Facebook Google+ Twitter

Rzecz o krytyce będzie

Piszesz, śpiewasz, tańczysz, malujesz? Masz odwagę publikować, nagrywać, występować, wystawiać? Brawo! Codziennie dostępujesz "zaszczytu" zostania zbluzganym, wróć, "konstruktywnie" skrytykowanym.

Przyznam się, iż z zaciekawieniem przeglądałam portale internetowe szukając jakichkolwiek wzmianek na temat sobotniego konkursu Eurowizji i wygranej reprezentantów Polski Edyty Herbuś i Marcina Mroczka. I cichutko, bardzo cichutko.

Co prawda znalazłam kilka relacji, jednakże umieszczonych tak jakby celem było ich ukrycie, a nie wyeksponowanie w głównych kolumnach z użyciem przyciągających wzrok haseł. Więc w czym rzecz? Łatwiej pisać o przegranych i porażkach, a gdy przychodzi wyrazić słowa szczerej pochwały to jakoś tak dziwnym trafem ściska nam struny głosowe i wykręca wszystkie palce w rezultacie dając niezrozumiały bełkot i trudne do odszyfrowania bazgroły? Czy może po prostu najzwyczajniej w świecie jest nam głupio?

Przed konkursem znaczna większość komentujących ograniczała się do gnojenia pary, wytykania kolejnych mankamentów, wyśmiewania czego tylko się da. Zmasowany atak złośliwości, zawiści, który z pół kraju zdmuchnąłby z powierzchni Ziemi. Aż tu raptem szok! Wygrali! I to jeszcze z taką przewagą punktów! Ale zaraz, myśli sobie Iksiński, chwileczkę, no może i świetnie zatańczyli, ale już po angielsku to oni jakoś cieniutko, cieniutko.

Właściwie tym akcentem można by już podsumować. Czyż nie tak na krytykowanie zapatrują się ogromne rzesze Polaków? Nie no, fajnie to zrobiłaś/eś ale wiesz jak zaleczysz sobie dziury w zębach to następnym razem pójdzie ci o wiele lepiej.

Czy zapytani w jakiejś ulicznej sondzie będziemy w stanie podać definicję konstruktywnej krytyki, lub chociaż własnymi słowami wyrazić co pod tym pojęciem rozumiemy? Czy wiemy czym się różni krytyka od krytykanctwa? A może wiemy lecz o niebo łatwiej jest nam ocenić coś przez pryzmat wyglądu tworzącego? A w swych ocenach jesteśmy jak zwykłe chorągiewki, dziś pochwalę za ładną buzię, jutro za tą samą ładną buzię cię zgnoję.

Jestem jak najdalej od twierdzenia, iż krytyka jest niepotrzebna, a najlepiej to jakbyśmy wszyscy od rana do nocy się chwalili. Każda krytyka boli, zwłaszcza gdy wkładamy w coś serce i wysiłek. Co więcej, śmiem twierdzić, iż w większości jesteśmy tak przewrażliwieni na własnym punkcie, że każde nawet łagodne w wydźwięku uwagi odbieramy jako zamach na nasze życie.

Jednakże, bez krytyki, tej merytorycznej popadamy w samouwielbienie. Co więcej, brak nam odnośników, co zmienić, udoskonalić. Moim skromnym zdaniem konstruktywna krytyka zapewnia nam stały kontakt z rzeczywistością. Sprawia, iż daleko nam do przeobrażania się w nadęte, unoszące się w powietrzu balony, wykrzykujące: Patrzcie na mnie, jestem wielki!

Z moich obserwacji wynika, iż tylko nieliczni potrafią wydać wyważoną, nie podszytą złośliwościami opinię, a całe rzesze, miotane najbardziej płytkimi uczuciami ograniczają się do zawiści, obrzucania wyzwiskami, a na każde pytanie dlaczego coś się nie podoba prowokacyjnie odpowiadają: Bo nie!

Więc czyżby winę za taki stan rzeczy ponosiły kompleksy, ogólne niedowartościowanie i brak czegokolwiek czym można błysnąć, pochwalić się, z czego jesteśmy dumni? Czy to dlatego w każdym, innym człowieku najpierw widzimy rywala, konkurenta, kogoś kogo najlepiej zawczasu zacząć gnoić, zwalczać, a w najlepszym przypadku bacznie obserwować, żeby w porę zacząć działać, a dopiero po jakimś czasie dociera do nas, że to też człowiek, który niczym nie różni się od nas. Choć bywa i tak, że nie do każdego wiedza ta dociera.

Zaczęłam od Eurowizji, ale przecież nie tylko na tych znanych wylewamy kubły pomyj, szydzimy, wyśmiewamy
z niewinnymi minkami tłumacząc, że my przecież tylko krytykujemy, a tak w ogóle to sami sobie winni skoro na świecznik się pchali. Tylko przykładowo, Weronika z klatki obok nie jest znana i może nigdy nie będzie, ale odważyła się dbać o siebie i chodzić na aerobik, a to już nie wszystkim się podoba, Marcin tańczyć zaczął, więc już można ironiczne teksty usłyszeć, że się mu kolejnej edycji "You can dance" zachciało. Pani Mirka, emerytka zaczęła coś tam malować, na drutach robić, na szydełku, więc poszła fama, że się jej jeszcze na starość chłopa zachciewa.

Nie zdziwię się jeśli raptem pojawią się komentarze, że nawiedzona i ludzi chce nawracać. W najlepszym przypadku naiwna i w cuda wierzy. Tylko czy nam jest tak dobrze jak jakimś złośliwym komentarzem sprawimy komuś przykrość i skrzydła podetniemy. Może to nas uskrzydla? A może to ja się mylę i wcale nie jest tak, że dla większości z nas krytyka równa się złośliwe gnojenie, a konstruktywna krytyka to dawno temu i nie prawda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.09.2008 09:37

Konstruktywna Krytyka - chyba trzeba do jej uprawiania posiadać elementarną wiedzę o przedmiocie krytyki, jakąś formę własnej inteligencji, trochę empatii. Do wylewania pomyj nie potrzeba niczego, pomyje się leje łatwo i przyjemnie, przy okazji podnosi się własną wartość, przy okazji się usuwa konkurencje z rynku. Akurat Eurowizja mało mi się kojarzy z kulturą chyba, że jest to współczesną kulturą
ludowa, chociaż to też nie jest właściwe słowo. Może dlatego nie lubię Eurowizji i wszystkich pochodnych, bo wypełniają 99% czasu antenowego, może się mylę ale Kultura i artyści powinni przyczyniać się do rozwoju jej odbiorców, a ta Eurowizyjna tylko wypełnia czas. Może stąd tak mało potem ludzi zdolnych do samodzielnego myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja uważam, że nie trzeba iść w ilość tylko w jakość. Oba artykuły zbliżone tematycznie... Dałoby się je powiązać i napisać jeden obszerniejszy. Ale poza tym, nic do zarzucenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tez w cuda wierzę;-)))) (jeszcze);)

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+!!!!!!!!!!!!!! nabrali wody w usta

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.09.2008 16:32

+ i wielkie brawa !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.