Facebook Google+ Twitter

Rzeczpospolita po wojnie nuklearnej

Robert J. Szmidt umiejętnie przenosi nas w świat, w którym szybka śmierć wydaje się być błogim wybawieniem. Czy w postapokaliptycznych wizjach jest jeszcze miejsce na marzenia o budowie nowej, IV Rzeczpospolitej?

Okładka książki: "Apokalipsa według Pana Jana" / Fot. http://www.robertjszmidt.pl/W ułamku chwili cały świat staje w ogniu. Izraelskie głowice nuklearne obracają w pył wszystkie atomowe aspiracje Iranu. Korea Północna prowadzona słowami umiłowanego przywódcy Kim Dzong Una rozpoczyna zmasowany atak na pozycje Południa, nie oszczędzając przy tym pobliskich baz amerykańskich. USA i Rosja odpalają uśpiony od lat arsenał jądrowy, w ślad za nimi ruszają Indie, Pakistan, Chiny...

Polskie oddziały szturmowe przekraczają wschodnią granicę, by korzystając z globalnego zamieszania przyłączyć na powrót zagarnięte Kresy do prawdziwej macierzy - Rzeczpospolitej. Plan wydaje się być prosty: Ukraina nie dysponuje ani odpowiednim sprzętem, ani wystarczającą liczbą wojsk, by odeprzeć atak. Przyparci do muru - mają jednak tajne, rozpaczliwe rozwiązanie. Jeśli ginąć, to tak, by agresor to zapamiętał: poradzieckie rakiety z głowicami nuklearnymi momentalnie zamieniają najważniejsze polskie ośrodki w stertę radioaktywnego gruzu.

Świat płonie, jednak nie dla wszystkich. Elity polityczne, ukryte od dawna w szykowanych na tę ewentualność schronach, pragną po "czystkach" wprowadzić ponownie swoje prawa. Coś jednak poszło nie tak... Tylko co?

Nie wiesz? To ci powiem. Dlatego, śmieciu, że ty i twoi kumple postanowiliście zabawić się w bogów i oddaliście nasze życia w imię jakichś gównianych mrzonek. Mało wam było rządzenia, zachciało się jeszcze podbojów. Kilka tysięcy wybranych. Nadludzi. Rząd i jego pupile. Dla was schrony i przyszłość. A reszta do piachu. Tyle, że my nie raczyliśmy wyzdychać, jak to sobie zaplanowaliście. Czekamy, aż wyleziecie ze swoich nor, żeby was powitać...

Postapokaliptyczna wizja tkana piórem Roberta Szmidta - choć z założenia typowo fantastyczna - ukazuje co najmniej prawdopodobny obraz ludzkości chcącej podnieść się z kolan po nuklearnej zagładzie. Już od pierwszych stron Apokalipsy według Pana Jana czytelnik umiejętnie wprowadzany jest nie tylko w atmosferę niepokoju, lecz również i prawdziwego zaciekawienia. W dalszej części fabuła podkręcana jest jeszcze bardziej: działania zbrojne przeplatane są bezlitosną grą polityczną, w której śmierć kolejnych rzesz ludzi nie ma najmniejszego znaczenia. Na uwagę zasługuje niezwykła dobitność, która cechują kolejne wersy. Autor zdecydowanie nie waha się przed nazywaniem rzeczy po imieniu. Ponadto - treść zawartą w książce można potraktować dwojako. Z jednej strony - jako świetną rozrywkę. Z drugiej - jako ostrzeżenie dla nieposkromionych ambicji bezsumiennych możnych naszego świata.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.