Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55743 miejsce

Rząd zabierze majątki - ekspert o planach nowego premiera

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-25 10:19

Rozmowa z Małgorzatą Krzysztoszek, ekspertem z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan o nowym projekcie ustawy nacjonalizacyjnej PiS.

fot. archiwum prywatnePrezydent i premier zapowiadają, że za kilka tygodni będzie gotowa ustawa, która pozwoli państwu na przymusowy wykup przedsiębiorstw, co ma ratować je przed wrogim przejęciem. Potrzebujemy takiego rozwiązania?
– A zauważył pan, że Jarosław Kaczyński nie używa słowa „przedsiębiorca”? Mówi o „majątku”, czasami pokusi się o słowo „fabryka”. Z jego ust nigdy nie pada „przedsiębiorstwo”.

Nie lubi tego słowa czy ma to głębszy podtekst?
– Nie wiem. Proszę o to pytać psychologów.

Więc taka ustawa jest nam potrzebna?
– Wcale. To po prostu nacjonalizacja, czyli zamach na prywatną własność, który będzie miał bardzo negatywne skutki. Przede wszystkim odstraszy przedsiębiorców od inwestowania we własne firmy. Nie będą ryzykować swoich pieniędzy, skoro państwo będzie mogło im je zabrać. Tym samym nie będą powstawać nowe miejsca pracy. Po drugie – takie rozwiązanie może skutecznie zniechęcić inwestorów zagranicznych

Dlaczego?
– Wystarczy, gdy doradcy powiedzą im, że w Polsce władze mogą zabrać komuś majątek. Co będzie dalej? Zamiast budować zakłady u nas, pójdą chociażby do Czech czy na Węgry. Nie dość, że tam się nie nikogo nie wywłaszcza, to jeszcze mają lepszy system podatkowy.

Być może wrogie przejęcie, gdy ktoś wykupuje akcje spółki i przejmuje jej kierownictwo wbrew woli dotychczasowego zarządu, rzeczywiście jest dla nas zagrożeniem?
– To zjawisko normalne, zdarza się na całym świecie. Wszędzie, gdzie funkcjonuje wolny rynek, dochodzi do wrogich przejęć. I w demokratycznych krajach jakoś sobie z tym radzą, korzystając ze sposobów, które nie ingerują w wolność gospodarczą. U nas niepotrzebnie wytacza się armatę, to przyniesie więcej szkody niż pożytku.

Jak można się ustrzec się przed wrogim przejęciem?
– Wystarczającym mechanizmem jest na przykład tzw. złota akcja. W przypadku spółek ważnych dla bezpieczeństwa państwa pozwala ona zachować rządowi wpływ na najważniejsze, strategiczne decyzje.

Czy nowe przepisy umożliwią władzy ingerowanie w procesy gospodarcze?
– Oczywiście. Może dojść do sytuacji, że ktoś w rządzie uzna, że tego przedsiębiorcy nie lubi, to go wywłaszczy, a innego lubi, więc mu da spokój. Dlatego zapisy nowej ustawy muszą być bardzo precyzyjne.

Spodziewa się Pani, że projekt ustawy przejdzie w parlamencie?
– Mam nadzieję, że przepadnie. Choć jestem niemal pewna, że przejdzie. Wystarczy spojrzeć na niedawno uchwalone ustawy, niekorzystne dla gospodarki, np. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym czy nadzorze finansowym.
Rozmawiał Łukasz Pałka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

KOREKTA: Lewiatan, o..., ...tam się nikogo nie..., ...państwa, pozwala...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie to żebym był wielkim zwolennikiem naszego obecnego prezydenta i rządu, ale nie do końca mogę się zgodzić z panią Małgorzatą. Wrogie przejęcia są dużym problemem wszędzie, ale w takim kraju jak Polska mogą stanowić naprawdę duże zagrożenie. Wyobraźmy sobie np. taką sutuację: Niemcy przejmują wrogo jedno z polskich przedsiebiorstw elektroenergetycznych (docelowo w Polsce mają funkcjonować dwie takie firmy). Nie jest to dla nich żaden problem. Np. jedna niemiecka firma RWE posiada trzy razy tyle mocy zainstalowonej, co cała polska energetyka. Korzystając z wolnych mocy produkcyjnych w Niemczech drastycznie ograniczają produkcję w Polsce i oferują nam droższy prąd z Niemiec. I odbiorcy bedą musieli ten prąd kupić, bo inaczej nie zamknie się bilans energetyczny kraju. Tysiące ludzi zostaje bez pracy, tracą na tym przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe w Polsce. Przykład jest celowo przerysowany, ale podobny scenariusz na mniejszą skalę już w Polsce trenowaliśmy. Precyzyjna ustawa wykupu przez państwo wrogo przejętego przedsiębiorstwa jest rozwiazaniem lepszym niz tzw. "złota akcja" ( co do której - jeśli dobrze pamiętam - Lewiatan miał również swego czasu olbrzymie zastrzeżenia). Moim zdaniem inwestorzy chętniej bedą inwestować w firmy znając dokładnie warunki ujęte w ustawie, niz narażać się na ciagłe interwencje rządu z wykorzystaniem "złotej akcji". Bo ciągoty do wykorzystanie takiej możliwości do wtrącania się w bieżacą działalność przedsiębiorstw na pewno ze strony rządu będą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.