Facebook Google+ Twitter

Rzecz o bąku

Jeśli tylko 1 proc. grzechów jakie Ziemkiewicz zarzuca michnikowszczyźnie jest zasadna, to obraz Polski, Polaków i naszych elit ostatnich 17 lat jest przerażający.

Fot. materiały wydawnictwa RedhorseW dobrym towarzystwie jak ktoś za przeproszeniem puści "bąka" to wszyscy udają, że nic się nie stało: panie nadal smakują martini, panowie delektują się koniaczkiem - a wszyscy się zastanawiają co tu zrobić, żeby nie było na mnie. Rafał Ziemkiewicz dla elity tzw. III Rzeczpospolitej z pewnością "panem" nie jest, ale bąka puścił i to strasznego. Jego książka "Michnikowszczyzna - zapis choroby" to bąk tak bezczelnie głośny i okrutnie śmierdzący, że nawet towarzystwo nie mogło puścić płazem. Trzeba jednak przyznać, że opierało się długo. No ale po kolei.

Bąk, tfu..."Michnikowszczyzna" Ziemkiewicza ukazała się na początku grudnia ubiegłego roku. Premiera książki cichutka, poprzedzona ledwie kilkoma wywiadami. Jednak od razu wzbudziła olbrzymie zainteresowanie...czytelników. Nie trzeba zresztą być wielkim znawcą, by przewidzieć, że kolejna książka autora "Viagra mać" czy "Polactwa" i do tego o tematyce niedwuznacznie sugerowanej w tytule, stanie się bestsellerem. Powiem szczerze, że przez ostatnie tygodnie praktycznie nie ma dnia, abym nie widział kogoś - na przykład w pociągu- czytającego tę książkę. Chociaż nie lubię chodzić do kina na premiery i czytać tego, co akurat czytają wszyscy, to jednak postanowiłem i ja ją przeczytać. Nie żałuję, chociaż smutno mi jest okrutnie.

Powiedzieć, że książka Ziemkiewicza jest o Michniku to spore uproszczenie, chociaż redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" z pewnością jest jej głównym i na pewno negatywnym bohaterem. Tytułowa "michnikowszczyzna" to mówiąc wprost, pewien rodzaj choroby tyle, że intelektualno-politycznej. Zresztą oddajmy głos autorowi: "Michnikowszczyzna - to nie tylko zespół głoszonych przez Michnika tez i postulowanych przez niego zachowań. To grono ludzi współtworzących jego propagandową linię w "Wyborczej" (...). To rzesza polskich inteligentów i jeszcze liczniejsza półinteligentów, którzy ulegli graniczącemu z amokiem uwielbieniu dla redaktora naczelnego "Wyborczej" jako wyroczni etycznej, politycznej i intelektualnej. Dla mnie "Michnikowszczyzna" jest krytyką przede wszystkim polskiej inteligencji, elit nie tyle politycznych, ale intelektualnych Polski z ostatnich kilkudziesięciu lat. Ziemkiewicz zarzuca im - w tym środowisku Gazety i sympatyzującemu z Gazetą, czyli mówiąc w dużym skrócie lewicy i centrolewicy - głupotę, tchórzostwo, zdradę i komformizm. Niestety w wielu przypadkach, oskarżenia te są zasadne.
Jeśli tylko 1 proc. grzechów jakie Ziemkiewicz zarzuca michnikowszczyźnie jest zasadna, to obraz Polski, Polaków i naszych elit ostatnich 17 lat jest przerażający. Ziemkiewicz na każdej stronie swojej książki przedstawia rzeczy straszne i stawia takie zarzuty, że gdyby mnie je zarzucano, to chyba bym popełnił samobójstwo. Nie wiem czy wszystkie sprawy, o których pisze są prawdziwe. Aby to ocenić, trzeba by samemu poświęcić ogrom czasu na studiowanie materiałów. Dlatego z dużą rezerwą podchodzę do rewelacji autora i to samo radzę czytelnikom.

