Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46735 miejsce

Sąd o sądzie, czyli rozrachunek z Koziarskim

„Mój prywatny sąd ostateczny” Koziarskiego jest - jak na polskie realia - książką udaną. Wyposażoną w ciekawy schemat fabularny, intrygujących bohaterów i trzy igrające z czytelnikiem konwencje. Na oklaski jednak za szybko.

 / Fot. www.grasshopper.fmO tym, że polska literatura współczesna nie jest literaturą wybitną, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Koziarski zdaje się na takową literaturę zresztą nie porywać, świadomie zmierzając w kierunku pisarstwa kategorii B, a więc tego niejako gorszego, mniej ważnego, może nawet (jak zabrzmią krytycy) zbędnego. I ja - żeby była jasność - nic przeciwko temuż pisarstwu nie mam. Niemniej wymagam od niego, aby poza swoją podstawową funkcją (tj. funkcją ludyczną), realizowało się również na innych płaszczyznach, co w przypadku „Mojego prywatnego sądu ostatecznego” zgrabnie się sprawdza i nie tylko rozrywkę czytelnikowi przynosi.

Niestety, sili się też Koziarski na zabieg bardziej ryzykowny, przemycając na kartki książki swoje osobiste poglądy, moralizując nas między wierszami i uprawiając literaturę mocno zaangażowaną, czego ja osobiście raczej nie pochwalam. Wolałabym bowiem, żeby widzimisię autora przejawiało się raczej w bardziej bezpośrednich formach, może poprzez publicystykę, może przez wywiady, udzielane prasie, prowadzony przezeń blog. Nie zaś w książce, nie na tych kilkuset stronach, kiedy fabuła staje się święta, a świat rzeczywisty spychany jest przez nas na drugi plan.

Gdzieś się Koziarskiemu te proporcje zagubiły, za dużo chciał siebie na tak ciasnej przestrzeni. Nie to bowiem, ile stron książka liczy, ma tu znaczenie prymarne, ale to, co się na tych stronach dzieje i na czym uwaga czytelnika winna się skupiać.

W „Sądzie” poznajemy historie trzech zupełnie różnych osób, opowiedziane za pomocą odmiennych narracji, odsłaniające trzy zupełnie inne osobowości. I to nie tylko historia je łączy, jak zapowiada wydawca. Łączy je jeszcze ten natrętny niekiedy dyskurs autora, który za wiele o swoim własnym świecie chce nam powiedzieć. Nie mówię, że to źle. Mówię, że mnie osobiście to nie odpowiada. Ni mniej, ni więcej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Gdyby to mężczyzna napisał, powiedziałbym że: "Chłop . j.....". Pani wie, czego chce. I ja już nie przeczytam książki Koziarskiego.
jak na razie to siedzę w "Lapidariach" Ryszarda Kapuścińskiego. Chciał przekazać Polakom wiele cennych informacji. Niektóre staną się aktualne w przyszłości. Dziwi tylko fakt że mamy takich speców od polityki a opanowała ich niemoc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanno, wszystkie Twoje recenzje czytam z uwagą, ale ta według mnie udała Ci się najbardziej. Jest napisana z polotem, znawstwem i tak po Twojemu - z charakterem :) (5).

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie, Marku, recenzja Joanny właśnie jeszcze bardziej zachęciła do przeczytania kolejnej książki Daniela Koziarskiego. Lubię mieć swoje własne zdanie, ale to już jest kwestia indywidualnego podejścia do tematu każdego z nas. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.01.2010 10:29

Joanno, w swej świetnej recenzji - rozłożyłaś książkę na "czynniki pierwsze". Mnie wystarczy Twoja recenzja i na niej polegam. Na książkę nie będę "polował".... 5* :-)) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo wnikliwa recenzja. Mam niejasne przeczucie, że ciekawsza niż sama książka, którą też postaram się przeczytać. /*5/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie bardziej przypadł do gustu" Klub samobójców".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Joanno, Pozwoliłam sobie przesłać Pani recenzję Danielowi Koziarskiemu. :) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, Koziarski ma cięty, dosadny język i nie przebiera w swych powieściach w słowach. Osobiście uważam, że jest to walor jego książek. "Kroniki socjopaty" przeczytałam jednym tchem. Tomasz Płachta - główny bohater "Kronik..." jest tak antypatyczny, że trudno się z nim zaprzyjaźnić. Postać jest tak sugestywna, że czytelnicy w sposób bezwiedny kojarzą Płachtę z autorem "Kronik" czyli Danielem Koziarskim. Polecam każdą z pięciu ( bodajże) napisanynych przez Daniela K. książek. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nom każdy oprócz mnie bo mnie się zdarzało np. lubić Łysiaka w czasie jak za PiSem totalnie nie przepadałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem co Koziarski tam napisał bo książki nie czytałem ale ja literaturę zaangażowaną politycznie lubię. Zresztą każdy wg mnie lubi no ale tylko wtedy gdy ta zaangażowana politycznie (albo światopoglądowo itd.) literatura jest zgodna z jego czytelnika poglądami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.