Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6571 miejsce

Ryszard Wojtasik nie żyje

Zmarł zasłużony działacz "Solidarności", współtwórca Radia Solidarność we Wrocławiu, wielki patriota, pielgrzym, romantyk i idealista.

Odszedł Ryszard Wojtasik

Nasze ścieżki przecinały się w okresie stanu wojennego, choć nic nie wiedzieliśmy o sobie. Wtedy docierały do mnie materiały Solidarności Dolnośląskiej i kasety z nagraniami "piosenek zakazanych". Dopiero w sobotę, podczas pogrzebu, dowiedziałem się, że łącznikiem przewożącym je konspiracyjnie był Rysiek Wojtasik. Dowiedziałem się o Nim również wielu innych rzeczy, a wydawało mi się, że już zdążyłem dobrze Go poznać.

Solidarność świętuje 30-lecie istnienia. W atmosferze bardzo gorącej

Osobiście Ryśka poznałem kilka lat temu na imieninach w rodzinie mojej żony, gdzie wraz ze swoim młodszym bratem Staszkiem przybył prosto z sierpniowej pielgrzymki do sanktuarium maryjnego w Kalwarii Pacławskiej. Staszek specjalnie przyjechał z RPA, by wziąć w niej udział wraz z Ryśkiem, jak to czynili bez przerwy każdego roku od lat szkolnych.

Wiedziałem, że Rysiek pracuje jako elektronik w centrali TP, że jest "starym solidarnościowcem", przyjaźni się z Kornelem Morawieckim z "Solidarności Walczącej". Mieliśmy wspólny język i choć różniliśmy się w poglądach na obecne wydarzenia polityczne, to darzyliśmy się ogromną sympatią.

Rysiek był "oryginałem" - jak określaliśmy Go wraz z żoną, ale też tak obydwaj z bratem o sobie mówili. Dziś myślę, że jako romantyk, idealista, nie pasował do obecnej rzeczywistości. Dużo by o tym mówić ... może innym razem, w jakichś wspominkach. Bo takie wspominki powinno Mu się poświęcić i to niejeden raz.

30 lat temu powstała Solidarność Walcząca

Ostatni raz widzieliśmy się z Ryśkiem w październiku na weselu córki Jego kuzyna w Sieniawie. Już wtedy wiedziałem o ciężkiej chorobie, którą "odpuścił", zdając się na "wolę Bożą". Z drugiej strony, chciał żyć. Rozmawialiśmy serdecznie i szczerze w kąciku sali balowej. Zaproponowałem i.. zdaje się, że przekonałem Go do podjęcia pewnej terapii. Dziękował ze łzami w oczach. Bo Rysiek był bardzo wrażliwy. Powiedziałem: - Ryśku, będę nieustannie modlił się w Twojej intencji. I obietnicy dotrzymałem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

przypadkiem znalazłem ten artykuł ... wielka szkoda - odszedł Bolek G. teraz dowiaduję się że Ryszard .... nie ma już ekipy wrocławskiej kolebki IT - DATY START - wielka szkoda

Komentarz został ukrytyrozwiń
Miroslaw Łada
  • Miroslaw Łada
  • 19.07.2011 20:27

Dopiero wczoraj przypadkiem dowiedziałem sie o śmierci mojego przyjaciela Ryśka
Poznaliśmy sie kilkanaście lat temu prawie przez 4 lata spedzaliśmy ze soba całe wieczory w firmie Premium Internet odwiedzalem go kilka razy w tygodniu , przegadslismy tysiace godzin laczyła nas jedna wspolna pasja internet komputery. Rysiek byl osobą skromną , uczynna- nigdy nie chwalił sie swoimi wielkiki czynami dla ojczyzny .
rozumieliśmy sie jak " łyse konie wiele sie od niego nauczyłem . Potem nasze drogi sie rozeszły ja wyjechalem za granice na kontrakt /z zawodu jestem muzykiem/
Nawet nie przypuszczałem ,że poznalem tak wspaniałego czlowieka , wielkiego patrioty byl taki cichy skromny człowiek .
Rysiu zostaniesz zawsze w mojej pamięci spoczywaj w pokoju
Mirosław Łada

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarze. Brakuje takich ludzi, jak Ryszard . Mam Go stale przed oczami. Rysiek był wierny zasadom. Kiedy spieraliśmy się na bieżące tematy polityczne, było to widoczne. Ale spieraliśmy się twórczo . Ryszard nigdy nie okazywał niechęci ludziom inaczej myślącym. Starał się przekonywać, zapalał się w dyskusji, ale obowiązywała go wysoka kultura.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tomasz Sypniewski
  • Tomasz Sypniewski
  • 13.03.2011 23:26

O śmierci p.Ryszarda dowiedziałem się dopiero dziś. Poznaliśmy się w Parafii św.Barbary w Warszawie, gdzie od kilku lat angażował się w życie tej wspólnoty. Wspaniały, dobry człowiek. Niezwykle uduchowiony. Był dla mnie wzorem człowieka zatopionego w modlitwie.

Zawsze służył pomocą przy nagłośnieniu mojej scholi. Niestety nie wszystkie projekty udało nam się dokończyć...

Ostatni raz widziałem go po powrocie z RPA, na Mszy św. Widziałem, że fizycznie cierpi, ale duchowo jest złączony z Panem Jezusem.

Będzie mi go bardzo brakowało...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł smutny, ale pięknie napisany.
Przeczytałam z dużym zainteresowaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.