Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67148 miejsce

Rzym - miejsce, w którym współczesność pachnie starożytnością

„Jedziesz do Rzymu” - usłyszałam od rodziców i dziadków. Świadomość, że dane mi będzie zobaczyć te wszystkie zabytki i dzieła sztuki, o których czytałam w „Quo Vadis” i wielu innych książkach przyprawiła mnie o szybsze bicie serca. Nic jednak nie mogło równać się z tym, co czułam, gdy Bazylikę św. Piotra miałam na wyciągnięcie ręki.

 / Fot. KKOprócz zabytków, w Rzymie zaintrygowało mnie to, że, mimo iż dziennie odwiedzają to miasto setki, a może nawet tysiące turystów, w niektórych miejscach, takich jak małe wąskie uliczki oświetlone światłami z małych lamp zawieszonych nad wejściem, jest niezwykle cicho, spokojne i kameralne. Gdy wychylimy się zza zakrętu takiej uliczki, uderzy nas ogromny hałas i zobaczymy morze ludzi nadchodzących ze wszystkich stron.

W drodze do metra mijam mnóstwo obcych, zabieganych ludzi. Często czuję się jak w Wieży Babel, otacza mnie tyle różnych narodowości, kolorów skóry i języków. Zadziwiające jest to, że mimo ucywilizowania się świata, język gestów jest rozumiany najlepiej ze wszystkich, które miałam okazję poznać. Oczywiście znajomość angielskiego bardzo mi pomogła, ale jak tu dogadać się z Włochem, który w reakcji na moje pytania zadane w języku angielskim wytrzeszcza oczy w zdumieniu i machając rękoma pokazuje mi, dokąd powinnam iść?

Widok starożytnej świątyni lub fontanny otoczonej nowoczesnymi autami robi piorunujące wrażenie. Zachwyca mnie również Koloseum, starożytny amfiteatr Flawiuszów. Stojąc przed nim czuję dreszcze biegnące wzdłuż kręgosłupa, czuję się niemal jak Ligia z „Quo Vadis”, która wjeżdża na arenę przywiązana do ogromnego byka.

Starożytna cześć Rzymu zachwyciła mnie najbardziej. Panteon, Łaźnie, ruiny świątyni Westalek, Łuk Tytusa, stadion Circus Maximus. Patrząc na to wszystko czuję się niemal jak dziecko w sklepie z ulubionymi zabawkami. Z podziwem i niedowierzaniem rozglądam się wokoło i czuję się trochę jak w wesołym miasteczku.

Przed świątynią Westalek wystawiam twarz do słońca i czuję na sobie łagodny podmuch wiatru, ten sam, który czuł Neron, czy Juliusz Cezar. Fascynujące nieprawdaż? W takich miejscach człowiek zdaje sobie sprawę z niezwykle ważnej rzeczy, a mianowicie z upływu czasu. Czasu, który zabiera władców, którzy uważali się za nieśmiertelnych, a pozostawia starożytne budowle, by pokazać nam, co było kiedyś.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.11.2009 17:01

Byłem dziesiątki razy we Włoszech i przyznam nigdy w Rzymie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miasto piękne i niezwykłe.
Też chcę tam chociaż raz!))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.