Rozmawiałem z kilkoma osobami, które też "Michnikowszczyznę..." przeczytały i każdy wyciągnął z niej różne wnioski. Przyznam się, że choć nie wybitna, to jest to książka wstrząsająca. Wstrząsnęły mną nie opisy politycznych wizji Adama M., machlojki finansowe i przyjaźnie - bądź co bądź - byłego opozycjonisty z ludźmi "honoru" jak Kiszczak, Jaruzelski czy ich kamaryla. Wstrząsnęła mną rzeczy których zaprzeczyć się nie da. Pierwsza, że środowisko w tym wypadku Gazety Wyborczej w swoim zadufaniu i przekonaniu, że to tylko ono obaliło komunizm, zapomniało o tych "zwykłych" ofiarach stanu wojennego. Do ubiegłego roku, przez 17 lat na łamach Gazety Wyborczej nie wspomniano ponad setki tych - przeważnie nikomu nie znanych ludzi - którzy oddali życie, zakatowani przez podwładnych Kiszczaka i Jaruzelskiego.

"Słyszałem dudnienie, bito tego mężczyznę tak, że pałki nie schodziły z niego. Jedna za drugą. Bili go tak około 15 minut...Reakcją były tylko jęki. Zaraz potem ucichł, nic nie krzyczał a pałki uderzały jak w drzewo...Około godziny 23 słyszałem, jak Bednarek zaczął okropnie wyć. Wył w sposób nieludzki".

Czy to opis katowania przez Gestapo? A może to siepacze Pinocheta czy Husajna? No dobrze, może to zbrodniarze stalinowscy? Nie, nie i jeszcze raz nie. Ziemkiewicz przytacza za tzw. raportem Rokity, wstrząsający opis zamordowania w latach 80. przez podwładnych Kiszczaka i Jaruzelskiego - Mariana Bednarka. Co prawda w dalszej części Ziemkiewicz myli się, pisząc, że Gazeta Wyborcza nie znalazła skrawka miejsca, by napisać cokolwiek o Bednarku. Znalazła w grudniowym numerze z ubiegłego roku. 17 lat po upadku komunizmu. Tymczasem o katach, czyli Kiszczaku i Jaruzelskim - sprawdziłem to w archiwum GW - napisano odpowiednio 1253 i 3990 razy.

Wstrząsnęło mną też - jeśli to jest prawda - że książki Adama Michnika są dotowane przez państwo, a więc przez nas. Powtarzam - jeśli to prawda, to jest to małostkowe i podłe ze strony dużego koncernu, który zamiast sam wydać książki intelektualnej ikony swojego biznesu, podpiera się pieniędzmi publicznymi. Zresztą o tekstach Michnika i jego książkach mam dość podobne zdanie jak Ziemkiewicz, tylko jakoś wstyd mi dotychczas było go wyrażać. Są po prostu nudne jak przemówienia Aleksandra Kwaśniewskiego.

No i na koniec wstrząsnęła mną odpowiedź środowiska Gazety na książkę Ziemkiewicza. Jak to w towarzystwie: najpierw udawano, że bąka nie było. Książka, która nawet gdyby nie stała bestsellerem to na pewno stawia w bardzo niekorzystnym świetle całe środowisko Gazety i zdecydowaną część intelektualistów, nie doczekała się do początku stycznia nawet słowa ze strony Gazety Wyborczej, tak szybko reagującej przecież na wszystkie wydarzenia. Dopiero kilka dni temu, zajmując się pomniejszymi zarzutami i zupełnie ignorując te poważne, na książkę Ziemkiewicza odpowiedziała Ewa Milewicz tekstem "W gąszczu win cara Michnika". Pouczająca lektura. Polecam jako ćwiczenia praktyczne po przeczytaniu "Michnikowszczyzny" Ziemkiewicza. Jak na dłoni widać michnikowszczyznę pierwszej wody.

Myślę, że "Michnikowszczyzna..." to książka, którą każdy przeczyta na swój sposób. Dla jednego będzie to stek bzdur, pomówień i fantastycznych wręcz teorii. Dla innych prawda objawiona. Jedno jest pewne, chociaż z literackiego punktu widzenia książka Ziemkiewicza wybitną nie jest, to jednak nie można obok niej przejść obojętnie. Przeczytać trzeba.

