Pozycja materiału w rankingach:
O nowych maszynach dla VIP-ów mówi się od dawna. Po uziemieniu obu samolotów długodystansowych, temat ponownie powraca. Zatem czy nowoczesne samoloty dla VIP-ów to konieczność czy tylko fanaberia rządzących?
16 września media podały informację, o uziemieniu obu rządowych Tu-154. Jedna z maszyn przechodzi przegląd generalny, druga od razu po powrocie z remontu zepsuła się. Trwa zatem gorączkowe poszukiwanie samolotu dla prezydenta, który we wtorek udaje się z wizytą do USA. Premier poleci do Brukseli mniejszym, za to mocno wiekowym i trapionym przez liczne usterki, samolotem Jak-40.
Co jakiś czas media podają informację o kolejnych awariach, szczególnie wysłużonych i leciwych samolotów Jak-40. Tylko wielkiemu szczęściu możemy przypisywać, że nie powtórzyła się katastrofa, w której uczestniczył ówczesny premier Leszek Miler. Zobacz także:
Artykuły
(29)
Galerie
(74)
Średnia ocen
(4.20)
Wiek: 34 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomasz Osuch 06.06.2010 15:26
Ciekawe, szkoda tylko ze nieaktualne już :( A może właśnie za bardzo aktualne...
Tomasz Hens 15.04.2010 14:08
Bartłomieju, problemem rządowych Tu-154M nie był ich wiek. Samoloty tego typu konstrukcyjnie reprezentują technikę z lat 60-tych. Nie spełnianą podstawowych norm bezpieczeństwa. Warto tu dodać, że rządowe maszyny nie były dopuszczone z tego powodu do lotów w cywilnej przestrzeni powietrznej. Mogły korzystać wyłącznie z wojskowej. Inny przykład: wymogiem dla wszystkich pasażerskich maszyn jest możliwość przerwania lądowania po dotknięciu kół płyty lotniska i poderwanie maszyny. Tu-154 nie są w stanie tego manewru wykonać. Po przyziemieniu w sytuacji kryzysowej maszyna już się nie podniesie. Chyba, że na pasie o niespotykanej długości, którego próżno na świecie szukać.
Zatem jestem w 100% przekonany, że gdyby feralny lot odbywał się na pokładzie nowoczesnej maszyny, piloci mieliby o wiele lepszą świadomość o tym, co się wokół nich dzieje i do katastrofy by nie doszło.
Bartłomiej Graczak 14.04.2010 15:38
Nie samolot był przyczyną katastrofy, więc nie rozumiem sensu tego artykułu. Poza tym starszymi samolotami lata prezydent Obama (o 5 lat) czy Angela Merkel (1987). Ten egzemplarz Tupolewa był wyprodukowany w roku 1990, a jego uziemienie było planowane na rok 2012. Poza tym producent gwarantował, że model ten może spokojnie odbyć loty o łącznej długości 30 tys. godzin. Do 10 kwietnia 2010 roku samolot ten odbył loty, które łącznie trwały... 5 tys. godzin.
Henryk Kokot 10.04.2010 19:52
Miałem okazję służyć w 36 Spec PL w latach 86-87. Już wtedy Jak 40 był przestarzałą i bardzo kosztowną w eksploatacji maszyną, były jeszcze Ił 18 oraz TU 134, ale i te ostatnie choć nowe, to konstrukcyjnie były przestarzałe o kilkanaście lat. Już wtedy piloci mówili, że wielokrotnie większy Jumbo spala prawie tyle samo paliwa co Jak 40. Dziwi mnie zatem fakt, że do tej pory nie zakupiono lepszej floty. Teraz pewnie się to zmieni - w myśl przysłowia "mądry polak po szkodzie". Tylko czy trzeba było wyrządzać szkodę narodowi?
Tomasz Hens 18.09.2009 21:16
Marto, bardzo dziękuję za rewelacyjne uzupełnienie mojego artykułu pokaźna porcją faktów. Faktycznie tego zabrakło.
Panie Romanie, rozumiem, że mój artykuł może się panu nie podobać. Ma pan jak najbardziej słuszne prawo krytykowania mojej pracy. Ale uważam, że krytykowanie moich kompetencji jest delikatnie mówiąc nie w porządku. Co pan wie o mnie, o tym czym się zajmuję lub co w przeszłości robiłem? A tekst komentarza z godziny 18:26 ma charakter publicznego pomówienia. Niniejszym oświadczam, że artykuł nie powstał na zlecenie żadnej firmy, instytucji publicznej ani osoby prywatnej. Ponadto artykuł nie promował jakiejkolwiek firmy czy instytucji.
Co do Mi-8 pana Milera to zgoda. Przykład ten posłużył mi w uświadomieniu, że katastrofa lotnicza z ważną osobistością na pokładzie to nie wymysł pisarzy. Jest to sytuacja jak najbardziej realna.
Kolejna awaria na torach. Czy polskie koleje są bezpiecznie?
(odsłon: +245)