Facebook Google+ Twitter

Sądy pracy- bardzo powolna machina

Sądy rządzą się swoimi zasadami, których w żaden sposób nie mogą zrozumieć petenci. Wydanie postanowienia jest rozciągane w czasie, czasami przez wiele miesięcy.

Czy się chce czy też nie, czasami trzeba zwrócić się do sądu z nadzieją na szybkie rozstrzygnięcie problemu. Nie chodzi w tym miejscu o sprawę karną, tylko o prostą sprawę przywrócenia do pracy. Od chwili złożenia pozwu do pierwszej rozprawy mija często kilka miesięcy i gdy już przychodzi wezwanie z ustalonym terminem, wydawać by się mogło, że najdłuższe oczekiwanie za nami. Okazuje się jednak, że bardzo się mylimy.

Wszyscy istotni dla sprawy stawili się, tylko -no właśnie- tylko zabrakło sędziego, bo się rozchorował. Choroba nie wybiera, ale sędziowie jak widać są niezastąpieni, nikt inny nie może poprowadzić rozprawy, odracza się ją na kolejny miesiąc. Ta prosta, jednym tchem odczytana formuła jest druzgocąca dla petenta.

Praca była dla niego jedynym źródłem dochodów, ma na utrzymaniu dzieci, a został zwolniony z pracy dyscyplinarnie np.w trakcie zwolnienia lekarskiego za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, przez najbliższe sześć miesięcy nie może się zarejestrować w Urzędzie Pracy. Z takim świadectwem pracy nikt go do nowej nie przyjmie, jest zawieszony w próżni, uważa że został zwolniony bezpodstawnie, ale co z tego, to jego odczucia, nikt się tym nie przejmuje.

Jest tylko kolejną sygnaturą, a machina sprawiedliwości obraca się bardzo powoli. Czy nie uważacie, że tego typu sprawy powinny być rozpatrywane przez sądy jednego dnia. Wydaje mi się, że w takich przypadkach nie należy zbierać ton akt, aby wydać postanowienie o zasadności (lub nie) zwolnienia z pracy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.