Facebook Google+ Twitter

Rytm, kolor i… trzy "I". Muzyka malowana Ireny Izabeli Imańskiej

Współautorzy: Barbara Podgórska

W Muzeum Historii Katowice odbył się w piątek wernisaż Ireny Izabeli Imańskiej, artystki specjalizującej się w grafice i malarstwie abstrakcyjnym. Komisarzem wystawy, która potrwa z przerwami do polowy czerwca, jest Jolanta Barnaś.

 / Fot. Adam K. PodgórskiIrena I. Imańska urodziła się i mieszka w Katowicach. Przez pracę nauczycielki w liceum, związana jest z Rudą Śląską. Posiada dyplomy ukończenia Instytutu Sztuki Uniwersytetu Śląskiego w zakresie pedagogiki artystycznej i drugi, uzyskany na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki, w pracowniach profesorów Romana Staraka i Jana Dubiela. Dotychczas pokazywała własny dorobek artystyczny na 10 wystawach indywidualnych oraz wielu zbiorowych w kraju i zagranicą.

Twierdzi: - Maluję dla ludzi wrażliwych! Nieobojętnych. Niekoniecznie dla znających się na sztuce, przeciwnie może właśnie przede wszystkim dla tych, którzy na sztuce przez wielkie „S” się nie znają. Wcale nie muszą się znać! Gdyż najważniejsza jest intuicja, spontaniczność, nastój przekazu i percepcji, wrażliwość na barwy i grę elementów każdej kompozycji.

 / Fot. Adam K. PodgórskiIrena Imańska nie zapomina o odbiorcy, o człowieku, co stanowi częsty błąd artystów, ideologów, kaznodziei. Abstrakcja, ten najlepszy wynalazek ludzkości, najlepiej jej zdaniem nadaje się do skłaniania do myślenia. Nie wszystko jest bowiem w naszym życiu proste, jasne i logiczne, układne i mile. Trzeba umieć egzystować także z tym, co się nierzadko nie podoba, co trudne w odbiorze, a nawet niemile.

- Obrazi i kompozycje Ireny mi się podobają – mówi Witold Stypa, przyjaciel, właściciel galerii w Berlinie – bo są odważne. Irena bierze wszystkie uznane wartości z przymrużeniem oka i pozostawić je samym sobie, bez wnikania w ich sens dopowiedziany i digitalny. Bez odwagi nie ma sztuki, która robi wrażenie. Sztuka nie musi odtwarzać i tłumaczyć świata. Powinna zmuszać do zastanawiania się, do stawiania zapytań, do rozważań, do refleksji...

 / Fot. Adam K. PodgórskiDla Ireny Izabeli Imańskiej jej prace są zapisem rzeczywistości przetworzonej, a jednak inspirowanej „rzeczywistą rzeczywistością”, mówiąc z użyciem modnych tautologizmów. Łączy grafikę: linoryt i druk wypukły, z malarstwem w technikach akrylu, alfresko, akwareli i tuszu, tworząc jakby matryce zjawisk. Na katowickiej wystawie pokazuje prace sprzed lat 10 i sprzed 5, a także najnowsze utwory świeżo pachnące farbą.

- Trudno opowiadać o tym co jest namalowane, albo stworzone w technikach graficznych - wyznaje artystka - należy to zobaczyć, obserwować i kontemplować, Spróbować zobaczyć na przykład muzykę, poezję, może "naturę"... Specjalnie przywołuję inne muzy sztuk pięknych, ponieważ podobnie jak muzyk czy poeta, komponuję obrazy stosując przeróżne elementy: "dźwięki", "gamy", "pauzy", kontrasty i podobieństwa, harmonie i dysharmonie... litery, paski, kropki, plamy, faktury, podziały, sięgam po przeróżne elementy języka malarskiego. Własnego, samodzielnie wypracowanego, a czasami zapożyczonego z historii sztuki. Wolność wyboru i wolność decyzji jest zasadą tworzenia. Próbuję podejść od anegdoty, symbolu, realistycznych przedstawień tworząc kompozycje abstrakcyjne, czyli muzykę malowaną.

 / Fot. Adam K. Podgórski / Fot. Adam K. PodgórskiPodobne zdanie prezentuje Marian Imański, ojciec Ireny, nieobecny na wystawie. Z dalekiej Bydgoszczy nadesłał list: Z przyjemnością obserwuję rozwój Twego potencjału twórczego. Dziękuję za konsekwencję z jaką realizujesz swe zamierzenia. Śmiałe, odważne kompozycje, złożone z barwnych plam i kolorowych linii, wirujące w swym rozedrganiu, stają się muzyką dla oka. Muzyką, która zadziwia, koi lub drażni. Zapis emocji z pozoru niedopowiedzianych do końca, zmusza obserwatora do włączenia się w proces twórczy. Dziękuję za już i proszę o jeszcze!
Wernisaż otworzyła Jadwiga Lipońska-Sajdak, dyrektor Muzeum Historii Katowic. Oprawę muzyczną zapewnił grający na gitarze, uczeń Ireny Imańskiej, tegoroczny maturzysta, Łukasz Ficek!

Warto popatrzeć:
Malarstwo reny Izabeli Imańskiej
Trzy "I" - Autoportrety Ireny Izbabeli

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawe rozwiązania kreatywności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.