Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2274 miejsce

Rzecz o zrywaniu śliwek

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-11-14 07:55

Żywność bio - zwykła moda czy rozsądek w ramach dbałości o zdrowie? Ja się na tym niby nie znam, ale niech będzie, że istnieje czyste bio żarcie. A przede wszystkim zagazowane etylenem bio banany.

Śliwki już dojrzały. Ładne dorodne węgierki. Kilka drzew niczyich rosnących daleko za miastem, na dzikiej polanie około 200 metrów od najbliższego domu. Kawałek dalej zaczynała się ścieżka prowadząca w obsiane zbożem pola.

Była piękna słoneczna sobota. Wziąłem wiaderko i wsiadłem do samochodu. Po półgodzinnej jeździe dotarłem na miejsce, gdzie gałęzie pod ciężarem owoców chyliły się ku ziemi. Czas płynął szybko i dziwiłem się jedynie, że nikt prócz mnie nie ulży gałęziom drzew, które tak obficie obrodziły.
- A co mi tam mruknąłem sam do siebie - Pewnie nikomu nie chce się zrywać i wolą kupować w sklepie po 3 euro za kilogram.
Żal mi było jedynie pozostałych drzew, na których owoce pewnie zmarnieją, a ja sam po uzbieraniu ponad 7kg niczym nie skażonego owocu z jednego drzewa, byłem już w drodze powrotnej do domu.

Na podwórku spotkałem sąsiada.
-Dzień dobry. A gdzie pan kupił takie dorodne węgierki?
- A właściwie to nigdzie. Sam zrywałem - odpowiedziałem lekko rozbawiony.
-No dobrze, a ile kosztuje teraz kilogram samodzielnego zrywania u rolnika? - dopytywał sąsiad. (W Bawarii w ten sposób funkcjonuje całkiem sporo gospodarstw rolnych - przyp. red.)
- Nie kosztuje nic. Kilka drzewek rośnie sobie dziko na Poingu (gmina w powiecie Ebersberg niedaleko Monachium
przyp. red.)
- Ja bym tego nie jadł, można się zatruć, lepiej iść do sklepu - oświadczył z zupełnie poważną miną.
Myślałem, że sobie ze mnie jaja robi ale on kontynuował: - Z jagodami, grzybami czy poziomkami też bym nie ryzykował, pójdziesz do najbliższego Bio Marktu i tam jest wszystko sprawdzone.
- Panie, co pan gadasz? - złapałem się za głowę. - Te same śliwki, jagody czy poziomki rosną sobie dziko na niczym nie skażonej ziemi! Chyba mi pan nie powiesz, że ktoś nawozi glebę w lesie albo spryskuje chemią kilka samotnych drzewek! Przecież to jest czyste bio!
- Bio jest w sklepie, a tym się tylko pan strujesz - powiedział i popatrzył przy tym na mnie wyraźnie zdziwiony.

No cóż. Wtaszczyłem 7kg śliwek na górę, po czym lekko wkurzony siadłem sobie na kanapie.
Grunt to się nie przejmować do obrzydliwą niemiecką poprawnością - pomyślałem. Przypomniałem sobie wtedy bio banany po 3 euro za kilogram, przywożone z Ekwadoru do portu w Hamburgu, gdzie są gazowane etylenem w specjalnych komorach, żeby dojrzały i nabrały żółtego koloru.

Ja się na tym niby nie znam ale niech będzie, że to jest czyste bio żarcie. A przede wszystkim zagazowane bio banany. Niech będzie, że etylen nie szkodzi. Niech będzie, że istnieje bio żarcie przywożone z drugiego końca świata. Niech będzie, że poziomki z lasu są niezdrowe.

