Facebook Google+ Twitter

Sąd uniewinnił pilota Leszka Millera

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2010-03-22 15:52

Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił pilota Leszka Millera. Podpułkownik Marek Miłosz był oskarżony o umyślne sprowadzenie ryzyka katastrofy i nieumyślne spowodowanie wypadku śmigłowca, na pokładzie którego był ówczesny premier.

Zgromadzeni na sali przyjęli wyrok oklaskami. Na sali była rodzina oskarżonego i koledzy - wojskowi piloci. W ciągu sześciu lat trwania procesu ustalono, że bezpośrednią przyczyną katastrofy było oblodzenie. Prokuratura domagała się dla podpułkownika Marka Miłosza roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Według śledczych, oficer powinien przewidzieć ryzyko oblodzenia, które było przyczyną wyłączenia się silników i rozbicia śmigłowca.

Sąd uzasadniając wyrok tłumaczył, że technika pilotowania wymaga przełączenia automatu do usunięcia oblodzenia w tryb ręczny w określonych warunkach. Dopiero po katastrofie pilot dowiedział się, że termometr pokładowy pokazywał temperaturę o trzy stopnie wyższą niż w rzeczywistości. Nie było też ostrzeżeń o oblodzeniu. Mając na uwadze te okoliczności sąd powiedział w uzasadnieniu, że "oskarżony jest pilotem, a nie meteorologiem".

Po ogłoszeniu wyroku pilot nie krył rozgoryczenia, że od siedmiu lat prokuratura ponawia oskarżenia wobec niego. Dziękował wszystkim, którzy w tym czasie go wspierali. Przypomniał, że przez te lata miał możliwość kontynuowania pracy pilota, przewożąc między innymi przedstawicieli polskich władz. Marek Miłosz ubolewał, że po siedmiu latach od katastrofy polscy piloci wciąż muszą pracować na maszynach sprzed kilkudziesięciu lat.

Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura nie wyklucza apelacji od wyroku. Prokurator pułkownik Ireneusz Szeląg odrzuca zarzuty mediów, że sprawa miała przewlekły charakter. Wykluczył również błędy w śledztwie prokuratury. Szeląg przypomniał, że szczątki śmigłowca zostały zbadane przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Podkreślił, że opinia Komisji będzie jedną z podstaw oceny dzisiejszego wyroku.

Maszyna Mi-8 z 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego wracająca z Wrocławia do Warszawy z ówczesnym premierem na pokładzie rozbiła się 4 grudnia 2003 roku pod Warszawą, gdy wyłączyły się obydwa silniki. Podpułkownik Miłosz zdołał awaryjnie wylądować, stosując manewr autorotacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.