
Kazimierz Marcinkiewicz wyglądał na przygnębionego podczas konferencji prasowej PiS. Za to Jarosław Kaczyński był w bardzo dobrym nastroju.
– To piękna i szlachetna decyzja Kazimierza Marcinkiewicza, że podał się do dymisji, godna najwyższego uznania – powiedział nowy premier. Stwierdził też: "W Polsce wystąpiła taka sytuacja, że musiało stać się tak, bym przejął fotel premiera i aby dwie najważniejsze osoby w państwie były braćmi".
Jarosław Kaczyński odniósł się też do dziesiejszej wypowiedzi Andrzeja Leppera, który stwierdził, że wciąż nie jest realizowany program przyjęty przez rząd oraz postulaty "Samoobrony" i jeśli dalej tak będzie, to koalicja stanie pod znakiem zapytania. Lepper powtórzył też, że "Samoobronie" należą się kolejne stanowiska.
Lider PiS zapewnił: - Cenię sobie tę koalicję, ale warunki zostały już określone i nie jestem skłonny iść dalej.
Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, że nie da się wbić klina pomiędzy niego, a Jarosława Kaczyńskiego.
– Polityka to praca zespołowa, tylko tak można zmieniać Polskę – zaznaczył. Prezes PiS dodał, że "te straszne rzeczy o jakichś nieporozumieniach w rządzie są nieprawdziwe".
Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, Przemysław Gosiewski stwierdził, że przychyla się do tezy PO według której ten, kto wygra wybory w stolicy, wygra je także w Polsce. Stąd też powstał plan wystawienia Kazimierza Marcinkiewicza jako kandydata na prezydenta Warszawy. – Zapewniam, że nie został zmuszony do dymisji, to była jego decyzja – powiedział Gosiewski. Poinformował też, że prawnicy sprawdzają, czy Marcinkiewicz nie będzie musiał złożyć mandatu poselskiego i legitymacji partyjnej, by objąć obowiązki komisarza Warszawy.
"Wiadomości24.pl" dowiedziały się od przewodniczącego KP PiS, że ustępujący premier jeszcze dziś będzie komisarzem Warszawy.
Na podstawie relacji Adama Plony