Facebook Google+ Twitter

"Sądowe śledztwo" w sprawie gimnazjalistów i komisja dyscyplinarna dla nauczycieli

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-12-15 08:03

Po samobójczej śmierci 14-letniej Ani przed komisją dyscyplinarną stanęła wczoraj nauczycielka języka polskiego z Gimnazjum nr 2 w Gdańsku. To w czasie jej lekcji doszło do molestowania uczennicy

Niestety, możemy nigdy nie poznać werdyktu komisji. Sąd Rodzinny natomiast zaczął przesłuchania uczniów z klasy gimnazjalistki.

Wczoraj odbyło się pierwsze niejawne posiedzenie komisji przy wojewodzie pomorskim w sprawie ewentualnej odpowiedzialności dwóch nauczycielek i byłego dyrektora Gimnazjum nr 2 za zaniedbania, które mogły doprowadzić do tragicznej śmierci 14-letniej Ani. Pierwsza przed komisją stanęła polonistka, która w piątek 20 października zostawiła klasę, by przygotować szkolny apel. Ponadto nauczycielka, choć była gdzie indziej, wpisała do dziennika, że przeprowadziła lekcję. Dlaczego nie poznamy werdyktu komisji?

- Przekazanie informacji o decyzji komisji byłoby złamaniem prawa - twierdzi Adam Krawiec, pomorski kurator oświaty. - Nie podam też nazwisk członków komisji.
Tajność obrad komisji dyscyplinarnej jest skutkiem rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej z 22 stycznia 1998 r.

- Bardzo dobrze, że postępowanie nauczycieli oceni niezależna, powołana do takich działań, komisja - twierdzi Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" - Nasz niepokój wzbudziły emocje wokół dramatu w gdańskim gimnazjum i nagonka na nauczycieli. Jak złożona jest ta sprawa świadczy chociażby fakt, że w tym roku szkolnym doszło już do 31 przypadków samobójstw wśród uczniów. Każdą taką tragedię trzeba dokładnie zbadać, a nie szukać na oślep winnych.

W Gdańsku trwa ponadto "sądowe śledztwo" w sprawie pięciu gimnazjalistów obwinianych o samobójczą śmierć 14-letniej Ani. Chłopcy podejrzani są o znęcanie się nad dziewczynką i molestowanie seksualne. Ich obrońcy twierdzą, że Ania nie była molestowana. Wczoraj Sąd Rodzinny przesłuchał czterech uczniów z klasy, do której chodziła nastolatka. Przesłuchania świadków odbywają się za zamkniętymi drzwiami.

- Nie mogę zdradzić, co zeznali ci uczniowie - powiedział w przerwie rozprawy obrońca jednego z gimnazjalistów, mec. Donat Paliszewski. - Ale nie mówili o seksualnych zachowaniach, bo nie mogli mówić o czymś, czego nie było...

Dzisiaj przesłuchania będą kontynuowane. Na rozprawie pojawi się kolejnych 10 uczniów z II Gimnazjum. Na początku tygodnia sąd zdecyduje także, czy podejrzewani gimnazjaliści trafią na święta z ośrodków do domów.

O wczorajszym posiedzeniu komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli przy wojewodzie pomorskim wiemy tylko tyle, że nie pojawił się na nim jeden ze świadków. W związku z powyższym nie zapadła decyzja w sprawie ewentualnej odpowiedzialności polonistki z Gimnazjum nr 2 w Gdańsku , za pozostawienie bez opieki klasy w feralny piątek 20 października. Następny termin posiedzenia - niejawnego - komisji wyznaczono za dwa tygodnie, na 28 grudnia br.

Przypomnijmy, że po samobójczej śmierci 14-letniej Ani, molestowanej na lekcji języka polskiego, podjęto m.in. postępowanie dyscyplinarne wobec trójki nauczycieli - byłego dyrektora szkoły Mirosława Michalskiego (złożył dymisję po ujawnieniu informacji o samobójstwie uczennicy), polonistki, która zamiast lekcji przygotowywała apel i wychowawczyni klasy. Nauczycielom może grozić cały wachlarz kar - od nagany z ostrzeżeniem, przez zwolnienie z pracy, zwolnienie z pracy z zakazem przyjmowania ukaranego do pracy w zawodzie nauczycielskim w okresie 3 lat od ukarania,aż po wydalenie z zawodu nauczycielskiego.

Mogą też zostać uznani za osoby, które nie ponoszą winy za dramat uczennicy.

Sekcja Oświaty i Wychowania Regionu Gdańskiego NSZZ tuż po ujawnieniu tragedii Ani zaapelowała o zachowanie obiektywizmu i unikanie przedwczesnego ferowania wyroków.
- Zaskoczeni byliśmy obserwując, jak z dnia na dzień winą obarczano coraz większy krąg osób - mówi Wojciech Książek, przewodniczący sekcji, były wiceminister oświaty. - Oskarżono kolejno polonistkę, dyrektora, wreszcie wychowawczynię, która tamtego dnia w ogóle nie miała zajęć z klasą. Co więcej, kiedy tylko dowiedziała się o zajściu na lekcji, natychmiast powiadomiła rodzinę dziewczynki.

Następnymi "winnymi" miały być władze Gdańska, Roman Giertych zażądał też głowy pomorskiego kuratora oświaty, Adama Krawca. Kuratora wybronił wojewoda pomorski, a specjalna komisja uznała, że może nadal pełnić swoją funkcję.
Niewykluczone, że nigdy nie poznamy decyzji komisji dyscyplinarnej w sprawie nauczycieli. Utrzymanie tajemnicy gwarantuje rozporządzenie MEN sprzed ośmiu lat. Z prawem nie powinno się dyskutować, jednak wydaje się, iż poinformowanie o ewentualnym uniewinnieniu nauczycieli z podaniem uzasadnienia na pewno oczyściłoby atmosferę wokół wydarzeń w gdańskim gimnazjum.


Wypuszczą gimnazjalistów?


Ogłoszenie apelu do mediów w sprawie zwolnienia gimnazjalistów przed świętami ze schronisk dla nieletnich zapowiedział Krzysztof Sarzała, szef Centrum Interwencji Kryzysowej PCK w Gdańsku. Sarzała uważa, że czternastolatkowie za swoje czyny powinni ponieść konsekwencje pedagogiczne, a nie penalizacyjne. Jak wczoraj usłyszeliśmy w CIK, autor apelu postanowił wstrzymać się z jego publikacją do przyszłego tygodnia.

Darek Janowski Dorota Abramowicz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.