Facebook Google+ Twitter

Rzeczpospolita hakowa

Jakiś czas temu, kiedy Jarosław Kaczyński przemówił publicznie, w mediach zawrzało. Na bok zeszły wszystkie efektowne (niekoniecznie efektywne) komisje śledcze. Wszystko za sprawą rzekomych "haków" na Radosława Sikorskiego...

Jak widać, w błyskawicznym tempie zbliżają się wybory prezydenckie i bracia zaczynają "przebierać nóżkami". Sikorski - obok Bronisława Komorowskiego - jest jednym z dwóch potencjalnych kandydatów Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta państwa. Odkąd Donald Tusk zrezygnował z kandydowania, ta dwójka ma największe szanse na partyjne nominacje - W chwili obecnej szanse obu kandydatów oceniam 50 na 50. - Powiedział kilka dni temu premier.

Co w takim układzie należy - zdaniem Kaczyńskiego - zrobić? Ano poinformować opinię publiczną, że ich ewentualny kandydat nie jest godny zaufania. - Każdy Polak powinien się zastanowić, zanim będzie głosować na takiego człowieka - stanowczo wyartykułował Kaczyński.

Prezes PIS-u - jak to u niego w zwyczaju - zaznaczył, że wie, ale... nie powie. A to z tej prostej przyczyny, że ujawniając tajemnicę państwową, naraziłby się na odpowiedzialność karną. Podkreślił jednak, że brat-prezydent już dawno miał zastrzeżenia co do kompetencji pana Sikorskiego. O sprawie wiedzą trzy osoby - Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński oraz Donald Tusk.

- Prezydent przestrzegał premiera Tuska przed powołaniem Sikorskiego na Szefa Dyplomacji - argumentuje Jarosław Kaczyński. Przecież Sikorski był również ministrem w rządzie PIS-u? - pojawiają się wątpliwości dziennikarzy. Chodzi o późniejsze wydarzenie, dzielnie odpiera niestrudzony "informator". W takim razie dlaczego prezydent, będąc w posiadaniu ważnych informacji o Sikorskim, podpisał jego nominację? - nie poddawali się dziennikarze. - Podpisał, bo musiał, takie jest prawo. - Jeśli prezydent faktycznie coś wiedział i sprawa jest tak poważna, jak próbuje to wszystkim wmawiać Jarosław Kaczyński, to prezydent powinien stanąć przed Trybunałem Stanu - komentuje w TVN24 Ryszard Kalisz.

Chcę wygrać wybory, aby skończyła się polityka hakowa - powiedział w radiu ZET Radosław Sikorski. - Niech Kaczyński ujawni owe "haki" żebym miał czas odpowiedzieć na zarzuty przed sądem - dodał poirytowany kandydat na kandydata.

W chwili obecnej nie znamy jeszcze oficjalnego kandydata Platformy Obywatelskiej na urząd Prezydenta RP. W takim razie co z Bronisławem Komorowskim? Co jeśli to on będzie kandydował? Otóż sprawa jest prosta - znajdą się “haki” i na niego. - Zbyt długo jestem już w polityce, żebym bał się jakiś "haków", które z pewnością się pojawią - powiedział kilka dni temu Marszałek Sejmu. Zupełnie jakby przewidział kierunek działań braci Kaczyńskich (co chyba nie było zbyt trudne).

Mimo, iż PIS rozpoczął "akcję" od Sikorskiego, z pewnością na tym się nie skończy. Przytaczając słowa Romana Giertycha z jednego z wywiadów: “…w lochach prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego jest tyle ciekawych teczek, że pozwoliłyby wygrać z Komorowskim nawet Gosiewskiemu” - możemy jedynie czekać, aż śniegi zaczną topnieć, a dokumenty wypływać.

O pytania dotyczące słynnego aneksu do raportu z likwidacji WSI, autorstwa Antoniego Macierewicza, prezes PIS nie był w stanie wypowiedzieć się jednoznacznie - "Czy może on zostać ujawniony…".

Najprawdopodobniej nie usłyszymy bezpośrednich zarzutów na tego, czy tamtego polityka - za to ataki na naszą percepcję i możliwość swobodnego wyboru będą trwały do września.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pewni gracze z rozdętym ego i niskim wzrostem, szczególnie ukochali sobie HAKOWANIE. Stosują to od wielu lat. a wierni wyborcy naiwnie wciąż jeszcze wierzą, tylko w co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Święta racja... tylko czy to aby czasem nie śmiech przez łzy...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutna ta polska rzeczywistość, choć z wielu rzeczy można się pośmiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jak się chce pasa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie" - to powiedzenie jest potwierdzeniem strategii polityki hakowej. Wśród osób na "świeczniku" trudno o świętych. Prawie każdy czegoś zaniechał, czymś zajął się nazbyt gorliwie, pochopnie, komuś się naraził, kogoś zwolnił. Każdy ma swoich popleczników, jak również i zaciekłych wrogów. Te wszystkie haki powodują, że wspinaczka po politycznej drabinie może skończyć się zatrzymaniem kariery (jeśli "przyjaciele" wytną parę szczebelków powyżej), lub też bolesnym upadkiem (gdy wytnie się szczebelki pod nogami). Stąd prosty wniosek - najważniejsze, kto trzyma drabinę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.