Facebook Google+ Twitter

Sacrum Profanum czyli różne oblicza muzyki w Krakowie

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-09-21 13:45

Śnieg i groźne, skaliste krajobrazy, ale także baśniowa magia i kolory zorzy polarnej – podczas ósmej edycji festiwalu słuchaliśmy intrygującej twórczości Skandynawów.

Mum i Przyjaciele / Fot. Paweł UlatowskiPrezentowaną muzykę podzielono według nazwy wydarzenia. Jednak, być może, aby profani nie poczuli się dotknięci, część poświęcona muzyce rozrywkowej niedawno otrzymała alternatywną nazwę – Freak. Dziwadła skandynawskie reprezentowali Islandczycy. Mała, usiana wulkanami wysepka pełna jest ludzi kreatywnych, a muzyka zdaje się być drugą naturą każdego jej mieszkańca. Między otwarciem, a zakończeniem podczas ośmiu koncertów różni wykonawcy (część to stali goście Sacrum Profanum) przybliżali widzom twórczość kompozytorów z Finlandii, Norwegii, Szwecji i Danii. Siedem z nich rozpoczęło się utworami polskimi, w ramach nowego cyklu – Made in Poland.

Na początek - Múm i połowa Islandii

Mum and Friends / Fot. Paweł UlatowskiEksperymentalna grupa múm zafundowała uczestnikom festiwalu wrażenia niepowtarzalne, dając ostatni na trasie, zupełnie wyjątkowy koncert z udziałem przyjaciół. Na scenie pojawiło się mnóstwo artystów, oprócz wykonawców islandzkich w występie brała udział Sinfonietta Cracovia, Chór Polskiego Radia i L.U.C. Zespół z powodu zmiany składu skupia się na repertuarze z ostatnich dwóch albumów, tym razem dodali do tego kilka starszych
oraz napisanych wspólnie z innymi artystami czy wspólnie scoverowanych utworów.
Zaczęli od końca – pierwszym wykonanym utworem było ostatnie na płycie „Sing Along to Songs You Don’t Know” „Ladies of the New Century”. Większości utworów z tego wydawnictwa towarzyszyła Sinfonietta Cracovia dyrygowana przez Daníela Bjarnasona. A były to jeszcze: „Illuminated”, „Show Me” z udziałem Łukasza Rostkowskiego, żywiołowe „Hullaballabalú”, „The Smell Of Today Is Sweet Like Breastmilk In The Wind”, „Blow Your Nose”, „River Don’t Stop to Breathe”, „Prophecies and Reversed Memories” oraz tytułowe „Sing Along”. Orkiestra wspaniale wzbogaciła pełne różnych instrumentów, radosne utwory, jakimi ostatnio raczy publiczność zespół. O ile dwa ostatnie albumy mogą wzbudzać sprzeciw wśród fanów mroczno-melancholijnego grania z początków działalności múm, o tyle na żywo brzmią one zawsze znakomicie. Wkład pana o pseudonimie L.U.C. polegał na szczęście nie na rapowaniu, czego mogły się obawiać osoby wiedzące o nim tylko tyle, że jest to muzyk zajmujący się hip-hopem. Niestety jego praca za konsoletą nie była zbyt słyszalna, a szkoda, bo w trakcie after party udowodnił, że potrafi produkować całkiem interesujące dźwięki. „Sing Along” towarzyszył mały performance, ale o tym później.

Mum i Przyjaciele / Fot. Paweł UlatowskiW więcej niż jednym utworze udzielał się też Chór Polskiego Radia, wspierając chóralne zaśpiewy múminków w bardzo ładny sposób. Trochę tylko szkoda „Nightly Cares” z doskonałego albumu „Summer Make Good”, które z chórem straciło zupełnie intymny, kołysankowy nastrój. Za to utwór z bisu – „We Have A Map of the Piano” – wykonany tylko przez chór, był oszałamiająco piękny. Oprócz polskich wykonawców pierwszym gościem na scenie był kwartet smyczkowy Amiina, wykonujący „Marmalade Fires” z „Go Go Smear the Poison Ivy”. Z tej płyty múm wykonał jeszcze „Moon Pulls”, wspaniałe „A Little Bit, Sometimes” z wybijającą się partią perkusji (jeden z moich ulubionych bębniarzy, Samuli Kosminen) i udziałem melodiki, oraz „piosenka o zwierzętach” „They Made Frogs Smoke Till They Exploded” zakończona przez Örvara cytatem z „Drakuli”. Lider zespołu dbał bowiem przez cały czas o kontakt z publicznością, na początku zapowiadając koncert po polsku, później przedstawiając kolejnych gości i opisując grane utwory.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.