Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

52896 miejsce

Rządzenie jak terapia

Roman Giertych pokochał naród żydowski. Chyba łatwiej jest polskim politykom pojednać się z dawnymi wrogami za granicą niż z przeciwnikami w kraju.

Państwo, twierdzą niektórzy socjolodzy zachodnioeuropejscy, musi żyć z pewnym dużym dylematem, który jest w zasadzie nierozwiązalny: Coraz więcej ludzi patrzy na nie z nadzieją, że odmieni ich życie na lepsze. Ale jednocześnie to państwo ma coraz mniej możliwości, by to uczynić, bowiem jest związane instytucjami i układami międzynarodowymi, osłabione globalizacją i pod wpływem silnych, zwalczającymi się nawzajem układów. Innymi słowy: lekarz, od którego pacjenci oczekują leczenia, sam jest bardzo chory.

 

W tym jest wiele racji. Ale być może ci socjolodzy patrzą na całą sytuację z nieodpowiedniej strony, ograniczając się do perspektywy pacjenta. W Polsce teraz mamy dowód na to, że rządzenie uzdrawia, stanowi swoistą terapię – ale nie dla rządzonych, lecz dla rządzących.

Mamy byłego przewodniczącego organizacji młodzieżowej, wzorowanej na organizacjach faszyzujących, której członkowie pozdrawiali siebie nawzajem czymś, co żywo przypomina powitanie hitlerowskie. Teraz ów przewodniczący, już jako wicepremier, wyleczył się niemal całkowicie z dziecięcego radykalizmu i popadł w drugą skrajność: Zamiast, jak przystoi spadkobiercy przedwojennej endecji, zionąc nienawiścią do Żydów, Roman Giertych - bo o nim tu mowa – zadeklarował nagle swoją miłość do narodu żydowskiego. Drugi wicepremier, kiedyś zaciekły przeciwnik Unii Europejskiej, teraz jak potulny baranek jeździ do Brukseli i cieszy się, że tamtejsi urzędnicy biorą go poważnie.

Złagodniały całe zastępy urzędników i polityków rządzących, kiedyś eurosceptycznych ugrupowań koalicyjnych i zamiast ze wstrętem odrzucić środki z budżetu Unii Europejskiej, które, jak wiadomo, służą jedynie do zniewolenia kraju i przekupienia jego elit, teraz prześcigają się podczas debat telewizyjnych w zapewnieniach, że te środki będą wykorzystywane w stu, a może nawet więcej procentach.

 

Dostęp do władzy jest jednak tylko bardzo niedoskonałą terapią, bo można ją stosować tylko zewnętrznie. Ja zaś marzę o tym, by on leczył też fobie, urazy i frustracje w stosunku do mieszkańców kraju. To kojące, że Roman Giertych teraz kocha cały naród żydowski, który jest, jak wiadomo, daleki od Polski i akurat zajęty rozwinięciem ciepłych uczuć do ludności sąsiedniego Libanu.

To budujące, że Lepper zawarł pokój z Brukselą. Ja natomiast marzę o tym, by przykładowo bracia Kaczyńscy łączyli się w umiłowaniu Trybunału Konstytucyjnego i podziękowali mu, że stara się ich kontrolować. Jarosław Kaczyński mógłby darzyć Kazimierza Marcinkiewicza szacunkiem za to, że ten nawiązał dobrosąsiedzkie stosunki z Donaldem Tuskiem, Andrzej Lepper mógłby się zaprzyjaźnić z Leszkiem Balcerowiczem i zażądać, by ten pozostał na swoim stanowisku. Nie żądam, by Roman Giertych od razu pokochał też niektórych członków narodu polskiego, jak na przykład Romana Biedronia, bo to mogłoby przerastać obu panów.

 

Ale jest coś paradoksalnego i niepokojącego w tym, że w ostatnich kilkunastu latach polscy politycy potrafili się pojednać prawie z każdym – tylko nie ze swoimi przeciwnikami w kraju.

Klaus Bachmann

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Romek jest taki jak wiatr zawieje, raz na lewo raz na prawo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.