Facebook Google+ Twitter

Rutger Hauer – nieco przyblakła gwiazda wielkiego formatu

Sześćdziesiąt cztery lata temu na świat przyszedł jeden z najpopularniejszych i najbardziej charakterystycznych aktorów kina lat osiemdziesiątych XX wieku - Rutger Oelsen Hauer.

Rutger Hauer. / Fot. AKPAUrodził się 23 stycznia 1944 roku w niewielkiej holenderskiej miejscowości Breukelen (prowincja Utrecht). Aktorstwo miał zapisane w genach. Jego rodzice, Arend i Teunke, nie tylko sami grali, ale również prowadzili w Amsterdamie szkołę aktorską. Prawdopodobnie dlatego Hauer na scenie zadebiutował już w wieku pięciu lat, a poważną rolę w dramacie Sofoklesa „Ajax” zagrał mając jedenaście. Rok później pojawił się również po raz pierwszy w telewizyjnej produkcji.

Niełatwe początki


Mimo sprzyjających okoliczności, droga do światowej sławy nie była ani oczywista ani prosta. Główną przeszkodę stanowiły temperament oraz zamiłowanie do swobody samego Rutgera. W wieku piętnastu lat chłopak uciekł z domu i zaciągnął się do holenderskiej marynarki. W trakcie morskich podróży młody Hauer miał okazję zobaczyć Kanadę, Pakistan czy Singapur. A kiedy wrócił do rodzinnych stron i wreszcie w 1962 roku rozpoczął naukę w szkole aktorskiej, po raz drugi przerwał edukację, by tym razem wstąpić do armii.

Prawdopodobnie kariera aktorska Rutgera miałaby zupełnie inny charakter, gdyby nie znajomość z reżyserem Paulem Verhoevenem. Wspólna praca przyniosła zresztą obopólne korzyści. Pierwszym realizowanym razem projektem, dzięki któremu zaczęli być rozpoznawani i doceniani w Holandii, był serial kostiumowy „Floris” (Floris, 1969). Natomiast międzynarodowy rozgłos przyniosły im filmy „Tureckie owoce” (Turks friut, 1973) – nominowana do Oskara historia opuszczonego przez ukochaną rzeźbiarza – oraz „Żołnierz Orański” (Soldaat van Oranje, 1977) – przedstawiający zmagania holenderskiego ruchu oporu z niemieckimi okupantami w czasie II wojny światowej. Sukces tych produkcji pozwolił zarówno Hauerowi, jak i Verhoevenowi na rozpoczęcie pracy w Stanach Zjednoczonych.

Złote lata osiemdziesiąte


Pierwszym filmem nakręconym w Hollywood był „Nocny jastrząb” (Nighthawks, 1981). Holender wcielił się w postać groźnego terrorysty, ściganego przez upartego nowojorskiego policjanta, którego grał Sylvestra Stallone. Przy nijakim Stallonie, który wyraźnie chciał zerwać z piętnem boksera Rocky’ego, Hauer stworzył bohatera niezaprzeczalnie aspołecznego, ale zdecydowanego na walkę w imię swoich przekonań.

Następną produkcją był „Łowca androidów” (Blade Runner, 1982). Współcześnie film jest uznawany za jeden z najważniejszych obrazów z gatunku science-fiction, ma status dzieła kultowego, a rola Roy’a Batty – przywódcy zbuntowanych replikantów – w wykonaniu Rutgera Hauera zapada na długo w pamięć. Jednak, warto zauważyć, iż zaraz po powstaniu „Łowcę…” postrzegano raczej jako porażkę artystyczną i komercyjną.

Mimo wszystko, ówczesna krytyka nie zaszkodziła prężnie rozwijającej się karierze Holendra, a kolejne produkcje utwierdzały publiczności w przekonaniu o jego wyjątkowym talencie. Z ważniejszych filmów tego okresu, w których główne role grał Rutger Hauer należy wymienić „Weekend Ostermana” (The Osterman Weekend, 1983), „Zaklętą w sokoła” (Ladyhawke, 1985), „Ciało i krew” (Flesh & Blood, 1985), „Autostopowicza” (The Hitcher, 1986), „Poszukiwany żywy lub martwy” (Wanted: Dead or Alive, 1987) oraz „Ślepą furię” (Blinde Fury, 1989). Przy czym, Hauer poświęcił się nie tylko grze w amerykańskich produkcjach. Równie ważne była dla niego kontynuacja pracy w europejskich projektach, takich jak „Ucieczka z Sobiboru” (Escape from Sobibor, 1987) czy „Legenda o świętym pijaku” (Leggenda del santo bevitore, 1988).

