Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Podróże > Rzym Felliniego czy Rzym De Siki?

Pozycja materiału w rankingach:

16116 miejsce

Dział: Podróże

Ocena: 10pkt

Oceń:

Rzym Felliniego czy Rzym De Siki?


Rzym to miasto magiczne. Kto raz był w Rzymie, chce tam wrócić, a im częściej wraca, tym lepiej rozumie, że wciąż nie zna Wiecznego Miasta. Jednak im dłużej chodzimy po Rzymie, tym wyraźniej zdajemy sobie sprawę, że miasto to straciło duszę

Plac świętego Piotra. / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiZa pierwszym razem zwiedzanie Rzymu jest proste: Colosseo, Watykan, Forum Romanum, Piazza di Spagna, Piazza Navona, Fontana di Trevi. Kto zostanie dłużej niż dwa dni, ma czas dodatkowo zwiedzić Palatyn i Panteon, zjeść pizzę, spaghetti i lody; ma poczucie prawdziwego spełnienia - zasmakował bowiem Rzymu. Dodatkowo był w tej szczęśliwej sytuacji, że z braku czasu na zbyteczne rozglądanie się, widział Rzym oczami Rafaella i Felliniego.

Dopiero za drugim, trzecim, kolejnym razem, zdajemy sobie sprawę, że współczesny Rzym to raczej ten, widziany oczami De Sici. Spędziłam ostatnio tydzień w Rzymie, była to moja szósta wizyta. Idąc do hotelu przy Via Veneto zatrzymałam się przy obłożonej różnego rodzaju makaronami, witrynie księgarni. Na środku
leżał album pt.”Zdjęcia Marcella Mastroianniego w obiektywie Tazia Sechiarollego”. Na okładce Mastroianni, w półmroku zapala papierosa, patrząc w obiektyw, a może raczej na ludzi przed księgarnią. To najpiękniejsze zdjęcie artysty, jakie kiedykolwiek widziałam. Poczułam, że naprawdę jestem w Rzymie.

Obok albumu leżała inna książka, na którą czekałam od lat : ”Książka snów Federica Felliniego”. Jak fanom reżysera wiadomo, większość filmów Fellini opierał na swoich niezwykłych, często erotycznych, snach. Sny te, przez wiele lat, regularnie opisywał lub rysował. “Książka snów” to właśnie te rysunki i zapiski, zbiór z trzydziestu lat. Zabawne, że Fellini, przez całe życie szczęśliwie żonaty i zakochany w filigranowej Giulietcie Masinie śnił nieprzerwanie o monumentalnych blondynach, których uosobieniem była Anita Ekberg w filmie “La Dolce Vita“.

Ile zostało z Rzymu Felliniego? Rzymu, do którego przyjechał po raz pierwszy jako dwudziestoletni “giovanotto” i z którego już nie chciał wyjechać. Mając po raz pierwszy w życiu czas spokojnie powłóczyć się po Rzymie, zrozumiałam, że Rzymu Felliniego już nie ma. Jak wspomniałam, hotel mój znajdował się przy Via Veneto. To tam właśnie toczyła się akcja filmu “La Dolce Vita“. Zostały piękne hotele, eleganckie, markowe butiki, w których za 4000 euro można kupić torbę Versace. Jaka szkoda, że przed tymi butikami całe masy imigrantów sprzedają podróbki owych toreb po 10 euro. O dziwo, między luksusowymi sklepami, a handlarzami toreb, przechadzają się beztrosko całe grupy karabinierów - wszyscy zdają się ze sobą współżyć w idealnej harmonii.
Zawodnicy na trasie maratonu w Rzymie. / Fot. PAP/EPA/ALESSANDRO DI MEO Włoscy studenci protestują na Placu Navona w Rzymie przeciwko reformie oświaty. / Fot. PAP/EPA/MASSIMO PERCOSSI Via Margutta - dom Felliniego / Fot. Carmen Santiago

Zobacz także:

Carmen Santiago OFFline profil autora

Autor: Carmen Santiago

Napisz do autora

Artykuły (2) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 62 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 21

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 12.04.2009 22:57

Ocena: Ocena pozytywna 77 Ocena negatywna 64

Tytuł elektryzuje miłośników włoskiego kina, gratuluję pomysłu na ten artykuł. Z turystycznym tłokiem - cóż zrobić... Możliwości są jak nigdy dotąd, więc kto żyw korzysta. Może trzeba by zwiedzać o świcie, kiedy miasta jeszcze śpią? No albo zostają już podróże szlakami Cejrowskiego i innych "szalonych" :)
Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Carmen Santiago 12.04.2009 20:35

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 73

Dziękuję bardzo za miły komentarz. Faktycznie dołączyłam tylko jedno zdjęcie ( to z karykaturą Felliniego), bo nie myślałam, będąc w Rzymie, że napiszę ten artykuł i dlatego na wszystkich innych zdjęciach jestem na pierwszym planie.

Co do Pani Barbary, to ja się bardzo cieszę z tych jej komentarzy - oddała mi nimi dużą przysługę, bo artykuł nie schodzi z pierwszej strony - z kolumny "Tu się toczy dyskusja" :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Winczakiewicz 12.04.2009 19:07

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 54

(+) Jeden z ciekawszych tekstów o podróżach, jakie tutaj czytałam. Brakuje tylko autorskich zdjęć. Ja póki co Italię jedynie "liznęłam", ale na pewno przyjdzie czas i na zwiedzanie.

