Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18296 miejsce

Rynkowski na „sześciesiątkę”. Koncert w Kongresowej

Garść dobrze znanych piosenek, z tekstem który ma sens. Szczypta porządnie skomponowanych melodii. Trochę zachrypnięty, podziwiany od lat głos. Publiczność – jak starzy znajomi – wypełniająca widownię. Oto przepis na artystyczne urodziny Ryszarda Rynkowskiego.

 / Fot. PAPRyszard Rynkowski 9 października skończył sześćdziesiąt lat. Z tej okazji zaprosił swoich fanów na jubileuszowy koncert do „kultowej” (można już chyba zaryzykować takie określenie) Sali Kongresowej. Gorąco powitany przez słuchaczy piosenkarz, bez zbędnych ceremonii i niepotrzebnych fanfar rozpoczął wieczór, na który wybrał swoje największe – i cieszące się niesłabnącą popularnością – przeboje.

„Kongresową” przestrzeń wypełniły dobrze znane od lat utwory. Jubilat wypił z publicznością muzyczny toast za błędy na dole. Uciekł po pięciolinii pociągiem z Warszawy i odbył przebojową podróż przez słoneczną Europę: od Costa del Sol po naszą Juratę (oczywiście w poszukiwaniu lubianego przez dziewczyny brązu). Przekonywał, że mimo upływu lat jego żywot nadal jest bananowy. Zadumał się udzielając lekcji życia niejakiej Natalii. Aż wreszcie – gdy po raz "enty" zafrasował się na rozstaju dróg, szczęśliwie przyszedł czas na dodanie „wisienki” na ten urodzinowy tort.

W roli „wisienki na torcie” wystąpił Jacek Cygan – jak podkreślał Pan Ryszard - jeden z kreatorów jego scenicznej kariery. Publiczność była świadkiem niewymuszonego spotkania na scenie dwóch starych przyjaciół, którzy przez dziesięciolecia serwowali muzyczne delikatesy.

Pan Jacek ze swadą powinszował przyjacielowi zacnej rocznicy i w imieniu swoim i zgromadzonych (przy sprawnym zaangażowaniu widowni) przekazał jubilatowi w prezencie wierszyk „O podstawach baru”... Podczas koncertu na scenie pojawiła się również przydźwigana przez przedstawiciela Pomatom EMI podwójna platynowa płyta za album „Dary losu”.

Na pożegnalny bis popłynęła oryginalna aranżacja Lenonowskiego „Imagine”. A gdy już, już zdawało się, że to koniec - na scenę wkroczyli zawodnicy hokeja na rolkach z drużyny, w której artysta grywał swego czasu. Przekazali muzyczno-sportowy prezent – kij do gry z elementami fortepianowej klawiatury.

Czego jeszcze może chcieć od życia taki gość jak on...?

Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.