"Michnikowszczyzna - zapis choroby" - wyd. Redhorse, 2006

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

czasem bardzo żałuję, że moje zdolności poznawwcze są tak ograniczone - Michnik jest na pewno osobą wpływową, swoje za uszami ma, ale teżjest demonizowany przez prawicę, nie da sienie zauważyć... i robi mu to chyba dobrą reklamę... książkę przeczytam, na razie czytałam "Czas wrzeszczących staruszków" o środowisku lewicowym) i "Polactwo" (o wyborcach ulegajacych fali populizmu)
do etj pory mam rprzed oczami jego szyderczy śmiech po słowach :"odpieprzcie sieod Psna Generała!" - puszczone w propagandowej "Misji...." ale chyba przecieżnagranie prawdziwe?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze powiedziawszy dane mi było tą książkę przeglądać, i wiem, że na pewno nie przeczytam jej całej. Pan Ziemkiewicz napisał parę dobrych książek. Nazwijmy je beletrystyką. Ale publicystą jest dość mizernym, szczerze powiedziawszy. Bo zarzucając Michnikowi tworzenia jakiś grup zachowań, czy wręcz poglądów, które mają być jedyne słuszne, robi dokładnie to samo. Można powiedzieć, że jego niechęć do pewnych grup, jest wręcz przysłowiowy. Szkoda, że nic z tego nie wynika.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.01.2007 12:33

Książki nie czytałem i raczej nie zamierzam, więc na temat tez się nie wypowiem. Publicystyka, a raczej propaganda, Ziemkiewicza przypomina raczej podryzanie nogawek przez typowego pinczera IV RP. Oto zostaje nam objawiona prawda przerażająca - Adam Michnik, spersonifikowane zło, które stworzyło "szare sieci", "zbratało się" ze zdrajcami Ojczyzny i pociotkami Bieruta. Na szczęście epoka "błędów i wypaczeń" może się skończyć, bo przeprowadzi się "demichnikizację" i będzie ok. Nie chcę być obrońcą Michnika, bo interesu żadnego w tym nie mam, ale czynienie zarzutu wobec kogoś, potrafił się już w wolnej Polsce z Jaruzelskim i Kiszczakiem (przy całej ich odpowiedzialności za PRL) kontaktować, a nawet przyjaźnić, jest absurdem. A jeśli "machlojki finansowe" miały miejsce, to do prokuratora z tym, nie grafomanię uprawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O michnikowszczyźnie mówiło się i pisało od kilkunastu lat kiedy Pan Ziemkiewicz publikował w Najwyższym Czasie i sam należał do Unii Polityki Realnej. Przeczytałem Michnikowszczyznę i znalazłem może jedną, dwie kwestie nie opisywane szeroko wczesniej bynajmniej nie słowami Ziemkiewicza a Michalkiewicza i przede wszystkim Korwin- Mikke. Dziwi nagła reakcja wielu ludzi, a juz tym bardziej tych, którzy mieli bezposredni zwiazek z GW.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.01.2007 12:11

Moim zdaniem "michnikowszczyzna" jest chorobą Pana Ziemkiewicza, no i Pana również Panie Stanuch. Ta choroba, to obsesja na punkcie jednego człowieka. Książka jest zwykłym bełkotem, tak samo jak jej bezkrytyczna recenzja.
"Jeśli tylko 1 proc. grzechów jakie Ziemkiewicz zarzuca michnikowszczyźnie jest zasadna, to obraz Polski, Polaków i naszych elit ostatnich 17 lat jest przerażający" - już tym zdaniem wystawia Pan sobie świadectwo. Niech Pan napisze więcej o "przerażającym" obrazie polskich elit, to może być bardzo ciekawe.
Pozdawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe. daję plus. SMSie, czy Ty pracowałeś w GW? Jeżeli tak, to tym bardziej wiesz, o czym piszesz i chwała Ci za to.

Komentarz został ukrytyrozwiń

uwielbiam Ziemkiewicza za "Pieprzony los kataryniarza", ale jego publicystyka pozostawia, moim zdaniem, wiele do życzenia, głównie dlatego, że czerpie pełnymi garściami z chwytów przynależnych powieściopisarzom, wzbudzając emocje i silnie polaryzując, a niekoniecznie podsuwając sensowne refleksje. Ale z chęcią przeczytam Michnikowszczyznę w wolnej chwili.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.