Facebook Google+ Twitter

Rusza wielka rewolucja edukacyjna

Sześciolatki do szkoły, języki na poziomie zaawansowanym oraz połączenie programu gimnazjum i liceum – takie zmiany wprowadzi MEN od 2009 r. Dziś poznaliśmy ostateczną wersję reformy.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, rewolucja w polskich szkołach zacznie się od roku szkolnego 2009/10. Będzie dotyczyć wszystkich typów placówek: od przedszkoli aż po szkoły ponadgimnazjalne.

Szkoła przyjaźnie wymagająca - taka ma być polska oświata po wprowadzeniu reformy. / Fot. MEN / screen z www.reformaprogramowa.men.gov.pl

Sześciolatku, do szkoły marsz!


W ciągu trzech lat wiek szkolny zostanie obniżony z siedmiu do sześciu lat. Oznacza to, że we wrześniu 2009 r. do pierwszych klas podstawówek pójdą dzieci urodzone w 2002 r. oraz część rocznika 2003 – konkretnie ci, których rodzice wyrażą na to zgodę. Bo właśnie rodzice sześciolatków będą decydować, czy chcą posłać dziecko do pierwszej klasy, czy też zaczekać rok, aż skończy siedem lat. W podjęciu tej decyzji ma pomóc specjalna opinia psychologa z przedszkola. Dlatego w okresie przejściowym, trzy roczniki pierwszaków będą „przemieszane”, siedmiolatki z sześciolatkami. A w roku szkolnym 2012/13 do pierwszych klas pójdą już tylko i wyłącznie sześciolatki.

Czy to dobre rozwiązanie? Członkowie ZNP, którzy też uczestniczyli w dyskusjach nad projektem, są przekonani, że tak. - Jak najbardziej popieramy obniżenie wieku szkolnego - twierdzi Magdalena Kaszulanis z ZNP w rozmowie z Wiadomościami24.pl. - Inna sprawa, że dostrzegamy również pewne braki. Szkoły są źle przygotowane na przyjęcie sześciolatków, niektóre z nich są też po prostu za duże, mają ponad tysiąc uczniów. Dla sześcioletnich dzieci może to być niebezpieczne.

Rok szkolny 2009/10 jest najkorzystniejszy dla wprowadzenia owych zmian, gdyż sprzyja temu niż demograficzny. Właśnie w 2009 r. rocznik sześciolatków jest najmniej liczny. Do 2012 r. zerówki będą działać tak jak do tej pory, a później zostaną przekształcone w przedszkola.

Obniżenie wieku szkolnego wiąże się też z pewnymi zmianami w polskich podstawówkach. Minister Hall nie ukrywa, że ma im być bliżej do przedszkoli, niż do gimnazjów czy liceów. Dlatego każda sala ma być podzielona na część dydaktyczną oraz, nie mniejszą od niej, rekreacyjną, w której nauka odbywać się będzie poprzez zabawę. Reforma zachęca też do zmniejszenia liczby sprawdzianów w podstawówce i oceniania uczniów za inne formy aktywności. Edukacja ma być dostosowana do wieku, a szkoła powinna zapewnić najmłodszym uczniom opiekę do godz. 17, jeżeli ich rodzice pracują zawodowo.

Gimnazjum bez XX wieku


Najważniejszą nowością na wyższym szczeblu – w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych – jest złączenie podstawy programowej. Dotychczas nauka w liceum czy technikum była w dużym stopniu powtórką z gimnazjum, przerabiało się niemal ten sam materiał. Teraz ma się to zmienić. Cztery lata (całe gimnazjum i I klasa liceum) mają dać wiedzę ogólną, a w ostatnich dwóch latach uczniowie skupią się na wybranych przedmiotach. Decyzja ta może wzbudzić sporo dyskusji, gdyż np. nauka historii w gimnazjum zakończy się na I wojnie światowej. Absolwenci gimnazjum nie będą więc znali dokładnie losów Polski i świata w późniejszych latach XX wieku – będą się tego uczyć dopiero w liceum.

W tej sprawie głosy nauczycieli są podzielone. - Niektórzy nie widzą sensu ciągłych powtórek i popierają tę zmianę - mówi Magdalena Kaszulanis z ZNP. - Inni natomiast zwracają uwagę, że pewna część materiału, ta realizowana w najmłodszych klasach, musi być dostosowana do wieku i może zostać okrojona z ważnych elementów.