Szkoda tylko, że smak po lekturze zepsuły kolejne komentarze Pani Barbary i naprawdę nie wiem czy śmiać się czy płakać. Ponoć Polacy to taki katolicki naród - może chociaż przez święta warto sobie darować zgryźliwości? Chyba, że to jakaś ujma na honorze, nie wytknąć domniemanych błędów "przeciwnikowi" przy okazji z braku argumentów polecieć po uwagach ad personam... jak dzieci w przedszkolu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Carmen Santiago 12.04.2009 11:26

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 59

Pani Barbaro,

Byłam szczerze przekonana, że Pani żartuje z tą arią, ale chyba jednak nie...
Jesli chodziło Pani o arię Escamilla, to ośmielam się zauważyć, że jej tekst jest zupełnie inny. Pani przytoczyła jej wersję podworkową (dla dzieci).

Jeśli koniecznie musimy wracać do odmiany nazwiska reżysera (w mianowniku De Sica) - nie musi się Pani zgadzać, ani ze słownikiem, ani z polonistami. Myślę, że polonisci jakoś ten Pani sprzeciw przeboleją. Gdyby jednak postanowiła Pani do nich pisać, i musiałaby użyć zwrotu "tym bardziej" - radzę owo "tym bardziej" napisać oddzielnie (nawet jesli taka pisownia jest, z jakichś względow, sprzeczna z pani przekonaniami). W przeciwnym przypadku poloniści mogą Panią po prostu wyśmiać.

Gdyby natomiast kiedyś zapragnęła Pani napisać coś o Panu Carym Grancie, a może raczej o Panu Cary Grant (po co odmieniać - nieprawdaż? to zwracam Pani uwagę, że imię aktora brzmiało "Cary" (wymowa polska "Kary" - przy czym ostatnie "y" należy wymówić jako coś pomiędzy "i" a "y"), nie zaś Gary - jak była Pani uprzejma napisać w jednym z pani licznych komentarzy. Nie sądzę, by błąd był zaplanowany - jest Pani zbyt poważną osobą.

No i na koniec: przykro mi, że w trakcie Świąt, moja wzmianka o carabinierach (po włosku jest przez C) wywowała u Pani brudne myśli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 12.04.2009 09:55

Ocena: Ocena pozytywna 68 Ocena negatywna 57

Mieszanie pisowni jakimś tekście "VITTORIO DE SICA (1902-1974)" , wydaje mi się nie najlepszym kompromisem, tymbardziej, że jedna jest błędna, zniekształacająca nazwisko, nawet jeśli zgodna z regułą, bo jak wiemy każda reguła ma wyjątki. Małpowanie ? powtarzanie błędów po kimś nie jest najlepszym rozwiązaniem .

a przy okazji.
nie żebym się czepiała, szalenie zabawne wydaje mi się to zdanie :
"O dziwo, między luksusowymi sklepami, a handlarzami toreb,

przechadzają się beztrosko całe grupy karabinierów - wszyscy zdają się ze sobą w s p ó ł ż y ć w idealnej harmonii. "

pozdrówka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 12.04.2009 04:16

Ocena: Ocena pozytywna 70 Ocena negatywna 58

De Sica, De Siki !

http://monikakusmierczyk.webpark.pl/desica.html#

fragment tekstu:

"Kolejnym wspólnym projektem De Siki i Zavatiniego był "Cud w Mediolanie" (1950) - satyra społeczna rozpięta między wesołkowatym optymizmem a najczarniejszą rozpaczą."

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 11.04.2009 20:17

Ocena: Ocena pozytywna 77 Ocena negatywna 52

Pani CarmenSito,( szkoda , że to pseudonim), z małym "poślizgiem"oczywiście przeczytałam artykuł z zainteresowaniem. Rzym, ma swój niepowtarzalny urok, a największy : Piazza Navona la piu bella di Roma.
Ma jednak strasznego robala, a właściwie to są miliony robali blaszanych, wydzielających paskudne wyziewy.
Pozdrawiam także.
PS. A ten byk co sika, to jest aria z opery "Carmen".
Przepraszam też za to "Tobie"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Carmen Santiago 11.04.2009 17:56

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 65

Przepraszam Pani Barbaro, że nie odpisałam na cudowną dedykację, ale ponieważ napisała Pani, że nie czytała mojego artykułu, to nie sądziłam, ze znów tu Pani zawita. Dziękuję serdecznie i również dedykuję kawałek:

I'm a Barbie girl in a Barbie world. Life in plastic, it's fantastic.

Pozdrawiam też gorąco Pani przyjaciółkę Citę

PS> to "S" to od Santiago - taka kompilacja - wie Pani, tak sie czasem robi przy tworzeniu pseudonimów :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 10.04.2009 21:19

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 65

A tak w ogóle i w szczególe Droga Carmen- to Carmen-sita to jakoś nie wiem po jakiemu.
Powiem nawet , że mam przyjaciółkę Carmen-cite. czasem dla bliskich jest Cita.
A przy okazji, czy pamiętasz jaki kawałek zaśpiewałam na poprzedniej stronie? tzn skąd on? czyj?
ten : "zabiłem byka, coż to dla mnie byk,
krew z niego sika , siku, siku , sik!
Bo był i jest dedykowany Tobie. ;-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Carmen Santiago 09.04.2009 09:45

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 55

Panie Nocny Marku, dziekuje za linka. Szkoda, ze tam nie ma o wloskich nazwiskach. Ja proponuje zamienic Vittoria De ... na Ettora Scole: wizje miasta mial podobna, a latwiej odmienic.

Za Pecka jeszcze raz goraco przepraszam, mea culpa :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.