Pozycja materiału w rankingach:
Mój dom obfituje w niezwykłe bogactwo słów: na stole stoi miska jagód i borówek. Woda na herbatę gotuje się w czajniku i saganie. Zaś w wigilię odwiedzają nas Mikołaj i Aniołek.
Z wychodzeniem "na pole" zetknęłam się po raz pierwszy w zamierzchłych czasach, kiedy listy pisane były jeszcze odręcznie, a w ich poszukiwaniu schodziło się do wiszącej na parterze skrzynki na listy. Korespondowałam wówczas z dziewczynką z Rzeszowa, która o wychodzeniu "na pole" pisała mi regularnie. Zawsze budziło to we mnie zdziwienie: wszak Rzeszów to duże miasto, zwłaszcza w oczach dziesięciolatki wzrastającej w małej mieścinie. Gdzie można znaleźć tam pole? I tak w moim dziecięcym umyśle pojawiła się dość szczególna wizja Rzeszowa, w której osiedla bloków mieszkalnych położone były wśród malowniczych pól uprawnych.
- Do moich dzieci będzie przychodził Mikołaj. Również dwudziestego czwartego grudnia - zapowiadam. Skonfundowany małżonek po raz setny tłumaczy mi, że w wigilię prezenty roznosi Aniołek. Ja, również po raz nie wiadomo który w życiu, powołuję się na świąteczne dekoracje, nieodmiennie zawierające w sobie motyw ubranego na czerwono dziadka. W akcie desperacji wspominam już nawet o Coca-Coli i jej świątecznych reklamach. Po cichu godzę się z wychodzeniem "na pole", byle pozostawiono mi wigilijnego Mikołaja, nieodłączną część mojego dzieciństwa.
W naszej kuchni nie stoi kuchenka gazowa, a piec. Po kilku latach nadal używam tego pierwszego terminu, w odróżnieniu od otaczających mnie tubylców. Piec to jest na przykład kaflowy, albo w piekarni - tłumaczę. Bezskutecznie. W Krakowie w kuchni stoi piec, w dodatku, gdy gotujemy na nim wodę, robimy to w saganie. Denerwuję się, wykłócam o mój czajnik, niosący w swoim brzmieniu wschodnią nutkę gorącej herbaty. Na szczęście ta nazwa jest również używana, nie pozostaję zatem na łasce bezdusznego sagana.Zobacz także:
Artykuły
(207)
Galerie
(21)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 29 | Miejscowość: Zurych | Kraj: Szwajcaria
O mnie: Mól książkowy o zmiennym kolorze włosów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kra-Berlin 17.04.2011 09:49
lubartowiak-widze ze nie dosc ze jestes ograniczony w wypowiedziach to jeszcze twoja wiedza jest na poziomie zera.Powiedzenie na dwor to nic innego jak nalecialosc.Zastanow sie gdzie byly pierwsze dwory w Naszym kochanym kraju i jak sie tam wlasnie mowilo.U mnie w domu dwie formy sa "rozpoznawalne' ale stosujemy forme"na zewnatrz"Media zrobily swoje ,ale jak bys sie zaglebil w temat to powiedzenie na dwor nie jest poprawna forma gramatyczna,poszukaj,moze czegos sie nauczysz.
Najwazniejsze jest to zeby kazdy z nas wiedzial o co chodzi
Pietriej 04.04.2011 07:50
Akurat z saganem i piecem się nie zgodzę... :) To są bardziej naleciałości niż elementy tutejszego języka - jestem krakusem od urodzenia, wychowanym przez i wśród rodowitych Krakusów, ale mówię czajnik i kuchenka gazowa - terminów "sagan" tudzież "piec" używała moja babcia, gdy... faktycznie takowych się używało. :) Co do "Aniołka" - to nie jest tylko kwestia krakowska... 6. grudnia jest Mikołaj, 24. jest Aniołek/Gwiazdka - co by nie powielać, i mamy z tym do czynienia również w miejscowościach pomorskich... Ale to tylko już w niektórych rodzinach, bo globalizacja robi swoje, i dziecku oglądającemu bajki, gdzie prezenty trafiają pod choinkę z rąk "Santa Clausa" nie burzy się światopoglądu na siłę. No i oczywiście magiczne "Na pole", wobec którego nie mam żadnego ale... :) Sam wychodzą na pole, bo - jak tłumaczę swojej dziewczynie z innego regionu Polski - wychodzą z dworu na pole. :) Staraliśmy się to u siebie nawzajem zwalczyć, ale nic z tego - stwierdziliśmy, że obie wersje są błędne, bo nie ma już ani dworów, ani pól w miastach, toteż wychodzimy na zewnątrz... albo na miasto. :) Bardzo sympatyczny materiał.
