Facebook Google+ Twitter

Rydułtowy. Tragiczne tąpnięcie w kopalni Rydułtowy-Anna

Jeden górnik zabity, trzech rannych, w tym jeden ciężko. To tragiczny bilans zawału w jednym z chodników, do jakiego wczorajszej nocy doszło w kopalni Rydułtowy-Anna na Ruchu „Rydułtowy”. Wstrząs miał siłę 2-2,5 stopnia w skali Richtera.

Do zawału doszło w nowo drążonym chodniku na poziomie 1200 metrów pod ziemią. / Fot. Wyższy Urząd Górniczy w KatowicachPrzez blisko dziewięć godzin wczorajszej nocy ratownicy górniczy toczyli walkę o życie kolegi zasypanego w zawale. Niestety, przegrali. Kiedy dzisiaj przed godz. 8.00 dotarli do zasypanego górnika, okazało się, że mężczyzna nie żyje. Górnik miał 46 lat. W kopalni pracował od 10 lat. Był przodowym, zostawił żonę i osierocił troje dzieci.

Kopalnią Rydułtowy-Anna w Rydułtowach zatrzęsło wczoraj (21 października) kilka minut przed godz. 22.30. Okazało się, że doszło do zawału w drążonym chodniku na poziomie 1200 metrów pod ziemią. Chodnik zawalił się na długości około 30 metrów od czoła przodka. W tym czasie, w strefie zawału, na nocnej zmianie pracowało 8 górników. Czterem udało się uciec, pozostałą czwórkę przysypało rumowisko kamieni, węgla oraz metalu.

Na pomoc zasypanym natychmiast wysłano 5 zastępów ratowników górniczych z kopalni i Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego. Akcja ratownicza była prowadzona w bardzo trudnych warunkach. Przekopanie się tunelem do zasypanych zajęło ratownikom kilka godzin. Musieli „iść” ostrożnie, wykorzystując szczeliny i załomy zawalonego chodnika, a po drodze rozcinać pogięte elementy metalu ze zniszczonych maszyn i obudów ścianowych. W każdej chwili rumowisko mogło się na nich zawalić. Ostatniego żywego górnika wydostali z rumowiska przed godz. 6 rano (pierwszego wydobyto przed godz. 3). Mężczyzna został bardzo poważnie ranny. Z licznymi złamaniami czaszki, kręgosłupa oraz miednicy został przewieziony do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rybniku Orzepowicach. Jest w stabilnym stanie i jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dwaj górnicy, których wydobyto wcześniej, trafili do szpitala w Rydułtowach. Mają lżejsze obrażenia.

Jak powiedział nam Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, do której należy kopalnia Rydułtowy-Anna, ostatniego z zasypanych ratownicy odnaleźli po kolejnych kilku godzinach. Niestety, kiedy przebito się do niego dzisiaj przed godz. 8, już nie żył. Zginął w miejscu, gdzie zastał go zawał. - Z tym górnikiem nie było kontaktu od początku akcji - mówi Zbigniew Madej. Jak dodaje, do poszukiwań górnika wykorzystano specjalne kamery, sygnały radiowe oraz psa wyszkolonego w poszukiwania zasypanych ludzi.

Wyjaśnianiem przyczyn wypadku zajął się Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku pod nadzorem Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Na miejscu rozpoczęła prace komisja ekspertów z OUG, WUG, kopalni oraz PIP. Z chwilą, kiedy będzie to możliwe specjaliści zjadą na dół kopalni na wizję lokalną. Strefa, w której pracowali górnicy, była szczególnie zagrożona tąpnięciami. Wstępnie ustalono już jednak, że żadne procedury nie zostały złamane, bo w chwili zawału w chodniku przebywało tylu pracowników, ilu powinno. Tąpnięcie zrujnowało chodnik i naruszyło stabilność wyrobiska, więc dyrektor rybnickiego OUG zamknął cały rejon wypadku, nakazując wstrzymanie tam wszelkich prac.

Górnik, który zginął w Rydułtowach, to już w tym roku 18. śmiertelna ofiara w całym polskim górnictwie, 12. w kopalniach węgla kamiennego i 3. w kopalni Rydułtowy-Anna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

kent150
  • kent150
  • 23.10.2010 18:52

zawsze albo czesto te wypadki maja miejsce w godzinach nocnych ,ludzie maja spac w nocy a nie robic na tych na wierchu i za to sw,Barbara ich kaze .szkoda chlopa ale co zrobic ktos tymi merolami musi jezdzici zarobiac po 100 tys miesiac wstyd.byly gornik czesc jego pamieci

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.