Duży nacisk zostanie położony na indywidualizację nauki. Uczniowie gimnazjów i szkół średnich, poza planowymi lekcjami wf, będą musieli wybrać dla siebie zajęcia dodatkowe ze specjalnej listy fakultetów sportowych i uczęszczać na nie, na dwie godziny w tygodniu. Nauczyciele już od pierwszej klasy szkoły podstawowej mają udostępniać uczniom szeroką gamę zajęć dodatkowych, związanych z ich zainteresowaniami. W skutecznej nauce mają też pomóc nowe technologie. Już w pierwszych latach edukacji uczniowie mają mieć możliwość nauki z wykorzystaniem komputera i internetu, a w przyszłości planowane są takie rozwiązania, jak e-podręczniki i inne multimedialne materiały dydaktyczne.

Wielojęzyczni absolwenci


Autorom reformy bardzo zależy na jeszcze skuteczniejszej nauce języków. Dzięki planowanym zmianom, absolwent szkoły średniej ma posługiwać się przynajmniej dwoma językami obcymi, z czego jednym na poziomie zaawansowanym. Dlatego nauka będzie obowiązkowa już od pierwszej klasy podstawówki, a w klasach 4-6 umożliwiony zostanie podział na grupy zaawansowania. Zarówno w gimnazjum, jak i w szkole średniej uczeń będzie kontynuował naukę. Obowiązkowo ma się uczyć dwóch lub nawet trzech języków, z czego jeden – w liceum – na poziomie rozszerzonym.

Zgodnie z założeniami minister Hall i jej zespołu ekspertów, polska szkoła ma wymagać i gwarantować skuteczne efekty nauki. I właśnie z efektów – a nie, jak dotąd, z procesu edukacji – ma być rozliczana. Jednocześnie ma być dla uczniów miejscem „bezpiecznym i przyjaznym”, gwarantować wsparcie i opiekuńczość. Autorzy reformy podkreślają, że to propozycja przeciwstawna i ich zdaniem lepsza od programu „zero tolerancji”, ogłoszonego jeszcze nie tak dawno przez wcześniejszego ministra edukacji, Romana Giertycha.

Nie zmienił się natomiast opisywany wcześniej projekt kanonu lektur szkolnych. Zgodnie z zapowiedziami, wiele powieści będzie czytanych we fragmentach – chyba że nauczyciel postanowi omówić całość. Taki los czeka m.in. „Pieśń o Rolandzie” i książki Ryszarda Kapuścińskiego.

Rok przedszkolaka


Dość skomplikowanie przedstawiała się sprawa z darmowymi podręcznikami dla uczniów. Były różne koncepcje. Ostatecznie stanęło na tym, że na darmowe książki będą mogli liczyć uczniowie pierwszych klas podstawówek i gimnazjów, pochodzący z ubogich rodzin. – W przypadku pierwszaków z podstawówek wiąże się to z realizowanym już programem „wyprawka szkolna” – tłumaczy dla Wiadomości24.pl Justyna Sadlak z MEN. – Dodatkowo reforma umożliwi zakup podręczników dla uczniów rozpoczynających naukę w gimnazjum.

Kolejne z wyzwań podjętych przez MEN to popularyzacja przedszkoli. Obecnie uczęszcza do nich mniej niż połowa polskich pięciolatków, zaś w ponad pięciuset gminach nie ma ani jednego przedszkola. MEN chce to zmienić, ułatwiając ich zakładanie, szczególnie na wsiach. Dodatkowo rok 2008/09 będzie „rokiem przedszkolaka”. Ma to zachęcić rodziców, by posyłali swoje pociechy do przedszkoli przynajmniej na rok przed rozpoczęciem nauki w podstawówce. Umożliwi to wyrównywanie szans na starcie późniejszej nauki w szkole.

W opracowywaniu reformy wzięło udział ponad stu ekspertów. Do MEN nadesłano 2,5 tys. opinii i propozycji oraz 212 profesjonalnych recenzji projektu. Odbyło się też 16 debat wojewódzkich, w których udział brała minister Katarzyna Hall. Rok szkolny 2009/10 i kolejne pokażą, jak rewolucja w polskiej szkole sprawdzi się w praktyce.

Co się zmieni:

Obniżony zostanie wiek szkolny. W trzyletnim okresie przejściowym (2009-2012) do pierwszych klas będą szły zarówno siedmiolatki, jak i część sześciolatków (ci, których rodzice wyrażą na to zgodę). W roku 2012/13 do pierwszych klas pójdą już tylko i wyłącznie sześciolatki.

W 2009 r. zerówki zostaną zlikwidowane i przekształcone w przedszkola.

Od 2012 r. przedszkole będzie obowiązkowe dla pięciolatków.

Klasy I-III w szkołach podstawowych będą podzielone na część dydaktyczną i rekreacyjną.

Podstawa programowa gimnazjum i liceum zostanie połączona, by uniknąć zbędnego powtarzania materiału.

