Pozycja materiału w rankingach:
W 2001 roku moja podróż na trasie Kraków - Lublin trwała około czterech godzin. Dzisiaj trwa przeszło sześć godzin. Tak długi czas spędzony w wagonie rozgrzanego pociągu skłania do refleksji. Przedstawiam zatem subiektywną relację z długiej i nieco absurdalnej podróży.
Letnie popołudnie, klimatyczna kawiarnia w centrum Krakowa. Koleżanka opowiada mi o swojej niedawnej wyprawie do Wiednia. Przerywam jej pełen zachwytów wywód: - A ile właściwie tak dokładnie jedzie pociąg z Krakowa do Wiednia? - pytam, układając już w myślach plan na któryś z wakacyjnych weekendów. - Ponad siedem godzin - odpowiada znajoma. Po chwili uśmiecha się z lekką drwiną i dodaje: - A pod koniec XIX wieku podobno jechało się tam cztery i pół godziny...
Po mniej więcej 30 minutach podróży zorientowałam się, że coś jest nie tak. Czytało się źle, słowa nie chciały układać się w głowie. Bywało, że dane zdanie musiałam czytać dwukrotnie, zanim umysł był w stanie powiązać je z kolejnym. Przyczynę odkryłam dość szybko: w przedziale było nienaturalnie gorąco. - Grzeją? W środku lata? - przemknęła mi przez głowę absurdalna myśl. Przecież to niemożliwe. To pewnie po prostu ciepły dzień i pełne przedziały, tłumaczyłam sobie, choć za oknem co chwila padało, a ja cały dzień chodziłam w kurtce.
W miarę upływu czasu z sąsiednich przedziałów dały się słyszeć głosy zniecierpliwienia i niezadowolenia. Część pasażerów najwyraźniej nie wiedziała wcześniej o wydłużeniu czasu podróży z Krakowa do Lublina. Ponadto wielu z nich czekała potem jeszcze dalsza podróż. Czy pociągi, które według obowiązującego kilka tygodni temu rozkładu powinny czekać na nich na stacji w Lublinie, na pewno tam będą? Po korytarzu przemykali pasażerowie w poszukiwaniu kompetentnej w zakresie rozpatrywanych kwestii osoby, niektórzy dzwonili do mającej dostęp do internetu rodziny. I choć uzyskiwane informacje były na ogół kojące, frustracja nie ustępowała. Wszak dojechanie na miejsce o godzinę później niż zazwyczaj, o wpół do dwunastej w nocy, oznaczało konieczność liczenia się z problemami komunikacyjnymi także w ramach miasta.Zobacz także:
Artykuły
(207)
Galerie
(21)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 29 | Miejscowość: Zurych | Kraj: Szwajcaria
O mnie: Mól książkowy o zmiennym kolorze włosów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Urszula Agata Marczewska 25.07.2008 01:43
Update:
Poranny pociąg relacji Lublin-Kraków jedzie teraz 6.31 :D czyli jeszcze dłużej :-)))
Autor usunął profil 22.07.2008 21:46
Kiedyś była 1 firma : PKP, teraz tym działem komunikacji zajmuje się ponad 20 spółek. Jedna ma tabor normalny, druga intercity, trzecia tory, czwarta budynki stacyjne itd. Jak tak dalej pójdzie, to okaże się że jedna spółka będzie zarządzać lewą szyną, druga prawą a trzecia kablem z prądem - być może wtedy będzie osiągnięte dno i ktoś się może od niego odbije. Byle by tylko nie odbiło się to na pasażerach. Bo tak na dobrą sprawę to kolejarzom wydaje się, że to pasażerowie są stworzeni dla nich a nie odwrotnie. Dopóki ta mentalność wśród braci kolejarskiej nie zostanie zmieniona, to Kolej będzie coraz gorsza. Kolejarze poprawcie się!!!! Bo jak zabraknie pasażerów to co będziecie robili?
BARBARA Romer Kukulska 22.07.2008 21:43
trochę długa ta podróż po tekście jak i po szynach.
z + rzecz jasna
Łukasz Wolski 22.07.2008 21:34
Agato - wycieczka krajobrazowa gwarantowana. Ale nie pomogę, słyszałem to w Teleexpressie...i słowa Orłosia mi gdzieś uciekły:P
Stefania Najsarek 22.07.2008 21:32
+ za szczegółową relację z podróży koleją. :)
Koleją wg której, niegdyś, podobno regulowano zegarki!
Autor usunął profil 22.07.2008 21:23
Tydzień temu moi znajomi spędzili 3,5h (tak, tak, słownie: trzy i pół godziny) czekając na peronie na Helu
(kto był, ten wie, jak wygląda tamten peron...) na pociąg. Ot, takie opóźnionko. Mieli być w Warszawie o 22, byli po 3 w nocy. Więc nie dość, że 3,5h opóźnienia, to jeszcze podróż wydłużona o półtorej godziny. Kochamy PKP.
Urszula Agata Marczewska 22.07.2008 21:00
Milan, jaka to trasa?:) Warto zwiedzić, he he.
Łukasz Wolski 22.07.2008 20:58
Na jednej z tras pociąg jedzie specjalnie 16 km na godzinę...:D Wszystko po to by, być o danym czasie na stacji docelowej. Fiu, dwa razy szybciej można jechać rowerem:D
Ludzie na tej trasie wyciągają ręce i zrywają liście z drzew:D
A, +
Sylwia Kowalczyk 22.07.2008 20:53
plus za nietypowy tekst na typowy temat