Ostatnio w jednym ze sklepów typu Bio napotkałem bio skarpety. A czemu bio? Bo bawełna z czystych upraw ekologicznych. W takim razie należy oczekiwać wkrótce bio amunicji do pistoletów. Żołnierze na polu walki nie myślą o niczym więcej jak tylko o tym, by wykorkować od ekologicznego pocisku. Z pewnością będą umierać jako szczęśliwi, że nie narazili środowiska na skażenie. A i pozostali przy życiu będą im dozgonnie wdzięczni. Ideałem byłoby wynaleźć bio
bombę atomową. Ale jestem pełen nadziei i myślę sobie, że niemieccy naukowcy z racji wieloletniego powojennego doświadczenia w konstruowaniu podobnego rodzaju wynalazków dla panów z Ameryki, nie zaprzepaszczą tak ogromnej szansy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Julia - wg przepowiedni starozytnych juz 2011 natapi koniec ale (jak dowodzi pewien OBVES na PSRze) chrjanizmu - "Harold Camping z Radia Rodzinnego jest w 100% pewny co do roku 2011 AD jako roku przyjścia Mesjasza i zabrania zbawionych do nieba 21 maja 2011 AD." - tak wiec pozostali nie maja sie czym zasadniczo przejmowac ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę nie żyć nadzieją że po 2012 już będziemy mieli świety spokój , z tego co wiem minister Rostowski od 2013 ma obniżyć podatki , ciekaw jestem kto będzie miał rację - czy Majowie , czy minister Rostowski ???????? hahahahhahaha

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.12.2009 10:04

To to zyjmy pelna piersia poki czas, bo rok 2012 niedaleko, juz tuz, tuz!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.12.2009 09:50

Jeżeli, zgodnie z przepowiedniami starożytnych, w 2012 roku pojawi się mityczna planeta Nibiru, to za 30-40 lat albo będziemy zbierać wszystko co jako tako nada się do jedzenia, bez względu na to, czy ślicznie zaświeci po zmroku, albo nie będzie ani co zbierać, ani w ogóle zbieraczy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żeby nie było, że wymyslam.
http://portalwiedzy.onet.pl/82688,1,,,skazenia_wykryte_w_probkach_podgrzybka_brunatnego,haslo.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbieractwo jest pewnym etapem rozwoju spolecznego. Ktokolwiek widzial te prawdziwe tyraliery grzybiarzy wysypujacych sie z zakładowych autobusów to wie o czym mowie. Potem zaraz idzie zbieractwo działkowe.Onegdaj na działce praowniczej nie moglo byc ani kawałka trawy.Zabraniały tego regulaminy.Tylko to co mozna i nalezy jeść, włacznie z zagonami ziemniaków. Teraz naród nieco odpuścił. Na działkach sporo trawników, ale wszystkie owoce i warzywa sa sumiennie zbierane i przerabiane.Tradycja wekowania(zaprawiania) na zime nie zaginęła i setki tysięcy rodaków co roku przerabia ogromne ilości płodów działkowych.Czy są one bio ?
Coraz częsciej mam obiekcje, gdy widzę co tez działkowicze serwuja swoim roslinom i ziemi. A widze to co roku, bo moja trasa rowerowa wiedzi tuz jednego z ogrodów działkowych.Sypia chemikalia i opryskuja co sie da, bo tak robi wiekszośc.A potem ogórki długie na metr, dynie wazace po 500kg, rzodkiewka jak jabłka. A zupełnie dzikich drzew i krzewow juz brak. Chyba najlepsze to lesne maliny i jezyny, ale teraz strach do lasu wchodzic bo kleszcze. Grzyby? hmmm. Na opolszczyznie bylo najwieksze skazenie cezem po Czarnobylu (tak, tak oficjalne mapy to potwierdzaja) i grzyby ładnie świeca po zmroku, ale jakos mnie do nich nie ciagnie..

