Facebook Google+ Twitter

Rzeczpospolita tabloidowa - czas na zmiany?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-12-11 17:23

O mediach zawsze mówi się, że to czwarta władza. Nieobce są więc mediom przymioty władzy - miłość do przywilejów i niechęć do ograniczeń. Unikalne dla nich jest natomiast podążanie za sensacją.

Zdawać by się mogło, że od tygodnia nie mamy w IV Rzeczypospolitej żadnych problemów czy trosk. Zamiast zajmowania się gospodarką, prawem lub stosunkami międzynarodowymi media i politycy elektryzują się seks-skandalem w Samoobronie. Wszelkie "jedynki" okupowane są przez najświeższe doniesienia z sypialń działaczy partii Leppera.

Seks-afera przetacza się przez Polskę nominując kolejnych ojców najmłodszej córki Anety Krawczyk i zmieniając przy tym w serial obyczajowy niemal wszystkie telewizyjne serwisy informacyjne. Jednak gdy w kontekście tego skandalu pojawiają się kolejne nazwiska, to jednocześnie wyłaniają się kolejni poszkodowani i niesłusznie oskarżeni.

Łzy Leppera


Zjawisko molestowania seksualnego jest ważnym problemem społecznym i niewykluczone, że występuje on również w partiach politycznych. Nie umniejszam dramatu rzekomych ofiar takiego haniebnego postępowania, jednak w tym konkretnym przypadku mamy sytuację, w której słowo występuje przeciwko słowu. Słowa, które nie są poparte żadnym nagraniem, żadną "taśmą prawdy", niosące za sobą oskarżenia o molestowanie, mają ogromną moc niszczącą człowieka i jego otoczenie.

Można spekulować czy emocjonalna reakcja Andrzeja Leppera podczas jednej z ostatnich konferencji prasowych była wyreżyserowanym zagraniem, czy szczerym, ludzkim odruchem. Niezależnie od tego, w jednym Lepper na pewno miał rację - tak poważne oskarżenie pozostawia niemal niezmywalne piętno na oskarżanym i - co gorsza - na jego rodzinie. Nawet jeśli zarzuty zostaną odsunięte, to niesmak pozostanie. Działalność dziennikarska niesie więc ze sobą ogromne konsekwencje.

Nieodpowiedzialność zbiorowa


Reporterzy codziennie czekają w napięciu na kolejny news, przeciek z prokuratury lub wzruszające wyznanie głównej bohaterki (koniecznie z dzieckiem na rękach!). Przed testem DNA ojcem dziewczynki był Łyżwiński, tuż po - Lepper, a dziś radny Platformy Marek Celner. Każde takie przypuszczenie śmiało idzie w eter, przypieczętowane komentarzem dziennikarza.

Równolegle do tych wydarzeń toczy się walka o utrzymanie przywilejów dziennikarzy. Pięćdziesięcioprocentową ulgę podatkową dla twórców udało się obronić, więc jest nadzieja, że i prawo prasowe pozostanie nienaruszone. Stanowisko Gazety Wyborczej jest w tej sprawie bardzo czytelne. W demokracji polityk w ogóle nie powinien chodzić do sądu przeciwko mediom - czytamy w komentarzu prawnika "GW", Piotra Rogowskiego. "Może przecież zwołać konferencję prasową i ustosunkować się do zarzutów".

Gdzie podziała się odpowiedzialność za słowo, gdzie zniknęła rzetelność?
Chyba już czas najwyższy zastanowić się, czy mediom wolno publikować wszystko i bezkrytycznie udzielać głosu wszystkim? Przecież pani Krawczyk traci wiarygodność z dnia na dzień (zakładając, że miała jakąkolwiek na samym początku).

Zemsta na dziennikarzach czy początek debaty?


Zgadzam się z Rafałem Ziemkiewiczem, który mówi, że teraz każdy polityk oskarżony o cokolwiek, broni się wykrzykując, że to prowokacja polityczna i spisek wyższych sił przeciwko niemu. Jednak teraz te krzyki już przebrzmiały i pojawiają się konkretne rozwiązania mające na celu uzdrowienie sytuacji. Gdy jednak z pomysłem modyfikacji w prawie prasowym wychodzi Roman Giertych, rzeczywiście można się obawiać czy nie jest to element jego osobistej zemsty na dziennikarzach. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie warto o takich zmianach rozmawiać.

Znaczna część przepisów prawa prasowego pochodzi z roku 1984 Nikomu nie trzeba tłumaczyć jak wiele od tego czasu się zmieniło. Prawo powinno nadążać za rozwojem cywilizacyjnym i technologicznym, za zmianami w świadomości społecznej. Powinno promować (wymuszać?) odpowiedzialność za to, co się robi, a także za to, co się mówi.

Dlaczego więc niektóre media tak alergicznie reagują na zapowiedź odpowiedzialności finansowej za ewidentne i wielokrotne mijanie się z prawdą? Skąd strach, że po ingerencji w prawo prasowe politycy staną się "świętymi krowami"? Przyjrzyjmy się zaproponowanym propozycjom z uwagą - odpowiedzialne i wiarygodne media leżą w interesie i społeczeństwa i samej społeczności dziennikarzy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawa wypowiedz, choć może nieco "uczesania" by sie przydało, poruszasz bowiem wiele wątków (istotnych), które można rozwinąć.
Niektórzy dziennikarze myślą czasem, że wszystkie zabiegi "w imię prawdy" są dozwolone, fakt. że prawo wymaga zmian... zwykle ręce opadają, gdy paragraf kończy zapis: "o ile prawo nie stanowi inaczej"... Wtedy czasem rzeczywiście przy umiejętnościach i sprycie, wiele może przejść.
Bywa, że dziennikarz kojarzy się z węszącym psem na polowaniu,a to za mało i licha wizja, jesli mamy budować społeczność ludzi, na których rzetelności można polegać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.