Sąd Dyscyplinarny Sądu Apelacyjnego w Katowicach nie zezwolił na zatrzymanie czterech sędziów bielskiej Temidy w głośnej sprawie o korupcję.
Pozostałe żądania prokuratorów będą rozpatrzone w ciągu czternastu dni. Chcą zgody na pociągnięcie sędziów do odpowiedzialności karnej oraz tymczasowe aresztowanie.
Śledztwo bielskiej Prokuratury Okręgowej wywołało emocje. Straszne jest nie tylko to, że sędziów podejrzewa się o sprzedawanie wyroków.
Rodzi się pytanie, dlaczego prokuratorzy zamierzali zatrzymać ich w ostatnich dniach kampanii wyborczej. W piątek lub w sobotę szykowali kolejne widowisko?
Małgorzata Bednarek, prokurator okręgowa w Bielsku, twierdzi, że to zatrzymanie nie było przesądzone, że chodziło o uchylenie sędziom immunitetów i w przyszłości możliwość stosowania środków zapobiegawczych. Fakty są inne.
W czwartek około godziny 15.00 do Sądu Dyscyplinarnego wpłynął wniosek bielskich prokuratorów dotyczący udzielenia zgody na: po pierwsze - pociągnięcie do odpowiedzialności karnej czterech sędziów, po drugie - ich zatrzymanie i po trzecie - tymczasowe aresztowanie.
- Prokuratura zamierza postawić im zarzut o charakterze korupcyjnym oraz działanie w grupie przestępczej - wyjaśnia Waldemar Szmidt, rzecznik katowickiej apelacji. - Obowiązujące przepisy nakazywały w ciągu 24 godzin rozpoznanie wniosku w części dotyczącej ich zatrzymania. Sąd Dyscyplinarny uznał w piątek, 19 października, że dobro prowadzonego śledztwa nie wymaga tego zatrzymania. Postępowanie jest zaawansowane, dowody zgromadzone, zarzuty dotyczą odległych zdarzeń. Prokuratura nie wykazała, że zachodzi obawa utrudniania postępowania - dodaje.
W toczącym się od półtora roku śledztwie korupcyjnym w bielskim wymiarze sprawiedliwości i organach ścigania zarzuty przedstawiono już kilkunastu osobom. Wśród nich są policjanci, strażnicy więzienni, była prokurator Jolanta W. i jej mąż, sędzia Grzegorz W.
Czterej podejrzewani sędziowie: Jarosław G., Jarosław S, Krzysztof Ś. i Miłosz B. przesłuchiwani są w charakterze... świadków.
W przypadku jednego z nich mowa jest o kilkunastu zarzutach korupcyjnych, co do pozostałych prokuratura wskazuje na jednostkowe zachowania dotyczące lat 1995-2004. Sprawa znana jest ich przełożonym od początku września tego roku.
Wśród przestępców wręczających łapówki są i zwykli bandyci, i biznesmeni.
M.K.