Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34926 miejsce

Ryszard Kukliński - zdrajca czy bohater?

Inspiracją do napisania tego artykułu był szok po przeczytaniu wypowiedzi Leszka Millera o Ryszardzie Kuklińskim zawartej w publikacji Henryka Pacha pt. "Leszek Miller: Pułkownik Kukliński wybrał rozwiązanie korzystne dla Polski".

Autor artykułu odbiegł nieco od czystej bezstronności reporterskiej, bo nawet układ i treść pytań wyraźnie zmierzały do osiągnięcia określonego efektu - efektu wybielenia zdrajcy i zrobienia z niego bohatera. Autorowi nie mogę się dziwić, najwyraźniej jest to już człowiek nowych czasów i z odpowiednio ukształtowanym światopoglądem. Natomiast postawa towarzysza Millera jakby bardzo słabo korespondowała z wyobrażeniem o byłym prominentnym polityku PRL-u i jego poprzednimi poglądami w sprawie Ryszarda Kuklińskiego. Był to wybitny przykład zasady - jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Wróćmy jednak do naszego "bohatera". Ryszard Kukliński (1930-2004) był pokazowym przykładem błyskotliwej kariery wojskowej w czasach PRL-u. Służbę wojskową rozpoczął w 1947 roku. Trzy lata później został oficerem LWP i błyskawicznie, jak na człowieka bez frontowej przeszłości piął się po szczeblach kariery wojskowej. Myślicie, że nasz oficer przeżył wieloletni koszmar dowodzenia pododdziałami, szwendania się po rozlicznych poligonach i placach ćwiczeń? O nie - nasz "bohater" był za cwany na taki tryb życia, charakterystyczny dla wielu innych jego kolegów - żołnierzy zawodowych. On bardzo szybciutko wskoczył na szczebel centralny i zajął się pracą administracyjną, o wiele mniej wyczerpującą, a dającą więcej profitów. Po zaledwie trzech latach służby liniowej zostaje oficerem sztabowym na szczeblu centralnym, później w latach 1967-1968 był w Międzynarodowej Komisji Kontroli i Nadzoru Układów Genewskich dotyczących Wietnamu.

No po prostu genialny oficer. Tylko, że ten geniusz w 1968 r. zostaje zwerbowany do współpracy z CIA, agencją wywiadowczą wrogiego (wówczas) mocarstwa. W latach 1971-1981 Kukliński pracując w oddziale VI MON (odpowiedzialnym za mobilizacyjne rozwinięcie wojsk) przekazał do CIA ponad 40 tys. stron najtajniejszych dokumentów dotyczących Polski, ZSRR i Układu Warszawskiego. Dokumenty te dotyczyły między innymi planów użycia broni nuklearnej przez wojska Układu Warszawskiego, danych technicznych najnowszych radzieckich (ale użytkowanych też przez armię polską) broni, m.in. czołgu T-72 i rakiet Strzała-2, rozmieszczenia jednostek przeciwlotniczych na terenach Polski i NRD, planów wprowadzenia stanu wojennego w Polsce i wielu innych. Tymi innymi były też dokumenty posiadające najwyższy status niejawności - dokumenty dotyczące mobilizacyjnego rozwinięcia wojsk na wypadek wojny. Odczułem to na własnej skórze, bo w latach osiemdziesiątych służąc w LWP, jako oficer sztabu jednostki musiałem na łeb na szyję zmieniać dokumentację mobilizacyjną naszej jednostki ze względu na jej ujawnienie przeciwnikowi przez pana Kuklińskiego.

W obliczu bezpośredniego zagrożenia dekonspiracją, Kukliński wraz z żoną i dwoma synami uciekł z Polski (była to wielka plama na honorze kontrwywiadu polskiego), i z pomocą CIA dotarł do Stanów Zjednoczonych na krótko przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce.