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.11.2009 20:31

Adrian pisze: "Adamie, zapewniam Cię, że myślniki były, a sam tekst był wysłany z prośbą o moderację"

Skoro myślniki były, to moderator dał plamę. Jeśli przejmujemy zwroty, pochodzące z innych języków, powinniśmy zachować ich oryginalną pisownię. Wyjątki dotyczą jedynie określeń, które na dobre "zadomowiły" się w języku polskim. Przykładem może być "mejl" - choć ta forma nigdy nie przestanie mnie drażnić. :)))

"Matolstwo (sorry - nie "matolizm") kwalifikowane"? Nie zgadzam się. Jestem przekonany, ze za 30 - 40 lat, również w Polsce nikt nie będzie zbierał śliwek, grzybów, poziomek i innych darów natury. To kwestia mentalno-politycznej ewolucji, mechanizacji zachowań oraz nacisku medialnego. "Lubisz grzyby? Kup je u nas" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.11.2009 12:19

Adrianowi przyznaje racje: matolizm kwalifikowany :))))
A z grzybami sprawa nie taka prosta - ich wyglad bywa zmienny w zaleznosci od warunkow bytowania oraz przedluzajacej sie pogody (suchej badz mokrej). Kto o tym nie wie, i nie ma wprawy w rozpoznawaniu gatunkow, ten potem swa niewiedze przyplaca zdrowiem, nawet i zyciem. Dlatego bezpieczniej i duzo latwiej jest isc do sklepu.
No coz, za lenistwo trzeba placic! Nawet i 19 euro za kilogram borowikow. ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

A propos expertów i grzybów. W kraju Helwetów . mało kto zbiera coś w ogóle, nawet orzechy z trotuaru. Kiedyś owszem , chrust i drzewo, gdy była bieda aż piszczało.
Obecnie jest mało grzybiarzy. Każdego lata- jesieni są jakieś wypadki zatrucia grzybami. W pierwszym roku mojego tu pobytu obrodziły Eierpilze- takie żółte maślaki, przez chyba miesiąc przynosiliśmy pełne torby papierowe .. Razu pewnego zapytała mnie sąsiadka czy , sprawdzam te grzyby w gminnnej policji. Pytaniem byłam zaszokowana. Nie przyszłoby mi to do głowy.
Rzeczywiście w sezonie grzybiarskim w biurze policji jest do dyspozycji expert i sprawdza każdy grzyb po grzybku, dokonując odpowiedniej selekcji. W kantonie górskim, gdzie mieszkam jest około 200 gatunków grzybów. tych widocznych i najczęciej zbieranych jest jednak ok 100, z tego sporo mniej lub więcej trujących. W zeszłym roku towarzystwo grzybiarskie z regionu (Regionalne Stowarzyszenie Grzybiarzy) urządziło wspaniała wystawę o grzybach. Były też kursy gotowania i przyrządzania grzybów. Można było też zjeść i spróbpwać. Mimo , to nie widuję zbieraczy, a często jestem w lesie, no i ostatnie lata były bardzo kiepskie w grzyby. Następny taka impreza planowana jest w przyszłym roku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.11.2009 23:28

Adamie, zapewniam Cię, że myślniki były, a sam tekst był wysłany z prośbą o moderację. Dodatkowo wszystkie przymiotniki "bio" były w cudzysłowiu. A fakt , że nikt nie zbiera tutaj śliwek czy grzybów jest dla mnie po prostu delikatnie mówiąc niezrozumiały.
Znasz choć jedno wyjaśnienie dla którego tak chętnie kupują borowiki po 17 -19 euro za kilogram a sami ich nie zbierają? Ja znam tylko jedno wyjaśnienie. Matolizm kwalifikowany:))) A zdziwienie sąsiada pozostaje do dziś dla mnie "matrixem":)))
Potrafią beczeć, że grzyby nie na ich kieszeń bo to podobno ekskluzywne żarcie ale sami zbierać się nie nauczą....Przestudiuj atlas grzybów, a masz niemal pewne, że po miesiącu okrzykną Cię ekspertem:))) Zresztą jak sam chyba wiesz, tutaj jest w modzie doklejanie do wykonywanych zawodów słowa ekspert. Najbardziej w ambitnym programie "Britt" mi się spodobało " Fensterputzer - expert". :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.