Pozycja materiału w rankingach:
Pana Ryszarda Kapuścińskiego poznałem dawno, dawno temu. Nigdy nie zasługiwałem na znajomość z tak wspaniałym człowiekiem, toteż nie była to ani przyjaźń, ani koleżeństwo. Ot, przelotne spotkanie - jedno, drugie i trzecie w ogródku SDP na Foksal.
Pan Ryszard był już wtedy uznaną sławą dziennikarstwa, nie tylko polskiego ale i światowego. O druk jego książek zabiegały największe wydawnictwa. To on jako pierwszy dziennikarz poinformował o rozpoczęciu "wojny futbolowej" między Hondurasem a Salwatorem. To tylko jego wpuszczono do Zanzibaru podczas konfliktu.
Swoje niebywałe sukcesy zawdzięczał opinii człowieka spoza wszelkich układów i niebywałej wprost łatwości zjednywania sobie ludzi. Istnieje zapomniane już dziś pojęcie: Dobry Człowiek. Jeżeli do kogokolwiek ze znanych mi osób ta opinia pasuje do właśnie do Ryszarda Kapuścińskiego.
Dla wielu (a powinien dla wszystkich) dziennikarzy reporterów był nauczycielem i niedościgłym wzorem do naśladowania. Niezwykła dociekliwość, pracowitość potęgowana nieprawdopodobną zdolnością obserwacji i dostrzegania tego co dla innych było nieuchwytne sprawiało, że jego książki czytało się jednym tchem. A było tych książek (niestety) niezbyt wiele.
"Busz po polsku", "Czarne gwiazdy", "Gdyby cała Afryka", Wojna futbolowa", "Jeszcze jeden dzień życia", "Cesarz", "Szachinszach", "Notes", "Imperium", "Heban", "Lapidarium IV", "Lapidarium V", "Z Afryki", "Autoportret reportera", "Podróże z Herodotem". To całość jego twórczości literackiej (pamiętajmy, że znajduje się tu i tom wierszy i album fotografii).
Każda z tych książek to dziś abecadło dla każdego reportera.
Krótkie trzy, czy cztery epizody spotkań z Ryszardem Kapuścińskim zapadły w mojej pamięci. Zapamiętałem go jako człowieka skromnego, który nie zważał na otaczający go nimb geniusza światowego reportażu. A przecież nim był.
Zapytałem go przy filiżance kawy o fenomen jego twórczości. – Piszę tylko o tym co osobiście widziałem i czego doświadczyłem. Nie mam tak dużej wyobraźni jak prawdziwi pisarze – odpowiedział Kapuściński. Jeżeli choć cień prawdy był w tym co mówił, to widział i przeżył wielokroć więcej niż my wszyscy razem wzięci.
Zobacz także:
Artykuły
(285)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarstwo obywatelskie to moja idea fix
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Daniel Siwak 24.01.2007 02:11
Zastanawiam się dlaczego tylu wspaniałych ludzi kultury i sztuki musi odchodzić wtedy, kiedy nie jesteśmy w żaden sposób na to przygotowani :-/ Tak odszedł Stanisław Lem, niezapomniana Hanka Bielicka, Leon Niemczyk, rozśpiewana Danuta Rinn a teraz mistrz dziennikarskiego pióra Ryszard Kapuściński :-( Kiedy próbuje sobie to jakoś wytłumaczyć - dlaczego? To jedyne wyjaśnienie, które mi przychodzi do głowy to takie - tak po prostu musiało być :-/
Marcin Nowak 24.01.2007 00:00
To był Ktoś. Człowiek, który spowodował, że Geografia stała się pasjonująca. Najlepszy dziennikarz wśród podróżników i najsłynniejszy podróżnik wśród dziennikarzy. Szkoda, ze nie dożył Nagrody Nobla.
Szymon Niemiec 23.01.2007 23:58
Miałem okazję wysłuchać kilku jego wykładów na WSKiMS. Zgadzam się z autorem tekstu. Skromność i ogromna wiedza Pana Kapuścińskiego dawała nam - studentom, ogromnie dużo. Nauczył nas patrzenia prosto i pisania prosto.
Nigdy go nie zapomnę.
Marek Iwaniszyn 23.01.2007 23:24
Zazdroszczę tej możliwości spotkania z nim...