Facebook Google+ Twitter

Rzecz o skutecznym sterowaniu uczuciami odbiorcy

Męska gra, to przede wszystkim dowód na to jak łatwo reżyser filmu może sterować widzem. Jak za pomocą kilku prostych tricków może skutecznie zasugerować mu: "tego bohatera lubisz, a tego nie", a potem wszystko postawić na głowie.

Plakat promujący film / Fot. materiały dystrybutoraIstnieje wiele obiegowych prawd życiowych dotyczących tzw. "trailerów" (pisząc bardziej swojsko - zwiastunów filmów kinowych). Wśród nich znajduje sie między innymi przekonanie, że dobry trailer oznacza kiepski film. Na potrzeby tego tekstu sięgniemy jednak głębiej do skarbnicy wiedzy tworzonej przez wieloletnie i wielorakie doświadczenia miłośników kina, a także fanów przywołanych już wcześniej zwiastunów. Prawda, która da początek naszym rozważaniom uczy, że trailer nie zawsze musi mieć cokolwiek wspólnego z filmem, który zapowiada. Tak jest i w przypadku "Męskiej gry" autorstwa Clementa Virgo.

Oglądam trailer po raz kolejny i po raz kolejny, na jego podstawie tylko wnioskując stwierdzam, że "Męska gra" to będzie niskobudżetowy film o boksie (jak ja nie cierpię filmów o boksie!), w którym na moje nieszczęście mordobicie przeniesie sie także poza liny okalające ring. W krótkim spocie filmowym widzę bójkę pod klubem, pędzący w stronę samotnego pieszego samochód (wierzcie mi kierowca auta wcale nie chce podwieźć tamtego) i głos narratora: "W społeczeństwie od dawna podzielonym i targanym konfliktami...".

Na szczęście to tylko trailer, a jego twórca - no cóż powiedzmy, że go poniosło.

Raz na jakiś czas zdarza mi się oglądać takie filmy, które nie dają o sobie zapomnieć. Wwiercają się w świadomość, sprawiają że moje myśli uporczywie krążą wokół nich. Analizuje każdą scenę, zastanawiam sie "co by było gdyby bohater filmu postąpił inaczej". Ostatnim obrazem, który wstrząsnął mną wewnętrznie był "Vanilla Sky". I podobnie jak w przypadku filmu z Tomem Cruise'm, tak i w przypadku filmu Clementa Virgo nie potrafię określić przyczyny tego zjawiska. Nie jest to raczej prosta suma poszczególnych składników filmu - ciekawej, prawdziwej i pełnej zaskakujących zwrotów akcji historii, a także dobrej gry aktorskiej (przejmujący, w roli skrzywdzonego ojca - Danny Glover, wzruszający chłopiec-inwalida - Charles Carvery
(K.C. Collins), irytujący - Ossie Paris (Flex Alexander)). Raczej wartość dodana, wynikająca z ich wymieszania. To trochę jak gotowanie zupy z przypadkowych, ale lubianych przez Was składników. Trochę tego, trochę tamtego i... "hej! To naprawdę świetne, ale jak ja to zrobiłem?"

Jest też "Męska gra" popisem niezwykłych umiejętności reżyserskich Clementa Virgo. Od pierwszej do ostatniej sceny filmu jego twórca steruje naszymi odczuciami co do głównego bohatera. Na początku brzydzimy się i nienawidzimy - Donniego i sami nie wiemy, w jaki sposób, ale już na końcu filmu drzemy sie wniebogłosy dopingując go, podczas nierównej walki z lokalnym mistrzem ringu - Ossiem.

Pragnę uspokoić wszystkich tych, którzy za tym sportem walki nie przepadają. "Męska gra" to nie jest film o boksie. Choć boks jest elementem nadającym dynamikę całej fabule. Film Virgo to przede wszystkim bardzo mądry i wzruszający obraz o winie, przebaczeniu i zadośćuczynieniu za krzywdy. Wart polecenia każdemu.

Polskim dystrybutorem wydania DVD filmu jest Epelpol Entertainment.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.