywiści związani z tzw. Grupą Pewnych Osób. Pomysł narodził się rok temu jako swego rodzaju przeciwwaga dla przeprowadzonego rok wcześniej (luty 2008) plebiscytu "Czarne Kropy". "Kropy" miały za zadanie zwrócenie uwagi mieszkańców i władz miasta na najbardziej zaniedbane miejsca w Łodzi oraz uświadamianie, jak nie należy postępować.

Organizowany wiosną, gdy przyroda budzi się do życia "Punkt dla Łodzi" skupia się na prezentowaniu pozytywnych przykładów działań w sferze estetycznej, społecznej i kulturalnej, a więc po pierwsze: udowadnianiu, że wbrew pozorom i stereotypom takie przykłady w Łodzi da się znaleźć (i to nawet nadspodziewanie wiele) i po drugie: zachęceniu do zmieniania miasta na lepsze poprzez zmienianie swojej okolicy, swojego wycinka tego miasta, pielęgnowania swojego "ogródka".

"Czerwona Kamienica" przy Andrzeja Struga 2 - Punkt dla Łodzi 2009 w kategorii "Rewitalizacja". / Fot. Marek Jurkiewicz Organizatorzy postawili sobie za cel, żeby nagrodzić zarówno tych "dużych", jak i tych "małych". "Mali" rozumiani są jako zwykli obywatele, którzy swoimi działaniami przyczynili się do poprawy wizerunku miasta, nie ponosząc przy tym większych nakładów finansowych, a więc: aktywność w skali mikro, zaskakujące pomysły, pasja, determinacja, obywatelska postawa. Tacy ludzie udowadniają, że w procesie naprawy miasta (i świata!) może wziąć udział każdy z nas.

"Duzi" to ci, którzy inwestują w naszym mieście, nie kierując się przy tym jedynie zyskiem, ale również względami pozafinansowymi, a więc przede wszystkim lokalni mecenasowie kultury oraz ci inwestorzy, dla których szczególnie ważna jest historia naszego miasta. Tacy inwestorzy dają przykład swoim konkurentom, że można iść drogą Poznańskich, Scheiblerów i Geyerów i bogacić się budując nowoczesne, europejskie miasto, zamiast, wzorem barbarzyńców, zarabiać na działalności niszczycielsko-łupieżczej i obracaniu dawnej potęgi w gruzy. W przypadku "dużych" również liczy się pomysłowość i niepowtarzalność.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.