Facebook Google+ Twitter

Sąd przyznał rację spadkobiercom terenu pod Narodowym. Co ze stadionem?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-07-05 11:03

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał skargę spadkobierców właścicieli gruntu pod Stadionem Narodowym, Chowańczaków. Andrzej Chowańczyk opowiada nieznaną historię rodziny.

Creative Commons Attribution 2.0 Generic license / Fot. Graeme MacleanAndrzej Chowańczyk w 2008 roku napisał w W24 komentarz, w którym opowiedział historię swojej rodziny.

Grunt, o którym mowa, był kupiony przez mojego pradziadka Arpada Chowańczaka. Arpad urodził się w Tatrach. Podobno jego przodkowie przechowywali sławnego Janosika, (niektórzy historycy piszą, że nie tylko go ukrywali ale też byli częścią jego grupy). Jako bardzo młody chłopiec zaczął pracę w rzemiośle futrzarskim a jego jedynym kapitałem była własna praca.
Wynajął pokój od rodziny Potockich na Krakowskim Przedmieściu 17. Z czasem jego firma przekształciła się w największą firmę futrzarską w Polsce. Niektóre osoby twierdziły nawet, że była największą w Europie.

Do klientów firmy należeli: Pola Negri, Lola Halama, Eugeniusz Bodo, Mary Mrozińska, Prezydent Ignacy Mościcki, Ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych Józef Potocki, Ambasador Wielkiej Brytanii w Warszawie, sir Howard Kennan, postacie z rządu i inne osobistości. Firma eksportowała do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Anglii i do Chin. Firma stale rosła, zakupiła od Potockich skrzydlo pałacu, otworzyła swój bank, budowała kamienice, miała swoją flotę wozów i robiła to co dziś można nazwać “delivery” futer. Jednocześnie promowała i wspierała polską kulturę i polskich artystów.
Ale co najważniejsze, zawsze bardzo troszczyła się o dobrobyt swoich pracowników.

Gdy przyjechałem do Polski, poznałem wiele osób, których przodkowie pracowali w firmie mojego pradziadka, między innymi Pan Inżynier Janusz Okoń (bohater Powstania Warszawskiego). Spotkanie z nim było bardzo wzruszające. Podczas Powstania był małym chłopcem i walczył (jako łącznik) pod rozkazami Pułkownika Tyszkiewicza, pseudonim “Góral”, który bronił willi mojego pradziadka na Mokotowie, obecnie przy ul. Morskie Oko. Właśnie jego ojciec pracował w firmie mojego dziadka. Wzruszające były jego opowiadania i opinie przekazane na temat firmy Chowańczaka. Ojciec pana inżyniera czuł się dumny z faktu, że tam pracował.

Czytaj więcej o wyroku sądu na gazeta.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.