Podczas przesłuchania matka Madzi przyznała się, że dziecko wypadło jej ze śliskiego kocyka i uderzyło głową o próg w mieszkaniu. Wypadek miał spowodować śmierć dziewczynki. Katarzyna przyznała w rozmowie z Krzysztofem Rutkowskim, że zakopała dziecko między drzewami.
Trwają poszukiwania ciała. Niewykluczone, że dziecko było zawinięte w znalezioną kurtkę - mówił detektyw na konferencji prasowej. Dodał, że matka sfingowała napad i przewróciła się sama, doprowadzając do obrażenia własnego ciała.
W dniu przed rozmową z Rutkowskim i badaniem wariograficznym, Katarzyna podobno podjęła próbę ucieczki, w trakcie której miała rozbić głowę Bartka, swojego męża. Detektyw powiedział również, że sprawdziła w internecie, jak oszukać wariograf.
Wiadomo, że do ostatniej chwili zgadzała się na badanie, któremu poddał się także ojciec Madzi, jednak odmówiła, kiedy zobaczyła spisane pytania, wśród których padło: czy zabiłaś swoje dziecko? Wtedy Rutkowski był już pewien, że Katarzyna kłamała. Na konferencji mówił, że co prawda badania wariografem nie są dowodami w sprawie, jednak reakcje je poprzedzające dają śledczym wiele informacji.
Jak podaje
TVN24 zespół Rutkowskiego zastosował grę operacyjną wobec Katarzyny, mającą polegać na podstawieniu jej pustego wózka. Wtedy podobno złamała się i przyznała, że dziecko upadło na podłogę.
Detektyw powiedział dziennikarzom, że gdyby policja zajęła się sprawą, otrzymałaby taki sam wynik, jednak znacznie szybciej. Rutkowski "wiedział, że ma do czynienia z profesjonalistami". Na koniec podsumował tę kwestię słowami: "dziewczyna nie była twarda, łatwo było ją rozwalić".