Facebook Google+ Twitter

Rybacy popłynęli na dorsze mimo unijnego zakazu

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-09-22 13:51

Rybacy łamią zakaz Brukseli i łowią dorsza. Blisko 10 jednostek wypłynęło w piątek o świcie z portu w Jastarni, kilka godzin później rzucono sieci. - Łowimy dwa dni, w sobotę wieczorem powinniśmy wrócić z rybami - przyznał szyper jednej z jednostek.

Rybacy nie zamierzają przestrzegać zakazu połowu dorsza. / Fot. Dziennik BałtyckiUnia Europejska nie cofnęła zakazu łowienia dorszy dla wschodniego Bałtyku. Coraz więcej armatorów przestaje się tym przejmować. - Trzymamy się tego, co słyszeliśmy cały czas od rządu, że 15 września kończy się okres ochronny - mówi Paweł Budda, właściciel kutra JAS-76. - To jest ważne, a nie słowa unijnego komisarza Joe Borga.

Rybacy z największego polskiego portu rybackiego we Władysławowie też są gotowi do złamania zakazu Brukseli. Ci należący do Zrzeszenia Rybaków Morskich czekają jeszcze na decyzję sztabu kryzysowego. - Ale inni nie oglądają się na nic i ruszają w morze - powiedział nam wczoraj Krzysztof Czerski, armator kutrów WŁA-59 i WŁA-54. Na połów wypłynął m.in. Grzegorz Szomborg z Jastarni, którego już we wtorek skontrolował Okręgowy Inspektorat Rybołówstwa w Gdyni, znajdując na pokładzie dorsze.

- Większość złowionej ryby sprzedałem, resztę zjadłem, była bardzo pyszna - przyznaje właściciel JAS-99. - Będziemy łowić, bo musimy z czegoś żyć. Jastarnicy wyszli w morze wczoraj o świcie, mają wrócić z połowu dzisiaj wieczorem. - Co mam jeść, w Jastarni nie ma łąk, a ja trawy nie lubię - dodaje zbulwersowany Paweł Budda z JAS-76. Jak mówią rybacy, będą łowić do soboty, a w niedzielę w kościele pomodlą się, aby Bóg oświecił tych rządzących w Brukseli.

Około 300 rybackich jednostek wzięło udział w proteście na redach portów w Gdyni, Ustce (Pomorskie) i Kołobrzegu (Zachodniopomorskie) przeciwko wprowadzonemu przez Komisję Europejską zakazowi połowów dorsza na Bałtyku Wschodnim do końca 2007 roku. / Fot. PAP/Stefan KraszewskiNa Unię Europejską pomstują wszyscy. A armatorzy chcą łowić, bo inaczej nie utrzymają załóg. - Jak będziemy dalej stać bezczynnie w portach, to nasi rybacy zostawią nas i wyjadą np. do Anglii. Na trzy miesiące, ale jak zobaczą, że tam pewniejszy i stały zarobek, to już nie wrócą i nawet w przyszłym roku nie skompletujemy załóg na morskie połowy - obawia się Krzysztof Czerski.

Armator Grzegorz Szomborg jest przekonany, że gdyby komisja powołana w Brukseli do zbadania wielości przełowów dorsza w Polsce miała pracować merytorycznie, na pewno zakaz zostanie cofnięty: - Obawiam się jednak, że za tym wszystkim stoi polityka, chęć zniszczenia naszego rybołówstwa.

Krzysztof Miśdzioł, Roman Kościelniak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Popieram stanowisko naszych rybaków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.