Facebook Google+ Twitter

Rzecz "Guardiana", rzecz brytyjska, rzecz pospolita imigrantów

Podzwonne po burzy w stosunkach polsko-brytyjskich niesie się echem "Guardiana". Polacy na Wyspach Brytyjskich z wolna monopolizują fiskusa. W zamian mogą liczyć na rządowy zew do bojkotu sieciowych molochów i rozsądek Unii Europejskiej.

Premier Wielkiej Brytanii objawił się polskim obywatelom jako wdzięczny obiekt zastępczy "hejtu" zbiorowego. Co prawda, daleko mu w złychGraffiti. Banksy, Londyn, WB. Luke Robinson/Photoree; licencja: CC3.0 / Fot. Luke Robinson/Photoree lajkach i innych punktach do masowego poruszenia stu dni na miarę Mariusza Trynkiewicza, czy Katarzyny Waśniewskiej. Jednakże jest kimś z zewnątrz, takim imigrantem na polskim terytorium opinii publicznej. Poza tym, to on ogłosił "monumentalną pomyłkę" Wielkiej Brytanii, odnosząc się z refleksją do otwarcia granic kraju w 2004r. "Guardian" dni ostatnich nie pozostaje w takich chwilach mniej uważny od brytyjskiego premiera i też wspomina o Polsce piórem Jakuba Krupy.

Zatem, kim jesteśmy na Wyspach Brytyjskich, aby zarywano Radosława Tuska czy PSL? Znać wszem i wobec oficjalnie, że Polacy stanowią już blisko 600-tysięczną gromadkę. To 1 procent z całej populacji jaką dogląda na co dzień David Cameron. Dzięki niemu wiadomo, że 25 tysięcy 659, a nawet więcej polskich dzieci nie powinno podpierać filarów Unii Europejskiej nad Tamizą. Potomstwo imigrantów pozostające w swoim kraju nie jest godne zapomogi. Myśl w swoim ogólnym założeniu obiła się o uszy całego świata. Niby nad Wisłą są ludzie, ale trochę gorsi, czy coś podobnego.

Niby David Cameron przekazał usprawiedliwienie Donaldowi Tuskowi mówiąc, "że nie miał na myśli tego, co powiedział." Jednakże kim jesteśmy na Wyspach? "Guardian" podpowiada, że wcale liczną mniejszością obdarzoną "ogromnymi względami prawicowych mediów i polityków." Już samo to tłumaczy zapowiedź weta dla jakichkolwiek zmian w polityce migracyjnej UE. Unijny komisarz do spraw zatrudnienia i polityki społecznej, Laszlo Andor ogłosił, że wyspiarski projekt nie ma szans powodzenia. Zdaje się, że pominął dyplomatycznie kwestie spodziewanego krachu "Tesco" i innych zagrożeń. O Boy George'u nie wspominano.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.01.2014 10:59

Do powrotu do Polski apeluje Jarosław Kaczyński w liście do polonii; Radek Sikorski pisze to samo na TT.

Żaden nie wpadł, że polonia nie chce wracać i dobrze jej na wyspach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.