lubartowiak 17.01.2011 18:54
Na pole to wychodzą wieśniaki, a na dwór paniska. Lubelszczyzna rządzi! :)
Urszula Agata Marczewska 16.07.2008 21:52
U mnie durszlak się mówiło :-) Fakt, do Lwowa z rodzinnych stron mam blisko, choć kiedy weźmie się pod uwagę czas oczekiwania na granicy, to ta odległość przynajmniej mentalnie się wydłuża :-)
Maciej Hadel 16.07.2008 20:56
Ale zarac, durszlak, czy druszlak? Bo moja rodzina z Podkarpacia mówi druszlak, ta bardziej ze wschodu durszlak ( ciekawe, autokorekta podkreśla mi to pierwsze ). Sprawdziłem na wikipedii i faktycznie - druszlak to regionalizm krakowski, durszlak natomiast lwowski.
Urszula Agata Marczewska 16.07.2008 20:10
U mnie też się mówiło durszlak :))) Cedzak też, ale raczej to pierwsze. Jakoś chyba przeniknęło :-)
Maciej Hadel 15.07.2008 19:27
Ale w największy szok wprawiłem ludzi kiedyś, jak powiedziałem , że "mleko się sfurdziło" ;)
Maciej Hadel 15.07.2008 19:24
Moi rodzice pochodzą z Galicji, mama z Podkarpacia ( czyli dialekt małopolski ), tata z Lubaczowa ( czyli kilkadziesiąt kilometrów od Lwowa, teraz to prawie granica polsko-ukraińska, tam się łączą kultura "krakowska" z "lwowską" ). Dlatego ja mówię czymś pomiędzy dialektem małopolskim i lwowskim ;) W każdym razie, od razu można poznać, że jestem z Galicji ;)
Oczywiście u mnie wychodzi się "na pole". "Kuchenka" i "piec" używa się zamiennie, ot, jak się powie, wszyscy wiedzą o co chodzi. Na nogach są pantofle, lub, uwaga, szłapy ( efekt posiadania taty z Lubaczowa ).
Kiedyś na wikipedii znalazłem słowniczek regionalizmów krakowskich. Jak zobaczyłem, ile z tego, co mówię, to regionalizmy, to stwierdziłem, że ludzie na Pomorzu mogą mieć faktycznie problemy ze zrozumieniem czasem :)
Parę przykładów dla mnie najbardziej oczywistych ( po lewej "polski", po prawej "krakowski" )
- wafel - andrut
- głupek - buc
- cedzak - druszlak
- szafka nocna - nakastlik
- parasol - parasolka
- bułka wrocławska - weka
- gumiak - cholewa
Z lwowskiej:
- adorator - absztyfikant
- strzępy, drobiny - farfocle
- na około - naobkoło
- niedorosła dziewczyna - pinda ( podaję za wikipedią ;) )
- skakać - skikać ( to z ukraińskiego ponoć )
- tam i z powrotem - w te i we wte
I wiele innych ;) Temat - rzeka.
Agnieszka Dąbrowska 14.07.2008 14:35
Właśnie wróciłam z dworu, wskoczyłam w kapcie i czekam aż w czajniku zagotuje się woda na herbatę ;-)
Fajny matriał (+)
Wielki zlot starych samochodów w Chudowie. Fotogaleria
(odsłon: +498)