Uczniowie gimnazjów i szkół średnich będą musieli wybierać dodatkowe, obowiązkowe zajęcia fakultatywne i na nie uczęszczać.

Nauka języka obcego będzie obowiązkowa już od I klasy podstawówki. W gimnazjum obowiązkowe będą dwa języki (w tym jeden jako kontynuacja ze szkoły podstawowej), zaś w liceum jeden z nich ma być dodatkowo nauczany na poziomie rozszerzonym.

Co się nie zmieni:

Nadal będzie 6-letnia szkoła podstawowa, 3-letnie gimnazjum i 3-letnie liceum.

W II i III klasie liceum wciąż będzie blok przedmiotów uzupełniających (np. w klasach o profilu ścisłym – historia i wos; w klasach humanistycznych – geografia, biologia itd.).

Trwać będzie realizacja programu „wyprawka szkolna”, pozwalająca zakupić podręczniki dla pierwszaków z najuboższych rodzin. Program w najbliższych latach ma też objąć uczniów pierwszych klas gimnazjum.

Zalecane będzie dzielenie klas na grupy zaawansowania ze względu na naukę języków obcych.

W klasach I-III szkoły podstawowej obowiązywać będzie ocena opisowa. Jedynie w III klasie możliwe będzie uzupełnienie jej zwykłymi ocenami, jeżeli tak postanowi nauczyciel.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Mam pytanie i bardzo bym prosiła aby ktoś mi mógł w miarę wiarygodnie odpowiedzieć. Mam synka który się urodził 23 lutego 2003 roku czy to oznacza, że jeżeli będę chciała to mój synek może we wrześniu 2009 iść do szkoły. W tym momencie chodzi On do sześciolatków a powinien być w pięciolatkach. Chodzi tak dlatego, że ja go wcześniej dałam do przedszkola bo właśnie zawsze chciałam aby poszedł wcześniej do szkoły bo z tego co mi się wydaje to się na to nadaje. Czy teraz będzie mógł iść , czy jednak będzie musiał mieć zgodę przedszkola i psychologa. Bardzo proszę aby ktoś mi pomógł i odpowiedział na te moje pytanie. Dziekuję i czekam na odpowiedz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry materiał, ... tylko wnioski nie zachwycają!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, alez oczywiscie, ze ja sie wypowiadam wylacznie ze swojego punktu widzenia. Ja na temat szkoly mam dosc radykalne zdanie - ten dwunastoletni okres odcisnal na mnie spore pietno :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, gdybyś miała sześciolatka, a nie miała wyboru i szczęścia - na pewno nie widziałabyś w tym sensu.
Wybór - patrz "prestiżowa szkoła", szczęście - w tej samej miejscowości może być szkoła, która zapewni elementarne warunki i taka, która będzie jedynie "szkołą przetrwania". Zresztą podyskutowałabym z Tobą pod tekstem:
link ownanie_szans_59790.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lipa, to wyjątek. Nigdzie się nie nauczysz tyle co we własnym domu z własnym zapałem. Naprawdę.
Ja do gimnazjum nie chodziłam, ale jak patrzę na mojego brata, a konkretnie to, co przerabiali w gimnazjum, to ręce opadają :)
Jedyne co w tym wszystkim ma sens to to, że do szkoły pójdą sześciolatkowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zależy jeszcze, jakie gimnazjum. Osobiście chodziłem do dość prestiżowego i bynajmniej nie miałem powodów do narzekań... 21 godz francuskiego w cyklu 3-letnim zrobiło swoje :D Ale zdaję sobie sprawę, że to wyjątek w bagnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gimnazja to stracone 3 lata. Naprawdę. Trochę powtórki, trochę rzeczy, które później były w liceum, tyle, że w mniejszym zakresie. No i wylęgarnia chuliganów do tego ;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie przesadzaj... nie jestem zbytnim entuzjastą gimnazjów jako takich, jednak nie uważam, żeby to były 3 stracone lata, a już na pewno nie jest tak, że "nic się nie robi, prócz powtórek materiału z podstawówki"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najlepszą rzeczą byłoby zlikwidowanie gimnazjów... To są stracone 3 lata, w ciągu których nic kompletnie sie nie robi, prócz powtórek materiału z podstawówki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a ja się tylko cieszę, że to już nas nie będzie dotyczyć... :D Poza tym uważam, że wszystkie ostatnie rządy czynią z edukacji jeden ze swoich politycznych filarów - i tak naprawdę bardziej liczy się dla nich szum i ruch wokół władzy niż sam cel reformy. Im więcej takich "edukacyjnych planów sześcioletnich" tym mniej chyba prawdziwej debaty, która rzeczywiście do czegoś by doprowadziła...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.