Pozycja materiału w rankingach:
Rząd zdecydował, że przeje część mojej przyszłej, zapewne głodowej emerytury. Od 1 kwietnia 2011 roku, tylko 2,3 proc. składki trafi do OFE. Reszta będzie łatać dziurę budżetową.
Zobacz także:
Artykuły
(775)
Galerie
(89)
Średnia ocen
(3.92)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Magda Wieczorek 01.01.2011 21:56
Nie znam się na tak skomplikowanych procesach finansowych. Płacę co mi każą , gdzie i ile. Tymczasem kilka dni temu w TVN24 pani prezydent Warszawy stwierdziła, że Ona "zbiera" swoją emeryturę w ZUS, bo państwowa itd, tłumaczenie pani prezydent było nieco pokrętne. Więc nic z tego już nie rozumiem.
Dorota Walkowiak 01.01.2011 21:31
W pełni podzielam zdanie autora i gratuluję konsekwencji w obronie własnego zdania. Toczy się dyskusja czy środki zgromadzone w OFE to pieniądze prywatne osoby podlegającej ubezpieczeniu emerytalnemu czy są to pieniądze publiczne, z którymi rząd może robić co chce? Jest w tym zakresie wyrok SN, niemniej jednak wyroki SN nie są źródłem prawa, SN może wydać wyrok w innej sprawie, w innym składzie, w którym stwierdzi coś innego. A zdania specjalistów są w tej mierze podzielone, o czym świadczy chociażby ten tekst (Rozdział VII) link:http://books.google.pl/books?id=_XTLZPyb1sEC&pg=PA641&lpg=PA641&dq=charakter+prawny+sk%C5%82adki+emerytalnej&source=bl&ots=POuxT66mCh&sig=f54BVNazgjEpT-8lslRN3kFDm8g&hl=pl&ei=3qEeTd_MOYWl8QPelaXxBQ&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=10&ved=0CE4Q6AEwCQ#v=onepage&q=charakter%20prawny%20sk%C5%82adki%20emerytalnej&f=false
Ciekawy jest również tekst: http://www.rp.pl/artykul/520302.html?print=tak Z artykułu tego m.in. wynika, że system emerytalny zreformowany w 1999r. docelowo - czyli do 2060 r. - ma być bardzo tani w funkcjonowaniu, ale obecnie budżet państwa musi pokrywać niedobory w kasie ZUS, które wynikają z przekazywania części składki do OFE. Problem ten został dostrzeżony w założeniach do projektu budżetu na 2011r., gdzie sformułowano pogląd, że konieczność finansowania reformy emerytalnej powoduje wzrost długu publicznego. Dla mnie interesująca jest następująca sprawa: dlaczego nadal nie można z budżetu państwa finansować niedoborów w kasie ZUS a na powstrzymanie wzrostu długu publicznego znaleźć inny sposób, np. przywrócenie trzeciego progu podatku dochodowego? Czy naprawdę ekonomiści nie mogą wymyśleć nic innego?
Jeśli chodzi o porównanie ze składką na ubezpieczenie zdrowotne, NW czy autocasco to wydaje mi się, że istota reformy z 1999r. polegała na tym właśnie, aby składki emerytalne miały posiadać odtąd specyficzny – prywatny charakter, oddane do chwili przejścia na emeryturę w zarząd OFE miały procentować, potem tworzyć przyszłe emerytury a niewykorzystane podlegać dziedziczeniu.
Odnośnie dziedziczenia powstaje pytanie czy te 5% przekazywane teraz do ZUS też będzie dziedziczone? Ta dziedziczność wkładów potwierdza prywatny charakter wkładów w OFE. Nie słyszałam aby jakieś środki publiczne były dziedziczone. Ogólnie mam wrażenie, że działania rządu dotyczące OFE nie mają na celu usprawnienia działania istniejącego systemu emerytalnego lecz są dramatycznymi podrygami topielca chwytającego się kogoś słabszego aby zostać na powierzchni.