Obok wcześniej wymienionej roli w „Łowcy androidów” szczególne wrażenie, a nawet miejsce w historii kina, zapełniła Holendrowi kreacja w „Autostopowiczu”. Postać irracjonalnego i psychopatycznego mordercy Johna Rydera jest jedną z najbardziej przerażających we wszystkich filmach drogi. Z kolei miłośnicy fantasy słusznie cenią Hauera za grę w „Ciele i krwi”, a zwłaszcza za rycerza Etienna Navarre w nieco postmodernistycznej „Zaklętej w sokoła”.

Własną drogą i nie tylko


W latach 90. XX wieku Hauer zniknął z ekranów. Z jednej strony, aktor wolał poświęcić się własnej, niezależnej pracy oraz wspomaganiu produkcji różnych dokumentów. W konsekwencji, odmawiał udziału w wysokobudżetowych i zapowiadających się jako komercyjne hity obrazach, które jednocześnie ograniczałyby jego wpływ na odtwarzaną postać czy grę. Z drugiej strony, mimo wszystko wcześniejsze ważne role w kinie science-fiction oraz fantasy, doprowadził do pewnego „zaszufladkowania” Hauera. Wpływ na tę sytuację miała także wyraźna zmiana tematyki kręconych obrazów.

Od końca lat osiemdziesiątych, większość filmów amerykańskich, w których pojawiał się Holender, to słabej jakości kino science-fiction. Przykładem niech będzie „Buffy – postrach wampirów” („Buffy the Vampire Slayer”, 1992) lub „Gwiezdne złoto: Kosmiczny szlak” (Precious Find, 1996). Nieco lepiej sytuacja wygląda w przypadku udziału w produkcjach telewizyjnych, takich jak „Vaterland – Tajemnica III Rzeszy ” (Fatherland, 1994) czy zdecydowanie udanym „Merlinie” (Merlin, 1998) bądź epizodycznych rolach w serialach „Lexx”, „Agentka o stu twarzach” czy „Tajemnicach Smallville”.

Po 2000 roku Hauer znów zaczął pojawiać się w mainstreamowych filmach zdobywających popularność, lecz odgrywał w nich epizodyczne lub drugoplanowe role. Aktorowi nie brakuje przy tym autoironicznego podejścia do własnego wizerunku o czy świadczy przyjęcie ról w „Sin City – Mieście grzechu” (Sin City, 2005) czy „Batmanie – Początku” (Batman Begins, 2005).

Na zakończenie


W kwietniu 1999 roku Rutger Hauer otrzymał w Holandii tytuł Najlepszego Aktora Stulecia (Best Actor of the Century). Wcześniej, w połowie lat dziewięćdziesiątych, holenderska poczta wyróżniła aktora, umieszczając kadry z „Tureckich owoców” na serii znaczków. Natomiast publiczność przyznała mu nagrodę „Rembrandt”, stanowiącą wyraz uznania dla jego pracy oraz ogromnej popularności wśród Holendrów.

Rutger Hauer miał okazję pracować z wybitnymi reżyserami, wspominanym Paulem Verhoevenem, ale również Samem Peckinpahem, Ridley’em Scottem czy Christopherem Nolanem. Współcześnie, chociaż dla światowej publiczności Hauer pozostaje nieco zapomnianym aktorem, podobnie jak Mickey Rourke czy Timothy Dalton, na stałe zapisał się w historii światowego kina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

(+) nie będę oryginalny, ale Rutger ma u mnie szacun za "Zaklętą w Sokoła" obok "Legendy" i "Willow" jeden z moich ulubionych filmóm.
Nie można zapomnieć również o "Łowcy Androidów"

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.01.2008 17:10

Dołożyłbym i Bohaterów, oczywiście. Co się ze mną dzisiaj dzieje, na 4 komenty, 3 byki. Masakra :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.01.2008 12:57

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.01.2008 12:55

Lubię Rutgera. Za złote lata osiemdziesiąte właśnie. Do jego najlepszych filmów dołożył bym jeszcze świetny "Salute to the Jugger" ( w Polsce znany jako Krew Bochaterów lub Pokłon dla zawodnika).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.