Facebook Google+ Twitter

Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim blokuje informację publiczną

W bajkach mityczne smoki strzegły zawistnie skarbów. W polskiej rzeczywistości sądowej, dobrem ofiarnie strzeżonym jest dostęp do informacji publicznej.

Prezes Sadu Rejonowego w Wodzisławiu Śląskim odmówił mi udzielenia informacji publicznej w zakresie: czy w 2012 roku w tutejszym Sądzie Rejonowym toczyły się sprawy z art. 212 ustawy Kodeks karny, o zniesławienie w mediach lokalnych lub w Internecie albo sprawy z powództwa cywilnego z tego samego tytułu.

O udzielenie powyższej informacji zwróciłem się na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198). Zgodnie z przepisami prawa nie musiał uzasadnić żądania, ani nawet podpisać sie pod wnioskiem, ale jako człowiek kulturalny – takie mam o sobie nieskromne mniemanie – podałem wszelkie dane adresowe.
Dodatkowo poinformowałem, że jestem uczestnikiem ogólnokrajowego projektu realizowanego przez Helsińską Fundacje Praw Człowieka, pod nazwą: "Monitoring zagrożeń dla wolnych mediów w Polsce i wzmacnianie funkcji kontrolnej mediów lokalnych". Wolontarystycznie prowadzę monitoring przestrzegania swobody wypowiedzi w województwie śląskim, realizowany pod egidą Obserwatorium Wolności Mediów w Polce.

Chodziło mi o nic innego, jak o jasne wyłuszczenie moich intencji. Nie zostały one zrozumiałe. Powiem więcej, spotkały się z wyraźną niechęcią.

Prezes sądu napisał bowiem tak: W odpowiedzi na żądane przez Pana informacje w piśmie z dnia 30.12.2012 r. informuję, iż są one informacją przetworzoną w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6. 09.2011 r.
Czyli udzielenie informacji prostej, jak nie przymierzając tyczącej patentu na konstrukcję cepa bojowego i niewymagajcej nawet nie tyle kalkulatora, co dziesięciu palców, odpowiedzi brzmiącej:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jak mi się zdaje, oskarżenie o zniesławienie może być wyłącznie z par. 212 pkt 1 i 2. Jest tam użyte określenie "pomówienie", ale chyba każdy wie o co chodzi. Odpowiedź Prezesa może oznaczać: a) wyjątkową złośliwość lub chęć "spławienia" natręta, w takim wypadku Prezes Sądu odpisał ni mniej, ni więcej: pytanie zostało źle sformułowane, nie należy pytać o treść artykułu, tylko o konkretny paragraf. Analogicznie, gdybym w sklepie poprosił o kilogram cukru, ekspedientka odpowiedziała: "nie mogę dać kilograma cukru, ale może pan poprosić o 1000 gram"; b) wyjątkową nieznajomość elementarnych przepisów prawa przez Pana Prezesa. Wydaje mi się, że bardziej prawdopodobna jest opcja a). W takim razie zasadne wydaje się pytanie: być może Prezes chce coś ukryć? na miejscu autora drążył bym dalej i spytał, ile spraw zostało umorzonych, w ilu zapadły wyroki, ile skończyło się uniewinnieniem i najważniejsze - ile o w każdej z tych kategorii orzeczeń zostało zmienionych w II instancji? Może tu zawierać się drażliwa dla Pana Prezesa kwestia, dlaczego oddalił logiczne i proste pytanie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.