Rafał Gdak 31.12.2010 10:27
Semantyka Adamie. Pewnie masz rację, że MY WSZYSCY, bo rząd tych pieniędzy nie generuje. Różnica zaś między "dołożymy" a "przejemy" jest mało istotna, bo te pieniądze i tak nie zasilą naszych emerytur. Pytanie czy zasilą je jakiekolwiek pieniądze, biorąc pod uwagę prognozy demograficzne. Na zarzut populizmu odpowiem zaś, że to zwykła złość na mieniący się liberalnym rząd, jeśli dla Ciebie to wystarczy by przylepić etykietkę populisty - proszę Cię bardzo, jakoś mnie to szczególnie nie boli ;)
Adam Degler 31.12.2010 09:52
Widzę, że redaktor nie stroni czasem od populizmu.
Radio Erewań. Nie rząd, tylko my wszyscy, i nie przejemy, tylko dorzucimy do tego wora z napisem "sektor publiczny", dzięki czemu - jak to sobie wyliczyli Vincent i Boni, nie przekroczymy drugiego progu ostrożnościowego długu publicznego (55 procent).
Oczywiście jest to naganne posunięcie rządu, bo - według ekonomistów - może napsuć w systemie emerytalnym, a przede wszystkim o wiele bardziej obciążyć daninami pokolenie, które teraz kwili w pieluchach. Nie jest to żadna reforma, tylko - jak wszystko w wykonaniu tego rządu - doraźne łatanie, improwizacja i PR.
Kto się spodziewał czegoś w rodzaju ekipy Buzka bis, podejmującej ważne reformy mające przełożenie na następne dziesięciolecia chyba już nie ma złudzeń? To "liberałowie", którzy podnoszą VAT i grzebią w kieszeniach podatników. PO to wielka imitacja. I nawet nie wiadomo do końca - czego.
Magdalena Gawryś 31.12.2010 00:20
Jakby tak obniżyć koszty pracy, żeby pracodawca nie musiał wypłacać połowy pensji pod stołem na jakieś kawałki etatów, przestać wychwalać elastyczne formy zatrudnienia, rozmontować szarą strefę i sprawić cud, żeby ludzie po pięćdziesiątce mogli normalnie pracować, a nie przechodzić na wcześniejsze emerytury z powodu braku pracy, to pewnie problemu by nie było. Albo byłby dużo mniejszy.
Roman Pawlikowski 30.12.2010 23:06
Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, umiesz liczyć - licz na siebie.
Panie Kazimierzu, ubruttowienie płac nie poszło bezpośrednio z naszych pieniędzy, ale jednak wolał bym je dostać do ręki. Wzrosły tym samym koszty pracy a co za tym idzie wymagania pracodawców. Większe normy, plany itp. a to już nas bezpośrednio dotyczy. Tak więc nie można mówić że to nie nasze pieniądze.
Co do KRUS to całkowicie się zgadzam. Zlikwidować i cieszyć się że ludzie płacący ZUS nie ruszyli jeszcze na Warszawę z " kosami na sztorc".
Artur Wojnowski 30.12.2010 20:55
Ja nie wierzę w rewolucyjne zmiany, ktokolwiek będzie rządził.
Stawiam na zmiany kroczące, na skalę corocznych problemów budżetu.
Niestety.
W 89' państwo de facto zbankrutowało, stąd konieczność i przyzwolenie na reformy Balcerowicza.
Dziś ani przyzwolenia nie byłoby, ani politycznej woli. Powtórnie - niestety.
Autor usunął profil 30.12.2010 20:41
Nasza dyskusja przybrała formę akademickiej, a potrzebne są raczej rewolucyjne i mądre zmiany.
Zacząłbym od likwidacji KRUS.
Autor usunął profil 30.12.2010 20:37
Składka emerytalna jest składką, podatek jest podatkiem.
Czy składkę na ubezpieczenie zdrowotne nazwie pan podatkiem? Ją z kolei odliczamy od podatku, prawda?
Podobną do tej sytuacji, którą opisuje pan Artur, jest sprawa korzystania z usług medycznych finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wielu z nas płaci składki przez cały okres zatrudnienia i może się okazać, że nigdy z tego funduszu nie skorzysta.
Podobnie rzecz się ma z ubezpieczeniami NW czy autocasco.
Artur Wojnowski 30.12.2010 20:35
A czym jest podatek Belki jak nie podatkiem od już opodatkowanej kasy ?
Wcale nie tak trudno jak się chce :)