Pozycja materiału w rankingach:
Zmarł zasłużony działacz "Solidarności", współtwórca Radia Solidarność we Wrocławiu, wielki patriota, pielgrzym, romantyk i idealista.
Zobacz także:
Artykuły
(14)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.50)
Wiek: 62 | Miejscowość: Jarosław | Kraj: Polska
O mnie: Jestem emerytowanym nauczycielem j.polskiego, b.działaczem związkowym (NSZZ "Solidarność"), działaczem samorządowym, posiadam amatorska pasiekę i działam w związku pszczelarzy.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Miroslaw Łada 19.07.2011 20:27
Dopiero wczoraj przypadkiem dowiedziałem sie o śmierci mojego przyjaciela Ryśka
Poznaliśmy sie kilkanaście lat temu prawie przez 4 lata spedzaliśmy ze soba całe wieczory w firmie Premium Internet odwiedzalem go kilka razy w tygodniu , przegadslismy tysiace godzin laczyła nas jedna wspolna pasja internet komputery. Rysiek byl osobą skromną , uczynna- nigdy nie chwalił sie swoimi wielkiki czynami dla ojczyzny .
rozumieliśmy sie jak " łyse konie wiele sie od niego nauczyłem . Potem nasze drogi sie rozeszły ja wyjechalem za granice na kontrakt /z zawodu jestem muzykiem/
Nawet nie przypuszczałem ,że poznalem tak wspaniałego czlowieka , wielkiego patrioty byl taki cichy skromny człowiek .
Rysiu zostaniesz zawsze w mojej pamięci spoczywaj w pokoju
Mirosław Łada
Tomasz Petry 14.03.2011 23:31
Dziękuję za komentarze. Brakuje takich ludzi, jak Ryszard . Mam Go stale przed oczami. Rysiek był wierny zasadom. Kiedy spieraliśmy się na bieżące tematy polityczne, było to widoczne. Ale spieraliśmy się twórczo . Ryszard nigdy nie okazywał niechęci ludziom inaczej myślącym. Starał się przekonywać, zapalał się w dyskusji, ale obowiązywała go wysoka kultura.
Tomasz Sypniewski 13.03.2011 23:26
O śmierci p.Ryszarda dowiedziałem się dopiero dziś. Poznaliśmy się w Parafii św.Barbary w Warszawie, gdzie od kilku lat angażował się w życie tej wspólnoty. Wspaniały, dobry człowiek. Niezwykle uduchowiony. Był dla mnie wzorem człowieka zatopionego w modlitwie.
Zawsze służył pomocą przy nagłośnieniu mojej scholi. Niestety nie wszystkie projekty udało nam się dokończyć...
Ostatni raz widziałem go po powrocie z RPA, na Mszy św. Widziałem, że fizycznie cierpi, ale duchowo jest złączony z Panem Jezusem.
Będzie mi go bardzo brakowało...
Alicja Pływaczyk 13.03.2011 01:06
Artykuł smutny, ale pięknie napisany.
Przeczytałam z dużym zainteresowaniem.