Trzy lata później, 23 maja 1984 roku został przez sąd wojskowy w Warszawie zaocznie skazany na karę śmierci, w 1990 wyrok został złagodzony do 25 lat więzienia. W 1995 wyrok uchylono, jednak sprawę skierowano ponownie do prokuratury wojskowej. W 1997 śledztwo umorzono, argumentując że działał (sic) "w stanie wyższej konieczności". Według relacji Leszka Millera, zaprezentowanej w wymienionym na wstępie artykule, rehabilitacja Kuklińskiego była jednym z nieoficjalnych warunków wejścia Polski do NATO.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (67):

Sortuj komentarze:

grodnianin
  • grodnianin
  • 27.05.2012 11:19

A p.Miller to po szkole ubeckiej ,czy nie

Komentarz został ukrytyrozwiń
grodnianin
  • grodnianin
  • 27.05.2012 11:17

A p.Miller kto to byl dla Polski ,czy nie lepszy sprzedawczyk bo rodem z UB

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Kozyra. Porównanie Kuklińskiego do Kmicica jest wielkim nietaktem w stosunku do Kmicica. Kmicic złożył przysięgę nie znając zamiarów Janusza Radziwiłła. Pan Kukliński wstępując do armii w czasach wybitnie stalinowskich wiedział dobrze co i komu przysięga. Proponuję raz jeszcze przeczytać Potop. Jeśli jesteśmy przy porównaniach odnoszących się do Trylogii to bardziej pasowałby tu (nomen omen) Kuklinowski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No proszę - ale niespodzianka! Towarzysz MK to też poeta. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do wiadomosci Pana Artura Wojnowskiego. Zadał mi Pan konkretne pytania i otrzyma Pan konkretne odpowiedzi. Co prawda nie widzę większego związku z treścią artykułu, ale czytelnik sobie życzy, no to ma. Rozwód z armią wziąłem już bardzo dawno, bo w 1989 roku zaraz po Polskiej bezkrwawej rewolucji. Przysięgę składałem w 1968 roku i innej już nie ponawiałem. Teraz może Pan wyciągać wnioski z tych informacji. Oby słuszne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

stanislawa krystyna zdrodowska Dzisiaj 12:26
===========================
Ciesze sie z tego, za chociaz Pani docenila moj wysilek (dokonalem kompilacji). Zdrada, ból serca to znane sprawy, ale nie dają spokoju autorowi od lat. Kto mu pomoże?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego mnie porzuciłeś?
Tak okrutnie mnie zdradziłeś
Gdzie indziej się znów załapałeś
A moje serce złamałeś
Przysięgam na pieprz suchy
Na zdechłe karaluchy. [ka wiersz super !!!!Na zdechłe karaluchy jak muchy u wojaka szwejka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autora milczenie potwierdza cierpienie. Zdradę kochanki, która wróciła do męża trudno przeboleć, ale kochankę da się zastąpić. Ale co ze zdradą towarzysza Millera? Takiego Millera chyba Panu nikt nie zastąpi. Tutaj moze pomoc list do Towarzysza Millera, poezja.

Dlaczego mnie porzuciłeś?
Tak okrutnie mnie zdradziłeś
Gdzie indziej się znów załapałeś
A moje serce złamałeś
Przysięgam na pieprz suchy
Na zdechłe karaluchy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
przyjaciel Kraszewskiego
  • przyjaciel Kraszewskiego
  • 13.05.2012 01:24

@Kraszewski-skończ człowieku z twoimi pouczeniami, mądrościami itp. Jesteś cienki jak powróz od snopowiązałki i byle jaki jak Polo Cocta socjalistyczna podróbka światowej marki napoju. Jednym słowem lecz się człowieku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Juliusz Bortkiewicz
Szanowny Autorze, pozwolę sobie zreasumować krotko pańską publikacje: Jest to bezsilny szloch "zdradzonego kochanka". Te męskie przyjaźnie, zaklęcia miłości i wierności, wspólne przysięgi.... Będzie się pan jeszcze długo pytał: Co ten Towarzysz Miller w nim widzi, w tym zdrajcy Kuklińskim? Dlaczego i on mnie zdradził? Ale chyba Pan to przeżyje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.